Szok grupowy

Zgłoszona w Sejmie przez koalicję PiS-Samoobrona-LPR propozycja tzw. grupowania list wyborczych - umożliwiająca przejście 5-procentowego progu partiom, które dostały mniej głosów - szokuje. Nie dlatego, że jest zgłaszana tuż przed jesiennymi wyborami, bo przecież PO robi to samo, przedstawiając swoją propozycję wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych. To źle, ale to już, niestety, poniekąd norma. Normą jest także to, że sejmowa większość chce poprawić swoją pozycję, majstrując przy regułach gry. Jednak naprawdę szokujący jest fakt, że proponowane zmiany będą mieć najpewniej efekty całkowicie odwrotne od zamierzonych - i tych szlachetnych, podawanych w uzasadnieniu, i tych cynicznych, całkiem otwarcie głoszonych potem w mediach.
Czyta się kilka minut

Złagodzenie napięć między ugrupowaniami wszelkich zawieranych koalicji - uzasadnienie oficjalne zmian - byłoby korzystne. Jednak grupowanie list tylko napięcia zwiększy. Dotąd brały się one stąd, że w walce o wyborcze "łupy" najłatwiej było przejąć wyborców od politycznego sąsiada. Tego grupowanie nie zmieni, doda natomiast nowe źródło konfliktu: walkę o podział "łupów" w obrębie bloku stworzonego dzięki grupowaniu list. Głosy zdobywane przez poniekąd sojuszniczą listę będą po takiej zmianie w większym stopniu grozić stratą mandatu kandydatom pozostałych członków bloku, niż kandydatom "obcych" partii.

Grupowy zysk rządzącej koalicji jest przy tym wątpliwy. W wyborach samorządowych znaczna część głosów pada na lokalne komitety - często są one jednak zbyt słabe, by zdobyć istotną pozycję. Pogrupowane, mogą zagrozić ogólnopolskim partiom znacznie bardziej. Można się też spodziewać, że PO będzie na nie znacznie bardziej otwarta niż nieufny wobec samodzielności PiS. Można się też spodziewać, że część wyborców PiS, z mniejszym entuzjazmem odnoszących się do Samoobrony i LPR, nie zagłosuje na taki wspólny blok.

Jednak nawet jeśli grupowanie list nie zmienia równowagi sił między partiami, to na pewno wprowadza do naszego życia politycznego wiele złego: zaciemnia i tak już mętne reguły. Uderza także w partie polityczne, tworząc nowy impuls do rozłamów i taktycznych przegrupowań. Nie ma takiej perspektywy - nawet z punktu widzenia koalicji - w której byłaby to zmiana na lepsze.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2006