Amerykańska supergwiazda Taylor Swift rozpoczęła czteromiesięczną trasę koncertową po Europie i ma już za sobą występy w Paryżu, Sztokholmie, Lizbonie i Edynburgu, a na początku sierpnia pojawi się w Warszawie.
Oczekujący piosenkarki Liverpool zmienił oficjalnie swoją nazwę na Taylor Town, a Londyn uruchomił specjalną stację radiową, która odtwarza wyłącznie piosenki Swift. Ponieważ agencje reklamowe na bieżąco monitorują, co dzieje się w miejscach umieszczonych na mapie The Eras Tour, wiemy, że „najbardziej instagramowym miastem europejskim” z potencjałem reklamowym dla Taylor jest dziś stolica Wielkiej Brytanii, a Warszawa zajmuje w tym rankingu miejsce ostatnie, zaraz za stolicą Szwajcarii. I bardzo dobrze.
Popularność Taylor Swift osiągnęła tak niepomierne rozmiary, że jej twórczość przestaje się oceniać w odniesieniu do jakości kolejnych albumów czy w porównaniu do osiągnięć innych artystek i artystów muzyki pop. Swift od wielu lat konsekwentnie tworzy bowiem nie katalog piosenek, lecz uniwersum w stylu Disneya czy Marvela, zagarniając swoją twórczością zarówno inne postaci popkultury, jak i – całkiem świadomie – także ich życie.
Jak to możliwe? Piosenki Swift mają zwykle formę wyznania bliskiego autobiografii, pełne są wskazówek dotyczących szczegółów jej życia oraz aktualnych i byłych związków z gwiazdami muzyki, filmu czy sportu. Swoje wskazówki (konkretne słowa albo liczby) Swift umieszcza zresztą nie tylko w piosenkach, ale też teledyskach czy reklamach, a nawet na strojach, w których występuje publicznie.
A ponieważ wszyscy słuchamy muzyki, trzymając w ręku smartfon, rozpoczynając śledztwo w sieci, momentalnie podbijamy piosenkarce przeróżne wskaźniki w internecie. W ten sposób mimochodem pomagamy też tworzyć specyficzną franczyzę, która powoli wciąga w swoją orbitę, a następnie wchłania nie tylko byłych i obecnych partnerów piosenkarki, ale również – jak się okazuje – całe miasta, prześcigające się w byciu najbliżej gwiazdy.
Cóż, jak wiadomo z lekcji fizyki, będąc w tak ciasnym układzie z kimś o tak dużej sile grawitacji, pozwalamy na rozproszenie własnego światła.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















