Świętość nie jest brakiem

Zaprosiły mnie niedawno łódzkie Siostry Matki Teresy z Kalkuty. Obchodziły swoje patronalne święto – wspominając tajemnicę Niepokalanego Serca Maryi.
Czyta się kilka minut

Tę tajemnicę w liturgii Słowa objaśniała Ewangelia o odnalezieniu 12-letniego Jezusa w świątyni jerozolimskiej (zob. Łk 2, 41-52), zamykająca się stwierdzeniem: „A Matka Jego zachowywała wszystkie te słowa w swoim sercu”.

Zdanie to odsłoniło przed nami poruszającą treść: skąd się bierze i na czym polega świętość serca Maryi? Co to znaczy i jak to się dzieje, że Jej serce nie tylko jest (w punkcie wyjścia), ale również pozostaje (za Jej życia) niepokalane?

Nie chodzi o to, czego w tym sercu „nie ma” (grzechu, zła, upodobania w pokusie). Chodzi o to, co w nim jest. Serce Maryi jest wypełnione Słowem Bożym, zatrzymanym z pełną uwagą i miłością. Tym większą, im bardziej Słowo wydaje się na ten moment trudne czy wręcz niezrozumiałe – tego, co Jezus powiedział Jej i Józefowi wtedy, gdy Go znaleźli, nie zrozumiała ani Ona, ani Jej mąż. Ale… zatrzymała w sercu Słowo, które miało się rozjaśnić dopiero za 20 lat (kiedy znów miała Go stracić i po trzech dniach odnaleźć).

Świętość nie jest pustką, nie jest w pierwszym rzędzie bezgrzesznością. Jest komunią, wspólnotą z Tym, który jest po trzykroć Święty, i który udziela się nam na wiele sposobów, a pierwszym z nich jest Słowo. Pustka nie jest żadną świętością. Jest stanem dramatycznym, przywołującym demony: „Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku, ale nie znajduje. Wtedy mówi: »Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem«, a przyszedłszy zastaje go niezajętym, wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze z sobą siedmiu innych złych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I staje się późniejszy stan owego człowieka gorszy, niż był poprzedni” (Mt 12, 43-45).

Chcesz być święty? Nie pytaj o to, czego nie masz w sercu; zapytaj o to, co w nim masz. Ile masz w nim Bożego Słowa. Badania socjologów religii w Polsce pokazują ciągle tę właśnie słabość: nie jesteśmy „ludźmi Słowa” – nie modlimy się Biblią; nie czytamy Jej; nie nosimy Jej ze sobą. Nawet na posiedzeniach Konferencji Episkopatu ma ją przy sobie, być może, co dziesiąty biskup…

W konsekwencji to nie Biblia jest naszym pierwszym i podstawowym kodem myślenia; nie ona wyznacza pierwsze scenariusze naszego reagowania na to, co się obok nas dzieje w świecie. Nie ona dostarcza nam modelu świętości. To jest prawdziwa nasza bieda.

Tak często i łatwo mówimy o sobie i o naszym Kościele, że jesteśmy „maryjni”; i że nasza polska droga do Jezusa wiedzie przez Maryję. Oby! Ewangelia pokazuje nam Maryję wyraźnie jako Uczennicę Słowa: zasłuchaną w Nie, modlącą się Nim, i pragnącą, by się Ono na Niej wypełniło. Daj nam, Boże, konsekwencję, na tej maryjnej drodze. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 36/2019