Święto marzycieli

Mamy modę na różnego rodzaju tajemne energie.
Czyta się kilka minut

Ponoć można się w nie zaopatrzyć m.in. przez odpowiednie ułożenie palców u rąk, czy określony sposób siedzenia na podwiniętych nogach. Zdobytą energię można przekazywać, jak energoterapeuci, przez dotykanie. Obok dobrych, uzdrawiających energii, mamy paskudne, sprowadzające choroby, ale i na nie znajdzie się sposób. Wystarczy pod łóżkiem trzymać skrawki miedzianej blachy albo zaopatrzyć się w wisiorek z odpowiedniego kamienia. Bywa, że do tych tajemniczych sił, energii, zaliczamy Bożą łaskę, jak też Ducha Świętego.

Tymczasem Duch Święty to nie żadna energia ani cud, wyjątkowe wydarzenie, ale zwyczajność. Łatwo to sprawdzić. My, istoty rozumne, chlubiący się tym, że staramy się żyć racjonalnie, w pewnej, ale najważniejszej sprawie postępujemy w sposób bardzo nieracjonalny, a już na pewno wbrew sprawdzonemu powszechnie doświadczeniu. Mamy odwagę negować zjawisko najpewniejsze z pewnych - śmierć. Na dodatek ten bunt przeciwko rzeczywistości podnoszą wszyscy, również niewierzący w żadnego Boga. Przeczymy faktom. Niczego nie można być tak pewnym jak tego, że umrzemy. A jednak nie godzimy się na śmierć, pojmowaną jako unicestwienie.

Ta niezgoda na przemijalność, na doczesność, której przeznaczeniem jest nicość, czyli tzw. koniec świata, ten bunt przeciw ubóstwieniu czasu, to pragnienie zjednoczenia z rzeczywistością, zmusza nas do poszukiwania jeśli nie ratunku, to przynajmniej odpowiedzi, sposobu zaradzenia tym naszym marzeniom. A zatem i serce, i rozum, nigdy nienasycone pragnieniem i przeżyciem szczęścia, domagają się dalszego ciągu, a nie kasacji.

Okres wielkanocny, a więc czas zmagania się z Wielkim Piątkiem - życia ze śmiercią - kończy się mocnym akcentem. Okazuje się bowiem, że racje mają ci, którzy potrafią rozumnie marzyć. Marzyć wytrwale przez całe życie i przez całe wieki, gdyż na wymarzenie i opisanie Boga, gwaranta szczęścia, który dlatego jest jednocześnie człowiekiem, który jest Jednością Trzech - bo jakże inaczej mógłby być Miłością - chrześcijanie potrzebowali trzech wieków. A zatem Wszechświat, nawet jeśli wisi w pustce, to pustka ta wcale nie musi być bez treści. Nasz rozum, dzieło tegoż Wszechświata, zgłaszając protest w tej sprawie, nie pozwala nam na ubóstwienie nicości. Przeciwnie, widzi dalej niż sięga wzrok. Skąd więc w nas ta zdolność przekraczania widzialnego i niewidzialnego? Owszem, mamy ją jako owoc ewolucji. Ale nie tylko. Człowiekowi do szczęścia nie wystarczy Świat - ani ziemia, ani niebo, zwłaszcza odmaterializowane. Człowiek pragnie drugiego. I ten drugi musi gdzieś być, jeśli ludzki rozum i serce nie ma być gorzkim żartem. Stąd religie, jako zapis i sposób poszukiwań Twarzy świata.

Dla chrześcijan twarzą ziemi jest Duch Święty, a to rzeczownik rodzaju żeńskiego. Świat ma więc twarz i duszę kobiety.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2011