Tom Cruise i Brad Pitt w scenie, która się nie wydarzyła. Nadchodzi nowa rzeczywistość

Rozwój technologiczny polega na aktualizowaniu otwierających się możliwości. Dlatego nie okiełznają go żadne regulacje. Przed czym ktoś się powstrzyma, przed tym nie powstrzyma się ktoś inny.
Czyta się kilka minut
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek

Być może te dwie linijki promptu – czyli po prostu odpowiedniej instrukcji – zmienią nie tylko historię kina. Ostatecznie każda wielka rewolucja od czegoś się zaczyna. Piętnastosekundowy klip przedstawiający walkę Toma Cruise’a z Bradem Pittem w postapokaliptycznej scenerii ma wszelkie zadatki, żeby stać się jej początkiem.

Trzeba przyznać, gwiazdorzy biją się profesjonalnie. Wszystko oglądamy z kilku świetnie skadrowanych ujęć, kamera pracuje dynamicznie, scenografia prezentuje się imponująco.

Rzecz w tym, że nic z tego, co widzimy, nigdy się nie wydarzyło. Brad Pitt i Tom Cruise nie skrzyżowali pięści, ekipa filmowa nie pracowała na planie, żadne studio graficzne nie stworzyło efektów specjalnych. 

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Aktorów nie przygotowywała do występu makijażystka ani kostiumolożka. Całość została wygenerowana z pomocą narzędzia o nazwie Seedance 2.0, za którym stoi chińska firma ByteDance. 

Prompt zaś wpisał irlandzki reżyser Ruairí Robinson – bo powiedzieć, że ów klip „wyreżyserował”, byłoby grubą przesadą.

Wideo wygenerowane przez AI – czy aktorzy są nam jeszcze potrzebni?

Gdybyśmy nie wiedzieli, że to twór AI, z pewnością byśmy się nie domyślili. W przeciwieństwie do najlepszych nawet deepfake’ów krążących po sieci, nie ma tu w ogóle znamion fałszywości. 

Nie ma dziwnych, nienaturalnych min, specyficznego niewydarzenia, koturnowości czy innych znamion charakterystycznych dotąd dla produktów sztucznej inteligencji. Oglądamy po prostu scenę z Pittem i Cruise’em, nakręconą w stylu, którego nie powstydziłyby się siostry Wachowski.

Nic dziwnego więc, że w Hollywood i okolicach rozgorzała dyskusja. Skupiła się przede wszystkim na dwóch kwestiach. Po pierwsze – na zawodowych perspektywach „ludzkich aktorów” (sam fakt, że wprowadzamy do obiegu taką kategorię, pokazuje skalę rewolucji, nieprawdaż?), których już wkrótce mogą zastąpić awatary. I po drugie – co się z pierwszym ściśle wiąże – prawnych zagadnieniach związanych z wykorzystywaniem wizerunku.

Pisano już o tych sprawach wielokrotnie, tyle że tym razem teoria naprawdę staje się praktyką. Jak się wydaje, cały przemysł filmowy – podobnie jak przemysł gier wideo – stoi u progu potężnej transformacji, nawet jeżeli wciąż nie dopuszcza tego do świadomości albo bagatelizuje problem i jego konsekwencje. 

Rozwój technologii AI - czy będą nowe filmy z aktorami, którzy już nie żyją?

Jest wysoce prawdopodobne, że już niebawem będziemy oglądali nowe filmy z Clarkiem Gable’em czy Ritą Hayworth, a standardem stanie się sprzedaż albo licencjonowanie prawa do posługiwania się czyimś awatarem. 

Jest równie wysoce prawdopodobne, że wkrótce powstaną nowe odmiany serwisów streamingowych. Np. umożliwiających użytkownikom komponowanie własnych wymarzonych seriali i filmów. Z taką obsadą, w takiej scenerii, z takimi wątkami oraz zwrotami akcji, jakie sobie tylko użytkownicy wymarzą.

Biorąc zaś pod uwagę tempo, w jakim rozwijają się tzw. technologie immersyjne – pozwalające na doświadczenie wirtualnej rzeczywistości, na razie za pomocą sporawych okularów, które z czasem zapewne będą maleć – można odpowiedzialnie przewidywać, że słowo „rozrywka” nabierze w nadchodzących dekadach zupełnie bezprecedensowego znaczenia.

Ale, niestety, nie wyłącznie o rozrywkę się tutaj rozchodzi. Rozwój technologiczny, choć jest ludzkim dziełem, niesie w sobie swoisty fatalizm. Owszem, fundamentalnie dużo zależy od tego, jakie wprowadzimy doń regulacje, a przede wszystkim jakiego rodzaju bazową filozofią kierować się będą państwa i międzynarodowe instytucje. 

Czy stawiającą na pierwszym miejscu dobrostan społeczny, czy też dobrostan wielkich cyfrowych korporacji. Niezależnie jednak od tego – i w tym właśnie tkwi pierwiastek owego, nazwijmy to, technofatum – rozwój technologiczny polega po prostu na aktualizowaniu otwierających się możliwości. Dlatego nie okiełznają go żadne regulacje. Przed czym ktoś się powstrzyma, przed tym nie powstrzyma się ktoś inny.

Wirtualna rzeczywistość jako nowa, równoległa realność

W przypadku, o którym mówimy, widać już zarys tego, co nadchodzi, choć w szczegółach, rzecz jasna, nie sposób niczego przewidzieć. A nadchodzi równoległa rzeczywistość. W doświadczeniu co najmniej tak samo, a nierzadko bardziej realna aniżeli rzeczywistość materialna, w której wciąż jeszcze żyjemy. 

Ta nowa, druga rzeczywistość, przenika przez wszystkie obszary naszego doświadczenia. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że dla wielu ludzi stanie się w krótkim czasie znacznie ważniejsza i prawdziwsza aniżeli świat realny. Ba, już się stała, ten trend obserwujemy przecież od dawna.

Opustoszałe biurowce, niegdyś tętniące życiem, coraz bardziej szaleńcze inby w mediach społecznościowych, aplikacje do załatwiania wszystkiego, co tylko się da, wielkie modele językowe jako powiernicy i doradcy...

Istnieje jednak zasadnicza różnica pomiędzy nowym światem wirtualnym a starym materialnym. Ten pierwszy jest stuprocentowym dziełem wielkich firm, zaprojektowanym przez nie w każdym calu. W jednym tylko celu – zarobkowym. Należy więc pamiętać, że nie zapraszają nas tam one bezinteresownie. 

Jak odwiedzać ich na własnych warunkach – to jedno z najważniejszych pytań, przed którymi dzisiaj stoimy. A wraz z nami Brad Pitt i Tom Cruise. 


Spotkaj się ze mną podczas ZLOTU POWSZECHNEGO: już 29 maja w Krakowie!

Zlot Powszechny to ogólnopolski zjazd sympatyków Tygodnika Powszechnego, którego centralnym punktem będą rozmowy z udziałem redaktorów, dziennikarzy i współpracowników.

Chcemy, aby Zlot Powszechny był miejscem pogłębionej debaty na najważniejsze dziś tematy społeczne. Miejscem nawiązywania kontaktów, twórczej energii i prawdziwej dyskusji. Bez pośpiechu. Bez uproszczeń. Z uważnością. Wydarzenie odbędzie się w piątek 29 maja w Krakowie w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Uświetni je koncert Grzegorza Turnaua.

Bilety na ZLOT POWSZECHNY są dostępne w serwisie Evenea >>>


Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 10/2026

W druku ukazał się pod tytułem: I ty zostaniesz hollywoodzkim reżyserem