Transformacja energetyczna po hiszpańsku. Kraj bez węgla, ale czy bez atomu?

Hiszpania należy do najbardziej gorących miejsc na świecie. Na kilkuset stacjach można tu już tankować w stu procentach odnawialne paliwo, a w 2026 roku kraj ma odejść od węgla. Zielona transformacja trwa, choć towarzyszą jej spory – w tym o przyszłość energetyki jądrowej.
z Hiszpanii
Czyta się kilka minut
Platforma słoneczna w Almerii // Fot. CIEMAT / materiał prasowy
Platforma słoneczna w Almerii // Fot. CIEMAT / materiał prasowy

Było ich blisko 10 tysięcy. „Tak dla Almaraz, tak dla przyszłości” – krzyczeli protestujący, z głównego placu miasteczka maszerując pod miejscową elektrownię jądrową. Takiego zgromadzenia półtoratysięczne Almaraz chyba nigdy nie widziało.

Przyszli w obronie elektrowni, która zatrudnia 3 tys. ludzi z okolicy, a w ciągu najbliższych trzech lat ma zostać zamknięta. „To oznacza wyludnienie okolicznych miejscowości, a w efekcie katastrofę” – mówił na demonstracji Fernando Sánchez Castilla, przewodniczący platformy „Tak dla Almaraz, tak dla przyszłości” i burmistrz pobliskiego miasteczka Belvis.

Mieszkańcy Almaraz protestują przeciw zamknięciu elektrowni atomowej

Wśród manifestantów można było dostrzec różne barwy polityczne: od sympatyków centrolewicowej Partii Socjalistycznej (PSOE), przez zwolenników konserwatywnej Partii Ludowej (PP), aż po tych utożsamiających się ze skrajnie prawicową Vox.

Choć decyzję o zamknięciu elektrowni popierała ówczesna minister ds. transformacji ekologicznej Teresa Ribera z PSOE (dziś wiceszefowa UE, gdzie odpowiada m.in. za transformację energetyczną), to dziś lewicowy rząd w Madrycie utrzymuje, iż to firmy energetyczne same chcą zamknięcia elektrowni jądrowych. Przyczyną takiego ich stanowiska miałaby być konieczność znacznych inwestycji, by spełnić wymogi bezpieczeństwa, które Unia Europejska nałożyła po katastrofie w Fukuszimie. Z tego względu energetyczni giganci mieliby preferować inwestycje w odnawialne źródła energii.

Elektrownia jądrowa w Almaraz pracuje od 1981 r. i zapewnia 7 proc. zapotrzebowania Hiszpanii w prąd. To jedna z pięciu hiszpańskich elektrowni atomowych, ale pierwsza na liście do zamknięcia.

Lewicowy rząd Hiszpanii chce odejść od węgla i atomu

Choć Unia uznaje dziś atom za zielone źródło energii i chociaż w wielu krajach Europy otwiera się nowe elektrownie jądrowe lub planuje budowę kolejnych, Hiszpania obstaje przy zamknięciu swoich siłowni w ciągu 10 lat, aby w zamian postawić na energię z wiatru i słońca.

We wrześniu 2024 r. rząd w Madrycie wysłał do Brukseli aktualizację swojego planu klimatycznego. Zobowiązuje się w nim, że do 2030 r. odnawialne źródła będą stanowiły ponad 81 proc. jego miksu energetycznego (o 7 punktów procentowych więcej niż w poprzednim planie). Ponadto liczba aut elektrycznych ma zwiększyć się do 5,5 miliona.

Według tego planu kraj do końca 2026 r. ma całkowicie odejść od węgla, a do 2035 r. rozpisano projekt stopniowego zamykania elektrowni jądrowych.

W kwestii zmian klimatu hiszpańscy politycy są podzieleni

Jak pokazuje protest w Almaraz, nie jest to jednak perspektywa, którą wszyscy podzielają.

Skrajnie prawicowa Vox neguje w ogóle zmiany klimatu i uważa, że Hiszpania nie potrzebuje ani planu klimatycznego, ani transformacji. Z kolei Partia Ludowa, główna siła opozycyjna w parlamencie w Madrycie, opowiada się za wolniejszą transformacją z uwagi na interes przedsiębiorców. Konserwatyści sprzeciwiają się zamknięciu elektrowni nuklearnych; chcieliby też szybszego rozwoju biopaliw.

Natomiast jeszcze bardziej ambitnego planu klimatycznego chcą politycy dwóch formacji lewicy, Sumar i Podemos (sytuują się one „na lewo” od socjalistów). Opowiadają się nawet za likwidacją połączeń lotniczych na krótkich dystansach; ich zdaniem można je zastąpić połączeniami kolejowymi.

Jak wynika z badań prowadzonych przez Europejski Bank Inwestycyjny w sierpniu 2024 r., aż 95 proc. Hiszpanów popiera działania mające na celu dostosowanie się do zmian klimatu – to jeden z najwyższych wyników wśród państw Unii. Aż 89 proc. przyznało też, że doświadczyło przynajmniej jednego ekstremalnego zjawiska pogodowego (jak pożaru, powodzi, suszy czy upałów).

Na Półwyspie Iberyjskim nasilają się anomalie pogodowe

Spór o energetykę jądrową ma miejsce w szczególnym dla kraju momencie.

W ostatnim czasie na Półwyspie Iberyjskim regularnie dochodzi do intensywnych opadów i lokalnych powodzi, zwłaszcza w Andaluzji. Średnia roczna temperatura to już 15 stopni w Hiszpanii kontynentalnej i prawie 20 stopni na Wyspach Kanaryjskich – to wzrost o ponad jeden stopień w ciągu 30 lat. Z każdym rokiem coraz dotkliwsze stają się fale upałów; minionego lata w Walencji 40-stopniowy gorąc utrzymywał się przez ponad 50 dni.

W 2024 r. rekordowe opady skumulowały się pod koniec października w rejonie Walencji. Mijają więc trzy miesiące, odkąd tzw. DANA uderzyła w południowo-wschodnią Hiszpanię. Burze, intensywny deszcz (gdzieniegdzie spadło prawie 500 mm w ciągu ośmiu godzin), któremu towarzyszyły gradobicia, doprowadziły do powodzi, a w efekcie do śmierci ponad 220 osób. Zniszczonych zostało 500 km dróg i 20 km linii kolejowych.

DANA to termin używany przez meteorologów na określenie zjawiska, gdy masa polarnego powietrza zderza się z powietrzem ciepłym i wilgotnym znad Morza Śródziemnego. Zjawisko to występuje zwykle późnym latem, gdy temperatura morza jest najwyższa.

Teraz wystąpiło jesienią – i choć samo w sobie nie jest niezwykłe, to w 2024 r. zaskoczyła jego intensywność. Zawiódł też czynnik ludzki: alarmy nie dotarły na czas zwłaszcza do mieszkańców Walencji, najbardziej dotkniętych przez powódź.

Wyższe temperatury, więcej opadów: DANA pustoszy Walencję

Carmen Álvarez Castro, fizyczka z Uniwersytetu w Sewilli, jest współautorką raportu wydanego przez ClimaMeter, który analizuje to zjawisko. Naukowcy prześledzili dane meteorologiczne z ostatnich 40 lat, tj. od kiedy mierzy się je z większą dokładnością dzięki satelitom.

– DANA występuje na Półwyspie Iberyjskim od zawsze i to się nie zmieni. Wiemy to, bo porównujemy ciśnienie atmosferyczne, temperaturę, opady deszczu i prędkość wiatru. Tym razem też szukaliśmy podobieństw i przeanalizowaliśmy 20 podobnych zjawisk w przeszłości. W naszym raporcie wykazaliśmy, że podczas ostatniej DAN-y było 15 proc. więcej opadów niż zwykle, a temperatura była wyższa o cztery stopnie – mówi Carmen Álvarez Castro w rozmowie z „Tygodnikiem”.

Castro uważa, że to zmiany klimatu i wyjątkowo wysoka temperatura przyczyniły się do skali katastrofy z minionej jesieni: – To nie przypadek, lecz efekt działalności człowieka. Musimy przestać zależeć od paliw kopalnych, zmniejszyć emisję dwutlenku węgla. Trzeba przygotować się też na podobne zjawiska w przyszłości: budować nowe tamy i zbiorniki, zalesić tereny, a także, co najtrudniejsze, przesiedlić ludzi z terenów zalewowych.

Hiszpańska branża paliwowa przestawia się na ekologiczne rozwiązania

Konieczność zmian zaczynają dostrzegać też hiszpańskie firmy. I tak, koncern Repsol, który zajmuje się przetwórstwem ropy i gazu, od roku stawia też na nowe, ekologiczne rozwiązania. W rafinerii w Escombreras wytwarza pierwszy na Półwyspie Iberyjskim w stu procentach odnawialny diesel. Paliwo nie jest jeszcze powszechnie dostępne, lecz jedynie w sześciuset stacjach – w rejonie Murcji, Alicante i Kartageny.

Rafineria Repsol w Kartagenie // Fot. Rafineria Repsol / materiał prasowy

To tam, na jednej ze stacji, pytam, jak na nowe paliwo reagują klienci. – Początkowo są nieufni. Od lat tankują to samo paliwo i albo nie widzą sensu zmiany, albo się jej boją. Dopiero gdy mówimy, że jeśli mają aplikację, mogą zaoszczędzić 30 eurocentów na litrze, pojawia się zainteresowanie. Cena jest decydującym czynnikiem – mówi mi Juan José Sánchez, szef stacji paliw Repsol w Kartagenie.

W grupie zagranicznych korespondentów odwiedzamy rafinerię Repsol w Kartagenie, która powstała 75 lat temu. W ostatnich latach jeden z jej oddziałów przekształcono w miejsce produkcji paliw odnawialnych, nie tylko samochodowego, ale też lotniczego.

Proporcje zmieniają się w zależności od potrzeb rynku. Obecnie 80 proc. produkcji to odnawialny diesel dla samochodów, a 20 proc. to paliwo dla lotnictwa (ma ono redukować emisję CO2 nawet o 80 proc.). Wśród linii lotniczych, które korzystają z tego paliwa, są Iberia i Ryanair; jest to podyktowane m.in. wymogami stawianymi przez Unię.

Nieoczekiwany pożytek ze zużytego oleju

Antonio Maestra Gómez, dyrektor rafinerii Repsol w Kartagenie, pokazuje nam trzy słoiki: dwa z przezroczystymi cieczami (to paliwa odnawialne) i trzeci ze zużytym olejem roślinnym. To głównie z niego produkuje się odnawialne paliwo.

Na kilkuset stacjach w kraju są już specjalne stanowiska, gdzie można zostawić zużyty w kuchni olej. Za każdy litr oddający dostaje 30 eurocentów do wydania w aplikacji. Na razie kampanie informujące prowadzone są tylko w części kraju, zwłaszcza w Kastylii-La Manchy, Madrycie i Murcji.

W produkcji odnawialnego diesla znalezienie zużytego oleju gastronomicznego jest wyzwaniem i w efekcie tylko kilka procent materiału pochodzi od gospodarstw domowych.

– Wiem, że to wciąż kropla w morzu potrzeb, ale dobry początek. Większość odpadów do przetworzenia dostajemy od hoteli i restauracji, które muszą rozliczać się z ich utylizacji – mówi Antonio Maestra Gómez.

Antonio Maestra Gómez, dyrektor rafinerii Repsol w Kartagenie, pokazuje trzy słoiki: dwa z przezroczystymi cieczami (to paliwa odnawialne) i trzeci ze zużytym olejem roślinnym. // Fot. Agnieszka Zielińska

Szefostwo rafinerii uważa, że aby zwiększyć produkcję odnawialnych paliw, potrzebna jest edukacja społeczeństwa, a także przychylność władz. – Musimy zmienić myślenie, i to nie tylko klientów stacji paliw, ale też władz. Jaki sens mają strefy czystości w Madrycie, gdy ktoś tankuje benzynę, ma samochód z etykietą B i może wjechać do centrum Madrytu, a ci, którzy tankują w stu procentach odnawialnego diesla, nie mogą wjechać do centrum miasta, bo mają etykietę C? To powinno się zmienić – mówi Gómez.

O prowincji Almeria mówią, że słońce spędza tu zimę

Hiszpania stawia też na energię słoneczną. Jestem w pobliżu pustyni Tabernas – to jedno z najbardziej nasłonecznionych miejsc w Europie.

Hiszpańskie powiedzenie mówi, że „słońce spędza tu zimę”. W Almerii jest bowiem około 320 słonecznych dni w roku – to dlatego w latach 80. XX w. tutaj właśnie powstało centrum do badań nad energią słoneczną.

Prof. Julián Blanco Galvez jest dyrektorem Platformy Słonecznej, jak nazywa się ten ośrodek.

– W 1973 r. za sprawą wojny na Bliskim Wschodzie doszło do globalnego kryzysu naftowego. W odpowiedzi na ten kryzys powstała Międzynarodowa Agencja Energetyczna i zaczęto szukać miejsca do stworzenia platformy słonecznej. W tamtych czasach w okolicy powstawało już obserwatorium astronomiczne. Stwierdzono, że skoro to miejsce jest dobre do obserwacji gwiazd nocą, to będzie nadawać się także do wykorzystywania promieni słonecznych w ciągu dnia – mówi Galvez, gdy oprowadza mnie po instytucji.

Ośrodek jest tak duży, że między jego poszczególnymi elementami trzeba poruszać się autem lub rowerem. Technologia, nad którą pracują tu naukowcy, w przyszłości mogłaby produkować prąd także w dni, gdy słońce jest skryte za chmurami.

Obecnie, jak mówi Galvez, już prawie wszystkie komercyjne instalacje słoneczne tworzy się z połączenia fotowoltaiki i energii termicznej. W ten sposób można produkować energię zarówno w ciągu dnia, jak też w nocy.

Skąd wziąć więcej wody

Dla Almerii, położonej w południowej Hiszpanii, słońce jest błogosławieństwem, ale też przekleństwem. Każdego roku region ten doświadcza suszy. Jest tu ogromny deficyt wody, a zmiany klimatu z każdym rokiem są bardziej widoczne. Woda, którą mam w kranie, niemal w całości pochodzi ze stacji odsalania wody.

Cała technologia polega na podgrzewaniu wody i przekazywaniu ciepła do wody morskiej. – Odsalanie staje się coraz popularniejsze na świecie, bo rośnie zapotrzebowanie na wodę pitną. Wzrasta populacja, intensywne rolnictwo, a zasoby wody pitnej są ograniczone. Tymczasem prawie 98 proc. wody na naszej planecie to woda słona – mówi mi prof. Guillermo Zaragoza, kierownik jednego z wydziałów Platformy Słonecznej.

W wydziale Zaragozy bada się też zastosowanie energii słonecznej w koncentracji solanki i możliwości uzyskania cennych materiałów po krystalizacji oraz wykorzystania pompy ciepła do chłodzenia. Naukowcy pracują również nad metodami oczyszczania ścieków, tak aby wodę móc później wykorzystywać w rolnictwie. Trwają także prace nad technologią, która ma na celu wprowadzenie do obiegu większej ilości wody za sprawą jej parowania, co pozwoliłoby zmniejszyć temperaturę powierzchni ziemi.

Technologie z Platformy Słonecznej wdrażane są dziś w kilku krajach Afryki i w Chile.

Hiszpania należy do najcieplejszych miejsc na świecie

W Hiszpanii znajduje się też pierwsza na świecie wyspa w stu procentach samowystarczalna, uznana za Rezerwat Biosfery. To kanaryjska wyspa El Hierro, która czerpie wodę z zakładu odsalania, a energię z elektrowni wodno-wiatrowej.

Dziś Hiszpania należy do 20 krajów na świecie, w których najszybciej odbywa się proces transformacji energetycznej; liderem są tu państwa nordyckie (te, w odróżnieniu od planów rządu w Madrycie, nie rezygnują z atomu).

Naukowcy są jednak zgodni, że wysiłek pojedynczych państw to za mało, by zatrzymać zmiany klimatu. – Hiszpania należy do jednych z najcieplejszych punktów na świecie, określanych jako hot spot. To miejsca, które najbardziej odczuwają zmiany klimatu. Nasz kraj obrał dobry kierunek w polityce klimatycznej, każdy krok ma tu znaczenie – uważa fizyczka Carmen Álvarez Castro. – Jednak aby zatrzymać zmiany klimatu, potrzebna jest globalna mobilizacja.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 7/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Gdzie słońce spędza zimę