Sztuka innuenda

Donald Trump jest niewłaściwą odpowiedzią na prawdziwe problemy Amerykanów.
Czyta się kilka minut

​Przeciwnika ma wyjątkowo wygodnego, uwikłanego, establishmentowego, petryfikującego system w stopniu potencjalnie zastraszającym – ale fakt, że Hillary Clinton jest Clinton, jest Clinton, jest Clinton, fakt ów niezbity, niestety, Trumpa nie czyni nawet odrobinę wiarygodniejszym. Parafrazując Bursę: Boże, dobrze, że nie stworzyłeś mnie Amerykaninem.

Na szczęście u nas, w kraju Wiślan i Lechitów, sytuacja jest zdrowa (albo przynajmniej „zdrowiejąca”), prujemy ekspresową drogą sanacji, multikulti nie działa, bośmy mu nie dali szansy zadziałać, a władza spoczywa bezpiecznie w rękach odpowiedzialnych, których to rąk usta nie wypowiedzą niczego, co może spowodować lawinę, raczej mocno ugryzą się w polski język.

Nie to, co w Stanach. Ostatnio np. kandydat na najpotężniejszego człowieka świata powiedział, że jeśli przegra, to znaczy, że wybory prezydenckie zostały sfałszowane. Kilka dni później dorzucił, że jeśli jego przeciwniczka zostanie prezydentem i nominuje nieodpowiednich sędziów, to uzbrojeni Amerykanie powinni coś z tym zrobić. Takie zdanko, żarcik, być może, wszak czego jak czego, ale poczucia humoru Trumpowi nie brakuje, więc w kraju Kennedych wszyscy zgodnym chórem buchnęli śmiechem, którego salwy długo jeszcze niosły się po Bible Belt.

Aluzyjka, sugestyjka, napomknienie na marginesiku, niedopowiedzonko, półsłówka. Mistrzem literackiego opisu tego rodzaju dyskretnego szerzenia paranoi jest późny Choromański, ale generalnie kojarzy się to kafkowsko, i nie bez kozery – nawet jeśli (w co trudno uwierzyć) Donald Trump nie czytał powieści Michała Choromańskiego, to z pewnością dorobek Franza Kafki ma w małym palcu, z którego regularnie wysysa swoje medialne wrzuty dla twardego elektoratu.

Uwielbiając samego siebie z godną podziwu wzajemnością, Trump nie zaniedbuje również i wyznawców, tumaniąc ich do imentu, czasem mimowolnie. Nawija jak postrzelony. Gdyby Złoty Cielec potrafił mówić, gadałby jak Trump, Trump Donald, Macdonald Trump.
A w następnych wyborach prezydenckich w Polsce wystartuje Max Kolonko. I powie nam, jak jest. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2016