Straszewicz przypomniany

Na statku „Chrobry”, który 29 lipca 1939 r. wypłynął z Gdyni do Ameryki Południowej, jedną z kajut I klasy zajmowali dwaj pisarze, rówieśnicy – Witold Gombrowicz i Czesław Straszewicz.
Czyta się kilka minut

W końcu sierpnia Gombrowicz zdecydował, że zostaje w Buenos Aires, Straszewicz wrócił do Europy. Wstąpił do Wojska Polskiego we Francji, potem pracował w polskiej rozgłośni Świt w Bletchley, w 1944 r. wyjechał jako attaché prasowy do Urugwaju. Misja dyplomatyczna trwała krótko, ale w Montevideo pozostał, kierował radiem polskim i utrzymywał się z pracy w fabryce włókienniczej, później przeniósł się na kilka lat do Monachium, do Radia Wolna Europa. Zmarł przedwcześnie na raka w 1964 r.

Gdy wybuchła wojna, był już autorem czterech tomów prozy, zajmował się też krytyką literacką na łamach redagowanej przez Jerzego Giedroycia „Polityki”.

Giedroyc natychmiast po wojnie postanowił wciągnąć go do współpracy, co nie było łatwe. „Od roku bezskutecznie próbuję nawiązać z Panem kontakt” – to grudzień 1946. „Gdybym miał choć trochę ambicji, to dawno powinienem przestać pisać do Pana” – maj 1948. „Znów ponawiam prośbę o danie coś do druku w »Kulturze«. Jak się było najwybitniejszym prozaikiem średniego pokolenia w Polsce, to do czegoś zobowiązuje” – maj 1951. Efektem uporczywych nalegań stała się jedyna powojenna książka Straszewicza – „Turyści z bocianich gniazd”, wydana w 1953 r. w Instytucie Literackim. Prace nad kolejną posuwały się opornie i nigdy nie zostały ukończone, jednak korespondencja Giedroycia ze Straszewiczem pozostaje pięknym świadectwem uporu Redaktora i jego wierności tym, w których talent wierzył.

Jest jeszcze jeden bohater tych listów – Edward Berenbau, zwany też Markizem lub Szambelanem, przemysłowiec z Polski, który na emigracji, najpierw w Argentynie, potem w Urugwaju uruchomił świetnie prosperującą fabrykę (w niej właśnie pracował jako urzędnik Straszewicz). Obaj korespondenci podkpiwają z jego snobizmu – ale i doceniają hojność. „Don Eduardo” wspomaga zakup nowego domu dla „Kultury”, funduje jej nagrodę, opłaca podróż Straszewicza do Europy, a wcześniej zmniejsza jego godziny pracy, by mu umożliwić pisanie... Redaktor i Mecenas – obaj mieli swój udział w przywróceniu literaturze wybitnego, niesłusznie dziś zapomnianego autora. ©℗

JERZY GIEDROYC, CZESŁAW STRASZEWICZ, LISTY 1946–1962, opracował, wstępem i przypisami opatrzył Maciej Urbanowski. Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2018, ss. 320. Archiwum „Kultury”, tom 20.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2019