Trzecia część Biblii

Czyta się kilka minut

„Teofilu, w pierwszej księdze napisałem o wszystkim – mówi autor Dziejów Apostolskich – co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym pod wpływem Ducha Świętego udzielił pouczeń wybranym przez siebie apostołom i został wzięty do nieba. Po swojej męce wiele razy okazywał im, że żyje. Przez czterdzieści dni zjawiał się im bowiem i mówił o królestwie Bożym”. I tak to zjawianie się Jezusa i mówienie o królestwie Bożym trwa do dzisiaj.

Przy takim ujęciu historii zbawienia dzieje chrześcijaństwa jawią się jako swoisty życiorys Jezusa Chrystusa. Historię Kościoła można by nazwać Najnowszym Testamentem – i po Starym i Nowym widzieć jako trzecią część Biblii. Dlatego, chcąc się rozeznać, na czym polega dzisiejszy kryzys Kościoła i znaleźć chrześcijańskie wyjście z tej dramatycznej sytuacji, trzeba wrócić do Biblii. Przypatrzeć się Kainowi, Dawidowi, Judzie z Iskariotu, ale i Piotrowi, Maryi, Józefowi i wielu innym. Jak oni zachowywali się w sytuacjach kryzysowych? Jak zaradzali nieszczęściom, które spadały na nich z ich i nie ich winy? Chodzi o to, by zobaczyć, jak oni ze zła wyprowadzali dobro.

W wigilijną noc Zmartwychwstania śpiewaliśmy: „O, jak przedziwna łaskawość Twej dobroci dla nas! O, jak niepojęta jest Twoja miłość: aby wykupić niewolnika, wydałeś swego Syna. O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!”. Zatem to miłość uzdalnia Boga i nas do gładzenia grzechów.

Oczywiście wina musi być odpokutowana i krzywda zadośćuczyniona, gdyż miłosierdzie pojmowane po Bożemu nie wyklucza sprawiedliwości, tak jak walka nie musi wykluczać miłości. Leszek Kołakowski mówi, że można walczyć i jednocześnie kochać.

Papież Franciszek zauważa: „Gniew ludu jest gniewem Boga. Niech serca niegodziwych kapłanów, znieczulone obłudą i władzą, zadrżą od krzyku dzieci”. Gniew ma wyrwać nasze serca z odrętwienia. Zmusić do krytycznego przyjrzenia się naszej religijności, pobożności, do postawienia pytania, czy przypadkiem to, co nazywamy wiarą, nie jest tym, co deprawuje nasze serca. Pamiętamy Jezusową przypowieść o faryzeuszu i celniku modlących się w świątyni? Faryzeusz tak się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak ten celnik”. A celnik zaś tak: „Boże, bądź miłosierny dla mnie, grzesznego”. Papież Franciszek powiedział kiedyś: „Gdy odwiedzam więzienie, myślę: dlaczego oni, a nie ja? Ich upadek mógł być moim. Nie czuję się lepszy od nich”.

Nie mamy wyjścia, nie licytujmy się, kto jest większym grzesznikiem, ale „jeśli kto jest święty, niech przyjdzie! Jeśli ktoś nie jest, niech pokutuje!” – czytamy w „Didache”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2019