Reklama

Sto dni przeleciało

Sto dni przeleciało

01.03.2016
Czyta się kilka minut
Słowo wróblem wyleci, a wraca wołem! Pani premier w exposé słów nie szczędziła. Dziwiłem się. Czas pędzi. Ani się obejrzysz, i trzeba się tłumaczyć.
D

Dla przypomnienia: Beata Szydło, Sejm, 18 listopada 2015 r.:

„Chcę powiedzieć, co przede wszystkim zrobimy w czasie pierwszych stu dni naszych rządów. Po pierwsze, pięćset złotych na dziecko, począwszy od drugiego, a w rodzinach o mniejszych dochodach od pierwszego dziecka. (...) Po drugie, obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Po trzecie, podniesienie do ośmiu tysięcy złotych kwoty wolnej od podatku. Po czwarte, bezpłatne leki od siedemdziesiątego piątego roku życia. Po piąte, podwyższenie minimalnej stawki godzinowej do dwunastu złotych”.

Zwraca uwagę na zdecydowane „zrobimy”. I co? Kto dostał 500 złotych? Komu obniżono wiek emerytalny? Gdzie te leki za darmo i kwota wolna od podatku? A stawka godzinowa?

Jak pani premier się będzie wykręcać – zachodziłem w głowę. Okolicznościową konferencję prasową zwołano na godz. 5.30, za to argumenty, które padły, są dobre o każdej porze: „że to obywatele swoimi głosami napisali exposé”, że „przecież program rządu jest na cztery lata”, że część ustaw jest w Sejmie, a część w Sejmie będzie itp., itd.

Sto dni temu była więc pewność siebie: „Damy radę! My nie damy?”. Po stu dniach jest typowe polityczne kręcenie. Normalka, kto się dał nabrać, niech pluje sobie w brodę.

Ale co dalej? Partia rządząca ciągle jeszcze poprawia notowania. Tyle że wzrost poparcia nie będzie trwał wiecznie. Ludzie zainkasują pieniądze i zaraz zapytają: „to co nam jeszcze dacie?”. W kolejce czekają górnicy i frankowicze – im też naobiecywano. Gdy cierpliwość się skończy (a podobno już się kończy), to wyjdą na ulicę. Premier Szydło się zawstydzi, a prezes się zdenerwuje.

To chyba nieuniknione. Jeśli wyborczego „chleba” nie starczy, doświadczenie uczy – będzie więcej igrzysk.

Przy okazji rodzi się ciekawy dylemat. Rząd kłamczuszków (jak mówili, że dadzą, to tylko mówili)? Czy rząd utracjuszy (rozdadzą wszystko, nie bacząc na szkody)? Co lepsze dla Polski? ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, felietonista i bloger „Tygodnika Powszechnego” do stycznia 2017 r. W latach 2003-06 był korespondentem „Rzeczpospolitej” w Moskwie. W latach 2006-09 szef działu śledczego „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pytanie postawione jest przewrotnie - tu nie ma wyboru co jest lepsze, bo to określenie "lepsze" sugeruje, że wybór jest między jakimiś "dobrami". Gdy tymczasem i kłamstwa i utracjuszostwo są niewątpliwie "złem". Zatem pytanie powinno brzmieć: "Co gorsze dla Polski?", bo że gorsze to chyba już coraz więcej ludzi czuje.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]