Szał projektowania

Gospodarz zapowiedział rewitalizację polskiej inteligencji, powołanie Akademii Literatury, odbudowę zamczysk, eliminację beztalenci z kultury polskiej i lekcje estetyki dla młodzieży.
Czyta się kilka minut

Wobec paraliżującego nas rozmachu i gigantycznego materiału do analizy możemy zaledwie prześlizgnąć się nad ogromem zagadnień poruszonych przez Gospodarza, zagadnień zadanych jego służbom na już, by nie rzec: na wczoraj. Zacz­nijmy jednak od spostrzeżenia, że wszystkie te pomysły mają wspólny mianownik: oto idą czasy totalnej rekonstrukcji historycznej, z braku – jak rozumiemy – pomysłów świeższych.

Zacznijmy od rzeczy najprostszej, czyli od zobowiązania odbudowy kazimierzowskich zamczysk. Idzie tu chyba o, lekko licząc, trzydzieści bardzo solidnych nieruchomości. Mielibyśmy kilka pytań: „za ile?”, „za czyje?” i „po co?”. Słusznie jednak mniemamy, że byłyby to pytania nie na miejscu, pytania niegodne Polaka i patrioty, że to wszystko, jak wszystko inne, rozumie się samo przez się. Są i obce kulturze polskiej obawy, że nie starczy ani czasu, ani zapału, że niedokończone budowle były przez lata naszą tu specjalnością, żadna jednak w zamyśle – to warto wtrącić – nie była rekonstrukcją. Wizja sieci niedokończonych nowych, ogromnych grodziszcz, pośród marnych resztek niedokończonych dróg i mostów, jest jednak bardzo świeża. Wiąże się oczywiście z owym pomysłem uczenia młodzieży piękna, dzięki temu wiemy, o jakie piękno plus-minus chodzi. Kazimierz Wielki był fajnym królem, warto jednak wiedzieć, że jego aktywność deweloperska wynikała z pewnych zasadniczych – tu musimy użyć eufemizmu – nieporozumień z duchowieństwem, których mamy nadzieję Gospodarz nie chce rekonstruować. Bylibyśmy tym trochę zgorszeni, choć przede wszystkim zaskoczeni, a może i rozbawieni.

Zapowiedź „rewitalizacji inteligencji” budzi nasze najlepsze uczucia i nadzieje. Inteligencja polska miała swoje wady. Błądziła i żyła złudzeniami, często-gęsto funkcjonowała w oderwaniu od krzepkich mas i ludowej estetyki. Na ogół jednak, z drobnymi wyjątkami, jej znakiem rozpoznawczym był opór wobec tępych łobuzów, fizoli i ciemniaków. No więc, choć na razie, głównie siłami Gospodarza, udało się w pełni zrewitalizować w Polsce ćwierćinteligencję, żyjemy nadzieją na progresję.

Pomysł powołania Akademii Literatury, instytucji – dodajmy – państwowej, jest oczywiście przedwojenny. Wzorem, jak wiadomo, była Akademia Francuska. Wyszło to wtedy raczej nie po francusku, tylko po naszemu. Była to raczej dekonstrukcja. No więc rekonstrukcja dekonstrukcji budzi nasze najwyższe zaciekawienie. Zwłaszcza ciekawią nas decyzje personalne, to znaczy kto zostanie do Akademii powołany i kto się zdecyduje w niej zasiąść. Będą to decyzje, których efektem będzie nasze poruszenie czytelnicze, a mamy tu na myśli powrót do dawnych książek i publicystyki autorytetów literackich z państwowej nominacji oraz pożywną analizę twórczości ludzi przez Gospodarza wyniesionych do owej godności. Tu i teraz wykażemy się owczą dobrocią, a mianowicie nie będziemy czynić żadnych spekulacji, jeśli idzie o nazwiska. Bardzo możliwe też, że oryginalnym zamysłem powołania Akademii będzie zbudowanie jej składu z ludzi nie- piśmiennych, na podobnej zasadzie, na jakiej rozdaje się dziś posady, powiedzmy w PZU. Oczywiście ciekawi nas krój umundurowania akademików. Już się cieszymy.

Rzec trzeba na koniec, że największe wrażenie z przemowy Gospodarza w Przysusze zrobiła na nas jednak zapowiedź eliminacji beztalenci ze sfery twórczej za pomocą aparatu państwowego. Nie chcielibyśmy, by głos nasz uznany został za ów straszny krzyk puszczyka o zmierzchu, bo jeśli idzie o beztalencia, to widzimy ich chmary, głównie na zapleczach władzy. Współczujemy więc beztalenciom wskazanym przez honorowego prezesa Związku Napoleonów Polskich. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2017