Reklama

Synowie Noego

Synowie Noego

29.06.2020
Czyta się kilka minut
„Oto Ja, Ja ustanawiam przymierze moje z wami i z potomstwem waszym po was” (Rdz 9, 9). Tymi słowy Bóg zwrócił się do Noego i jego synów. Przymierze, by mogło trwać, wymaga żywej pamięci. Pamięć zaczyna się w rodzinach.
O

Od tego, jak ojcowie wychowają synów i jak synowie odnajdą się w dziedzictwie rodziców, zależy trwałość nauk, których Pan udzielił ludziom. Dlatego cała Księga Rodzaju jest historią rodzin edukujących swoich potomków tak, by o nich dbał Stwórca i by przekazywali tradycję.

Pierwsza była rodzina Noego i synowie: Szem, Jafet i Ham. Każde imię w Torze ma swoje znaczenie i ono wyznacza przeznaczenie. Szem oznacza „imię”. Pośród bogobojnych Żydów nie używa się innego określenia na greckie słowo „Bóg”, jak właśnie „Imię”. Słowo to może też oznaczać „znany”, „szanowany”. Jafet wiąże się z pięknem i otwartością, a Ham wywodzi się od słowa „gorący”, „ciepły”. Nie wiemy, co Noe myślał, nadając takie imiona potomkom. Wiemy, kim byli i jakie otrzymali od ojca błogosławieństwa.

Noe posadził winnicę. Z winogron zrobił wino. No i upił się, i padł na ziemię w swoim namiocie. Zobaczył go...

2674

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Trochę zazdroszczę Żydom. Bo u nich wszystko ma swoje miejsce. I każde przykazanie coś wnosi i można go przestrzegać.

...coś majaczy na temat (rzekomo) rzeczywistego znaczenia tamtego zdarzenia, nie tylko wówczas, ale dalej po nasze czasy i po wiek wieków, amen. Wywodził o tym i sam Onufry Zagłoba, i zresztą w podobnym kierunku, bo dzieląc na tych lepszych i tych gorszych. A to przecież sobie sami Izraelici napisali na temat swoich sąsiadów, konkurentów i najczęściej wrogów. Wiadomo, że tamci musieli być gorsi. Podobne rzeczy wygadywali wszelcy szowiniści o swoich sąsiadach, w tym np. Niemcy o nas, a my o nich i o innych zresztą też (takie polskie słówka przypomnę: szkop, pepik, kacap, swenson, żabojad, makaroniarz, beżowy alias ciapatyc i brudas alias asfalt). Jak świat światem, takie brednie miały usprawiedliwiać pogardę, a w ślad za nią - najrozmaitsze akty dominacji, bezprawia itp. draństwa. Jeszcze żyją najstarsi z niedobitków holokaustu, ufundowanego przecież na podobnych majaczeniach o wyższości jednej rasy nad drugą. A tu Profesor, również Żyd jak tamci dobici i niedobici, człowiek uczony, siwogłowy i wydawałoby się poważny, w XXI wieku nadyma się i namaszczeniem wywodzi, ach jak wywodzi nad tym bzdetem, co z tego, że biblijnym. No chyba że to nie Żydzi na własny użytek stary testament napisali. Jeżeli to udokumentowany cytat z jakichś samokrytycznych źródeł chamickich, to ja przepraszam. Ale na to nie wygląda. Lubię i szanuję Żydów, ale jak pieprzą trzy po trzy, to z tego szacunku trzeba to nazwać po imieniu, podobnie jak wtedy, kiedy pieprzą przedstawiciele innych nacji bądź wyznań. P.S. Problematyki wstydu i jego braku owszem, krytykowany tekst też dotyka, i to mocno.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]