Tak będzie korzystniej

Czyta się kilka minut

Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i we własnej rodzinie prorok może być tak lekceważony” – mówił Jezus do mieszkańców Nazaretu. W swoim czasie podobnie został potraktowany prorok Amos. Od kapłana Amazjasza, występującego jako przedstawiciel władzy politycznej, usłyszał: „Idź stąd, widzący, uciekaj do kraju Judy! (...) A w Betel nie prorokuj więcej, bo jest ono świątynią króla i sanktuarium królestwa”. Amos, jak na proroka przystało, bardziej słuchał Boga niż ludzi, nie ustąpił i wyrzucono go z granic Izraela. A według późniejszej tradycji został zamordowany przez syna Amazjasza. Jak widać, pokusa władania z tronu i ambony to najprostszy sposób pomnażania nieszczęść. Kiedy tymczasem dla chrześcijanina wzajemne powiązania Kościoła i państwa sprowadzają się do odpowiedzialności za los każdego bez wyjątku człowieka. Obliguje nas do tego społeczna nauka Kościoła, a przede wszystkim Ewangelia. Jednak wspominając najistotniejsze wydarzenia z życia Jezusa, niewiele, jeśli w ogóle, mówimy o roli, jaką odegrali politycy – również ci w sutannach, jak byśmy dzisiaj powiedzieli.

I tak, Poncjusz Piłat, dowiedziawszy się podczas przesłuchania, że Jezus jest poddanym Heroda Antypasa, postanawia to wykorzystać do podreperowania nadwyrężonych stosunków dyplomatycznych z tymże. Przekazuje więc podsądnego Herodowi, a ten, jako wytrawny dyplomata, w mig pojmuje, o co namiestnikowi cezara chodzi, i wysyła Jezusa z powrotem do Piłata, co znaczyło, że przyjmuje propozycję ugody. W rezultacie od „tego dnia Herod i Piłat stali się przyjaciółmi, wcześniej bowiem byli dla siebie wrogami” – mówi Łukasz.

Podobną polityczną rozgrywkę prowadził arcykapłan Kajfasz z Sanhedrynem. Widząc, że Jezus cieszy się coraz większą popularnością, zaczął się obawiać utraty władzy. On sam i jego zwolennicy bali się, że Jezus może wzniecić kolejne anty­rzymskie powstanie, dlatego postanawiają Go unieszkodliwić. Sprzeciwiających się takiemu rozwiązaniu najwyższy kapłan strofował: „Wy nic nie rozumiecie. Nie bierzecie także pod uwagę tego, że będzie korzystniej, jeśli jeden człowiek umrze za lud, niż gdyby miał zginąć cały naród” – czytamy w Ewangelii Jana. Ta zwodnicza zasada: „Będzie korzystniej” do dzisiaj funkcjonuje.

Timothy Snyder pisze: „Kiedy przywódcy polityczni dają negatywny przykład, wynikające z etyki zawodowej zobowiązania do właściwego postępowania nabierają dodatkowego znaczenia. Trudno jest zniszczyć państwo prawa bez prawników lub urządzić procesy pokazowe bez sędziów. Reżimy autorytarne potrzebują posłusznych urzędników, a dyrektorzy obozów koncentracyjnych poszukują biznesmenów zainteresowanych tanią siłą roboczą”.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2021