Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Syn swego kraju

Syn swego kraju

23.07.2018
Czyta się kilka minut
Do Saint Malo zajechałem o zmierzchu. Hotel stał na nabrzeżu. Znalazłem wolne miejsce i zostawiłem auto. Wyszedłem na bulwar.
N

Na zachodzie ciemność gasiła złotoczerwoną zorzę. Widziałem granatowy zarys wyspy. W dole słychać było fale przypływu uderzające o brzeg. Księżyc w pierwszej kwadrze był srebrny i czysty. Znalazłem otwarty bar, usiadłem na stołku i poprosiłem podwójną wódkę i małe piwo. Tak właśnie wyobrażałem sobie przybycie do obcego kraju: pusty bar, księżyc, odgłos fal, a między nimi krucha cisza. Tak wyobrażałem sobie przybycie do kraju, o którym nic się nie wie. Do kraju, do którego przyjechało się przypadkiem.

Podobało mi się to osamotnienie z czarnoskórym barmanem, którego postać podwajała się w lustrze, podobała mi się jego zdawkowa uprzejmość chwilę przed zamknięciem. Podobała mi się melancholia mojej podróży, z której miało nic nie wyniknąć poza przyjemnym i nienatarczywym doświadczeniem obcości. Ale przecież po to zazwyczaj wyjeżdżamy: po bezpieczną obcość, w której się odbijamy....

6296

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

bardzo dobre

Znaczy dopóki synowie naszego kraju będą zmieniać chana, doputy można spać spokojnie, w końcu zakłada to jakiś wybór :) Swoją drogą zmiana mitu w drodze wyboru to interesująca myśl i nawet tak postmodernistyczna, że już bardziej nie można - myślę żeby się spodobała w dzielnicy łacińskiej w Paryżu i sam Sartre uniósłby brwi i skinął z aprobatą :)). W każdym razie uważam, że te sprawy akurat dobrze ujął Łoziński /ktokolwiek czyta ten komentarz, niech w tej chwili przestanie, wskoczy w sandałki i pobiegnie truchtem do najbliższego antykwariatu, coby zaopatrzyć się w egzemplarz "Zaklętego dworu"/: wspomina on dziedzica, który uwłaszczył swoich chłopów. Ci podrapali się w głowę i ... podali go do sądu. Nie inaczej można rozumieć "sukces Prawa i Sprawiedliwości" a przynajmniej pozwala zrozumieć co kieruję zwolennikami tego ugrupowania, bo metafizyki w tym wszystkim jest tyle, co w żeliwnym kaloryferze. Natomiast co innego w felietonie Autora jest bardzo trafne, mianowicie - wiedza niepotrzebna publiczności, którą jednak widzę też trochę gdzie indziej: bo powiedzmy że zwolennik obozu "nie-liberalnego" będzie się chciał dowiedzieć jak myśli obóz "liberalny". I kupi sobie wobec tego liberalne czasopismo czy gazetę i przeczyta tam, jak jakiś mądrala głowi się nad tym, dlaczego czytający jest takim ciołkiem. W każdym razie nie jest to droga do przekonywania do swoich racji. A przecież reakcje są różne - Stanisław Bojarczuk pochodził wszak z uwłaszczonych chłopów właśnie - bez czego pewnie nie uważałby Petrarki za praktyczną literaturę - i nawet w radzie powiatowej pracował :)A tak czy siak nikt mało kto będzie chciał być robiony w FAMAS

(a zachód to cała Polska jak się mieszka na Suwalszczyźnie) też czuję, że mnie nie rozumieją. Gdzieś lecą, zadają pytania o pieniądze i sens mieszkania na zadupiu o instagramy, łotsapy i filmiki z durnymi zagraniami. Nie chcą niewygodnego urlopu nad Hańczą w namiocie i codziennego przemieszczania, komarów i zimnej wody i braku tualety. Nie kojarzą, że w sezonie muszę zapieprzać. A cały romantyzm jest poza nim. Poszła bym chana posłuchać.

Ale też tak całkiem całkiem na zachodzie, tj. w Dolinie Krzemowej Jaron Lanier, twórca "wirtualnej rzeczywistości" namawia żeby trzymać się z daleka od instagramów i tym podobnym. A Mark Zuckerberg, ten od fejsbooka, musi się spowiadać przed Komisją Europejską. Także to nie jest tak, że zachód nie stara korygować swoich błędów. Ale zainteresował mnie ten "romantyzm poza sezonem" - czym on właściwie jest ? Bo najprawdopodobniej w samej rzeczy nie należy popełniać tych samych błędów, co zachód i jeśli jest jakiś inny sposób na życie, to nie należy go pewnie oddawać, tylko no właśnie - raz jeszcze czym on jest ? Bo jeśli tylko samym "nie będę brać udziału", no to nie wystarczy. Podejrzewam też, że iluzją jest zakładanie jakiegoś - mówiąc z niemiecka - Ur-zustand/pra-stanu harmonii, który zakłócany jest przez - aktualnie - nowoczesność. Bo go pewnie nigdy nie było, a jeśli coś osiągnięto to też dzięki jakiemuś wysiłkowi.

Zachód jest bardziej osadzny w kulturze, w prawie, w nauce, co było chaosem minęło. Wschód jest nieustalony, nowe walczy ze starym, stare nie ufa nowemu, prymat dzierżą ludzie prości, przyzwyczajeni do prostego życia i chętnie wierzący temu politykowi, który tę ich prosttotę afirmuje, można nazywać go chanem. A poza tym kocham język Stasiuka, wyrazisty jak płótna starych mistrzów, realny i metaforyczny zarazem, mistrzowski.

Ot ! I problem ! Bardzo poważny problem. Brak dobrego chana. Ideał pewnie nie istnieje , a aktualny jest kompletnie do niczego. Jako też syn tej ziemi życzę Wam Rodacy dobrego chana. Tylko pamiętajcie wybór ! Aby nie trafić na prostackiego chama.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]