Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wołanie o trzeźwość

Wołanie o trzeźwość

07.05.2018
Czyta się kilka minut
Od lat, tuż przed majową kanikułą, zastanawiamy się, czy w ogóle wychodzić z domu.
Fot. Grażyna Makara
S

Studiując policyjne statystyki wyciągamy z nich mniemanie takie oto, że szanse na przeżycie podróży szosą polską w czasie przedłużonych weekendów są umiarkowane. Uznaliśmy już dawno temu, że śmierć z ręki pijanego rodaka, który nie nosił do nas urazy, nie dyszał chęcią krwawej pomsty, nie wyznawał żadnego ze skomplikowanych systemów wartości, nie planował zabójstwa z premedytacją, a jedynie wypił wino deserowe w cenie dwunastu złotych za litr bądź piw sześć – nie ma żadnego sensu.

W czasie owych trudnych dni wolnych nasza owcza ufność w sens działalności tutejszych rządów na rzecz zwiększenia dzietności narodu, pohamowania emigracji, a tym samym poprawienia sytuacji demograficznej kraju ulega zawsze szalonemu sklęśnięciu. Co bowiem rząd udzietni bądź odemigracyjni, co zachęci bądź co w nagrodę za poród wypłaci, podczas przydługich weekendów się marnuje. Trup ściele się gęsto, a areszty się zapełniają, tamże, jak wiadomo, realizowanie państwowych projektów prokreacyjnych nie jest priorytetem, bo młodzież w kwiecie wieku miast myśleć o szkodliwości antykoncepcji leży jałowo na pryczach. Choć – to nawias – jest to jakiś pomysł, by mianowicie zmuszać aresztantów do rozmnażania, wychodząc z założenia, że co owi z tzw. substancji uszczuplą, winni państwu polskiemu zwrócić. Wydaje się, że pomysł ten jest co najmniej dobry, zważywszy na mnogość pomysłów złych. No więc jeszcze się nie spotkaliśmy z refleksją kogokolwiek, zwłaszcza pośród ludzi odpowiedzialnych za szeroko pojętą edukację, by zamiast próżnych apeli o propaństwowe spółkowania, powiedzieć masom, by te mniej chlały.

Po tej porcji okrutnych oświatowo banałów przejdziemy teraz do pożywnych rozważań na temat burzenia Pałacu Kultury. Wielu Czytelników – jak sądzimy – mniema, że można to zrobić tylko po pijanemu, tak jak tylko na bani można prowadzić serio rozmowy na temat tego zamiaru. W tym sensie, i nie jest to parabola, zaczęliśmy się zastanawiać, czy w kraju jest jeszcze ktokolwiek trzeźwy. Uderza jednak w zdaniach powyższych szalona naiwność złączona z brakiem wiary. Naturalnie, że pomysł zburzenia Pałacu Kultury wynika z trzeźwego myślenia, trzeźwego zamysłu i jest bardzo serio. Stąd zapewne ostatnia szarża prezydenta Polski w sprawie warszawskiego zamczyska, które – jak usłyszeliśmy z jego ust malinowych podczas pijanego weekendu – zostało odbudowane przez lud miast i wsi przy sprzeciwie ancien regime’u.

Szyderstwa na temat tej wypowiedzi rozlały się szeroko, ale nikt nie zadał sobie elementarnego trudu, by wniknąć w jej sens. Oto prezydent wie więcej niż my, to jasne, i daje nam wszystkim wskazówkę, a może wręcz naucza, jak skutecznie obronić kolejną nieruchomość przed decyzją o wyburzeniu. Bardzo podobnie – teraz to wiemy – prezydent mówił podczas święta setnej rocznicy polskiej awangardy. Rzekł on wówczas słowa szokujące, że mianowicie polska awangarda czerpała pełnymi garściami z tradycji młodopolskiej i bodaj romantycznej. Skąd ten absurd? Ano stąd, że bez tego zabezpieczenia sztukę awangardową można by pokazywać wyłącznie pod szyldem sztuki zwyrodniałej, a biogramy jej twórców zostałyby wpisane na listę noszącą zgrubny tytuł „Śmierć wrogom ojczyzny”. Prezydent w sprytny sposób odebrał dzisiejszym zwolennikom neosocrealu oręż, tłumacząc, że polska awangarda była produktem twórców głęboko zanurzonych w estetykę dzisiejszych sanktuariów, rzeźby ulicznej i rekonstrukcji historycznej. Po co zatem śmiać się z prezydenta i wytykać mu, że decyzję o odbudowie zamku warszawskiego podjął in corpore Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej? Chcecie mieć w mieście zamek i muzeum, solidną, ogrzewaną nieruchomość o sensownej kubaturze, czy kolejną trzystumetrowej wysokości kolumnę z figurą dzierżącą gorejący miecz na czubku?

Ludzie, bądźcie trzeźwi, tak jak pan prezydent podczas przedłużonego majowego weekendu. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Fot. Grażyna Makara
Felietonista „Tygodnika Powszechnego”, pracuje w Instytucie Literackim w Paryżu.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ale się uśmiałem. Dzięki za endorfiny.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]