Szkoła Szamaja i Hillela

Bejt Midrasz – miejsce służące studiom nad Torą i ustalaniu zasad prawnych – ustanowiono w czasach Heroda, między 20. i 40. rokiem naszej ery.
Czyta się kilka minut

Istnieje po dziś dzień. Początek tej instytucji sięga czasów, gdy dominujące miejsce w Izraelu odgrywały dwie szkoły, Szamaja i Hillela. Gorąco debatowano między sobą. Poruszano setki przypadków stosowania prawa i odkryto kilka poważnych różnic. Pierwszą kwestią było pytanie: kto może być dopuszczony do studiów nad Torą? Szamaj uważał, że mogą ją studiować jedynie osoby tego godne, wykształcone, sprawiedliwe. Hillel: że każdy powinien być dopuszczony do studiów nad Torą, bo takie studia zmieniają człowieka. Staje się w miarę jej poznawania jej godny.

Szamaj twierdził, że nie wolno mówić brzydkiej pannie młodej, że jest piękna. To kłamstwo, którego nic nie usprawiedliwia. Hillel uważał, że panna młoda pod ślubnym baldachimem zawsze jest piękna. Szkoła Szamaja utrzymywała, że rozwód może nastąpić tylko wtedy, gdy złamano podstawowe zasady prawa. Szamaj, że możliwy jest nawet z tak błahego powodu, jak przypalenie jedzenia. Jeszcze jedna różnica: chodziło o sposób zapalania świec chanukowych. Szamaj twierdził, że zaczyna się od ośmiu, a z każdym dniem ujmuje się po kolei jedną świeczkę. Zwolennicy Hillela uczyli, że zaczyna się od jednej świecy, kończy na ośmiu.

Różnice są pozornie niewielkie, ale czyż i my nie mamy odmiennych poglądów na rozwody czy piękno panny młodej? To normalne. Odmienność obu szkół dobrze pokazuje anegdota.

Do Szamaja przyszedł rzymski żołnierz i zapytał, czy ten może nauczyć go Tory, gdy on będzie stał na jednej nodze. Szamaj przegnał ciekawskiego, który przyszedł do Hillela i postawił przed nim tę samą prośbę. Hillel odpowiedział, że podstawowe prawo Tory brzmi: kochać bliźniego swego jak siebie samego, a reszta jest tylko przypisem. Trudno o piękniejszy wykład etyki biblijnej.

Zwolennicy Szamaja uchodzili za tradycjonalistów. Nic z dziedzictwa mędrców nie chcieli zapomnieć. Sympatycy Hillela byli jak strumień przepełniony energią gór, prący przed siebie, poszukujący nowych dróg. Jedni byli na swój sposób zamknięci w świecie żydowskim. Drudzy wydawali się bardziej otwarci i skorzy do rozmowy z obcymi.

Te dwie szkoły wyznaczały przyszłość judaizmu i tworzyły coś, co stanowi o kulturze dyskusji nie tylko ówczesnych mędrców i rabinów. Z jednej strony dominowały spory, dyskusje, racjonalne argumenty, poszukiwanie najlepszych w danych okolicznościach rozwiązań. Z drugiej potrzebny był autorytet, podstawa wszystkich osądów i prawnych rozstrzygnięć. Tym była Tora. Wierność wiecznej prawdzie spotykała się z potrzebą interpretacji zmieniającego się świata. A u podstaw tych sporów stało zdanie z Księgi Powtórzonego Prawa: Tora należy do ludu Izraela, jest na tym świecie. O tym, co w niej odkryjemy, decydują jej czytelnicy i badacze. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 9/2019