Święta Bożego Narodzenia przybliżają nam tajemnicę wiary i jednocześnie od niej oddalają

Nawet jeśli Narodzeniu towarzyszyły nadzwyczajne zjawiska, to przecież niepiśmienni świadkowie ich nie zapisali. Okoliczności tych Narodzin, silnie przeżywane przez Matkę i Józefa, były zdarzeniami lokalnymi, mało dla współczesnych ważnymi.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara

Co roku odczytuję teksty liturgiczne na Boże Narodzenie i co roku wracają do mnie te same pytania. Jak wierzyć literalnie we wszystko, co jest tam napisane? Święto Narodzenia zaczęto osobno obchodzić w trzecim wieku. Czy więc należy odczytywać opisy związane z narodzeniem Jezusa? Te wszystkie ozdobne obrazy? Zeznania pasterzy?

Nawet jeśli opowiadanie Maryi ozdobiono, bo taki był obyczaj, śpiewami aniołów, nawet jeśli opis Narodzenia nie jest dokładne taki jak rzeczywistość, jakie to ma znaczenie? Kiedy ustalano datę Bożego Narodzenia, kierowano się kryteriami innymi niż historyczna precyzja. Nawet jeśli Narodzeniu towarzyszyły jakieś nadzwyczajne zjawiska, to przecież niepiśmienni świadkowie ich nie zapisali. Legenda pomieszała się z historią, a ustalanie daty wtedy nie miało większego znaczenia. Jezus się narodził, to było faktem niewątpliwym, niezwykłym i tajemniczym. Okoliczności tych narodzin były wydarzeniami lokalnymi, mało dla współczesnych ludzi ważnymi.

Narodził się, by potem na długo zniknąć. Mamy tylko opis odwiedzin świątyni przez dorastającego Jezusa. Zadziwiające, Mesjasz, człowiek, który ma zmienić bieg wydarzeń w świecie, znika. Po prostu nie wiemy o Nim nic do chwili wyjścia z ukrycia, chrztu Jana i jakże krótkiej działalności publicznej, śmierci na krzyżu i tajemniczego okresu po śmierci, aż do Wniebowstąpienia. Historia nieprawdopodobna, źle wymyślona, która nie powinna się przyjąć, a jednak taka właśnie przetrwała. Dziwna opowieść o Jezusie, Synu Bożym, który został zabity i zmartwychwstał, stracił życie i żyje. Ta historia, która powinna dawno umrzeć, nie umarła.

Obchodzimy zatem Boże Narodzenie. Święto, jak wiele innych, powstałe z opóźnieniem, bo święta prawie zawsze powstają z opóźnieniem. Święta Bożego Narodzenia przybliżają nam tajemnicę wiary i jednocześnie od niej oddalają. Przybliżają prawdę wiary, że Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek dorastał do miary Boga. Ale i oddalają, bo pozwalają wynaleźć nam takie sposoby ich obchodzenia, które to przesłanie gubią. Tak zresztą jest z wielu świętami – tradycje kulinarne, narosłe z wiekami obyczaje biesiadne dają radość, jakże jednak inną od źródłowej radości z narodzin Zbawiciela. Pamiętajmy, że święta dawno przestały być własnością wyłącznie ludzi wierzących.

A jeśli wierzymy? Pamiętajmy wtedy, że właśnie wiara w urodzenie Syna Bożego jest szczególnie ważna. Nie tylko sam fakt tamtego narodzenia w Betlejem Judzkim, ale to, co z niego wynika dla każdego człowieka, który po najdłuższym życiu umiera. Umiera, ale życie się nie kończy – jak powiada tekst liturgiczny. Dość bezradni wobec tej rzeczywistości mówimy o życiu wiecznym. Tu stawiam kropkę. Wiem, że wielu ludzi ma jakieś doświadczenia spotkania z tymi, którzy umarli. Wiem również o tych, którzy takiego doświadczenia nie mają. Boże Narodzenie też wprowadza w ten tajemniczy świat. A jeśli nie wprowadza, to dlatego, żeśmy stracili słuch. Ten słuch czasem wraca przed śmiercią. 

Tak czy inaczej, Boże Narodzenie stawia nas wobec śmierci, naszej i tych, których kochaliśmy i którzy nas kochali. Boże Narodzenie mówi nam – czy to słyszymy, czy nie – o spotkaniu w innych, niż znane nam, wymiarach egzystencji. Dlatego Boże Narodzenie jest świętem nadziei mocniejszej niż śmierć.     

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51-52/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Boże Narodzenie na żywo