Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Syria: armia USA zabiła kilkuset Rosjan?

Syria: armia USA zabiła kilkuset Rosjan?

12.02.2018
Czyta się kilka minut
Już pierwsze wieści o tym wydarzeniu, którego przebieg wciąż jest zagadką (i może taką zostanie, jeśli Kreml i Biały Dom zgodnie uznają, że lepiej milczeć), były sensacyjne.
RAMI SLUSH / AP / EAST NEWS
C

Choć wpisywały się w syryjską codzienność i trend, jakim jest dominacja zewnętrznych sił w tej wojnie.

Oto w minionym tygodniu agencje podały, że we wschodniej Syrii armia USA – samoloty, helikoptery, artyleria – zniszczyły duże zgrupowanie „proasadowskiej milicji” (tak to formułowano). „Milicja” – twierdzili Amerykanie – atakowała bazy Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), była to więc samoobrona. SDF to milicje kurdyjskie i arabskie, walczące z tzw. Państwem Islamskim, a wspierane przez kilka tysięcy Amerykanów stacjonujących w Syrii. Mowa była o stu zabitych „milicjantach”. Agencje odnotowały, że to pierwszy przypadek, gdy żołnierze USA starli się z „siłami proasadowskimi” na taką skalę.

Tymczasem kilka dni później w rosyjskim i ukraińskim internecie pojawiły się twierdzenia – wsparte relacjami osób przedstawianych jako ocaleni z bitwy – że zniszczone zgrupowanie tworzyli tzw. kontraktorzy, Rosjanie z Grupy Wagnera: niby-prywatnej armii, związanej z Kremlem i realizującej jego cele (wcześniej np. w Donbasie), choć nie pod flagą państwową. Pułkownik Girkin, który dowodził w Doniecku i zna „wagnerowców”, twierdzi, że zginąć mogło nawet 600 Rosjan.

Cokolwiek tam się wydarzyło – po siedmiu latach wojny Syria nie jest już w pierwszym rzędzie areną konfliktu Asad–opozycja, lecz terenem, gdzie ścierają się (jawnie lub przez sojuszników bądź klientów) Rosja i USA, Izrael i libański Hezbollah, Izrael i Iran, Iran i Arabia Saudyjska, Turcy i Kurdowie itd. Rozbicie tzw. Państwa Islamskiego skutkuje zaś i tym, że owe „fronty” stają się coraz widoczniejsze, a konflikty – coraz ostrzejsze.

Zniszczenie kolumny „wagnerowców” (być może liczba ofiar mieści się gdzieś między 100 a 600?) to jeden z tego przejawów. Nie musi mieć skutków, nazwijmy to, ostatecznych: skoro Putin i Trump milczą, może zgodzili się na wersję, że była to pomyłka, bo Rosjanie i Syryjczycy używają podobnych czołgów, a incydent lepiej zamieść pod dywan. Wszak przyznawszy się do tych zabitych jako „swoich”, Putin musiałby coś z tym zrobić…

Za to inne incydenty – jak niedawna wymiana ciosów między Izraelem a Irańczykami i Hezbollahem, w której Izrael stracił myśliwiec, zestrzelony rakietą dostarczoną przez Rosję (na zdjęciu: szczątki F-16) – czynią coraz realniejszą nową eskalację: między Izraelem a Iranem i jego klientami. W doktrynie Izraela nie do przyjęcia jest sytuacja, gdy w Syrii, tuż za granicą, konsoliduje się nowe zagrożenie – irański przyczółek militarny. ©℗

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Bez zajakniecia pisze sie o dzialaniach obcych sil na terenie suwerennego kraju. Jak nie patrzec, obecnosc jakiejkowlwiek liczby zolnierzy amerykanskich na terenie Syrii jest zwyklym zlamaniem prawa miedzynarodowego jesli nie agresja. Agresja zas sa dzialania wojenne tj. ataki na ugrupowania, ktore przebywaja tam jak najbardziej legalnie. To samo odonosi sie do dzialan Izraela. Prosze sobie wyobrazic reakcje swiata zachodniego, gdyby przykladowo samoloty syryjskie lub tez iranskie dokonaly +- 100 nalotow na cele wewnatrz Izraela, tez powolujac sie na "doktryne, w ktorej cos tam jest niedopuszczalne". Pisze Pan o iranskim przyczolku militarnym - obawiam sie , ze jest to swoisty wykwit propagandowy a nie rzeczywisty stan rzeczy. Wspolpraca iransko-syryjska nie jest czyms nowym. Wiecej, gdy Irak napadl na Iran, Syria byla jedynym krajem regionu, ktory stanal po stronie Iranu Takie rzeczy sie licza. Warto pamietac, zaden z krajow dzisiaj potepiajacych Iran i oskarzajacy ten kraj o wszelkie mozliwe "bezecenstwa" nie potepil agresora, wiecej wpieral go we wszelki mozliwy sposob i "pary z ust" nie puscil, gdy Irak uzyl na polu walki bron chemiczna. Niestety obiektywnosc i pamiec o faktach nie sa dzisiaj zbyt mozna strona publicystow.

no ale chyba Szanowny Pan sam zdaje sobie sprawę z trwałej i odwiecznej asymetrii w relacjach międzynarodowych itepe, i cóż by tu dać miało oczekiwane przez Sz. P zająkiwanie się?...

Gdyby mogl Pan jasniej swa teze przedstawic bylbym zobowiazany.Itepe, itede. Pozdrawiam

ano o to mi chodzi, że po pierwsze primo wytykanie Zachodowi, iż popiera zbrojne działania wojsk USA w Syrii jest jak pretensje do słońca, że co rano wstaje, a po primo secundo, że niemądre i nieuzasadnione moim zdaniem jest uznawanie syryjskiego reżimu Al-Asada za legalny itede [o irańskich rakietach wystrzelonych ponoć z Syrii w kierunku Izraela nie wspominam, bo to chyba wątek i dla Pana oczywisty]

ad 1. Niby dlaczego nie nalezy mowic i pisac o nielegalnych dzialaniach USA na arenie swiatowej? Jesli z zapalem piszemy o innych to piszmy i mowmy o USA. ad 2. To nie ja czy Pan uznajemy badz tez nie rzad syryjski. Jak do tej pory Syria jest reprezentowana na forach miedzynarodowych przez ten wlasnie rzad i tego mniemajac, ze jest "niemadre i nieuzasadnione" nie zmienimy. ad 3. Ponoc wystrzelonych i ponoc iranskich. A moze ponoc nie wytrzelono i ponoc nie byly iranskie. Izrael akurat znajduje sie w tej samej lodce co USA uzurpujac sobie prawo do atakowania kazdego, kto w optyce Izraela nie godzi sie na dyktaty. Izrael dokonal okolo 100 nalotow na teren Syrii. Ponownie zapytam Pana o reakcje na sytuacje odwrotna. Ponownie zwroce uwage na wojne Iraku z Iranem, gdzie calkiem otwarcie popierano agresora. Pozdrawiam

✒ad 1. Pisać można, Pan pisze - i założę się, że nie tylko Pan, ale wiele podobnych opinii znaleźć można i na Zachodzie - papier dużo zniesie, jak to kiedyś mówiono; ✒ad 2. w warunkach wojny, a taka bez wątpienia się toczy w Syrii, przywoływanie argumentu o reprezentacji, i to w przypadku ewidentnej dyktatury reżimowej uważam za chybione [nb to Pan właśnie w swym poście uznaje go za legalny]; ✒ad 3. tak 'ponoć wystrzelonych' z Syrii irańskich rakietach jak i ponoć samolot izraelski zestrzelony czy ponoć pozycje irańskie ponoć zaatakowane w Syrii przez Izrael - no cóż, opieramy się na dostępnych źródłach, nie na własnych obserwacjach. Miłego dnia, w Cieszynie szarówka ustępuje, ale słońca ni ma ☁ - to na sto procent ;).
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]