Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Sprawa nas wszystkich

Sprawa nas wszystkich

09.07.2018
Czyta się kilka minut
Zasady niezawisłości sędziów i niezależności sądów są uznawane za kardynalne zasady państwa prawa. Jednym z gwarantów owej niezawisłości jest kadencyjność, chroniąca sędziów przed fluktuacjami politycznymi.
Ks. Adam Boniecki / fot. Maciej Zienkiewicz
N

Nie przypuszczam, by odesłanie na emeryturę pierwszej prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf wywołało taki efekt, jaki w roku 1980 wywołało zwolnienie z pracy (pięć miesięcy przed osiągnięciem wieku emerytalnego) Anny Walentynowicz, suwnicowej ze Stoczni Gdańskiej. Wprawdzie wątpię, że do przekonania opinii publicznej wystarczyło błyskotliwe porównanie sporu o SN do kłótni dzieci okładających się w piaskownicy łopatkami, ale być może argumentacja sprawujących władzę („jest nowa ustawa o wieku emerytalnym sędziów SN. Trudno, wszyscy jej podlegają. Sędziowie zresztą mogą poprosić pana prezydenta RP o zatrzymanie ich w pracy... jeśli nie poproszą, to niech się nie dziwią”) do ludzi trafia. Lubimy takie równające wszystkich slogany. „Bo o co u licha chodzi tej całej Gersdorf?” – pytają. I tak za niecałe półtora roku skończy się jej kadencja, prezydent się zgodził, by jej...

5789

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

100 razy powtarzane klamstwo -staje sie prawda.Taka taktyke stosuje Rzad -oczerniajac przez "swoje" media ,czym jest dzisiaj SN....Kto tam zasiada -Oprawcy Stanu Wojennego itp.Widac ta miernosc ma swoich zwolennikow w Narodzie.Niestety.

W tytule nawiązałem do słów z książki prof. A. Zolla i M. Bartosika "Od dyktatury do demokracji i z powrotem. Autobiograficzna rozmowa o współczesnej Polsce" /Znak 2017/. Wybitny znawca prawa, prof. Zoll, mówi o powrocie do dyktatury, gdyż w Polsce nie ma już państwa prawa /podeptano Konstytucję, zniszczono Trybunał Konstytucyjny, sądy powszechne, teraz pomału PIS wykańcza Sąd Najwyższy/i społeczeństwo może teraz bronić demokracji tylko metodami innymi niż prawne /strajki i protesty/. Prof. dodaje: "Broniłem konstytucji jako prawnik. Bezskutecznie. Podobnie jak wielu. Teraz już chodzi o odbudowę państwa prawa". Ze smutkiem mówi, że "demokrację przespaliśmy, bo pozwoliliśmy, żeby jej mechanizmy stały się fasadowe". Jeżeli się nie obudzimy, to będziemy wkrótce żyć w Polsce bezprawnej, niesprawiedliwej, w państwie totalitarnym, w którym całą władzę będzie miał wódz, Wielki Brat, Prezes.

Może to któraś z naszych cech narodowych? Może my, jako naród, nie nadajemy się do demokracji? Prawdę mówiąc, to jakie nasze społeczeństwo ma tradycje demokratyczne? Nawet Konstytucję z 3 maja podstępem przyjęto. Co skutkowało tym czym skutkowało. Teraz też za bardzo społeczeństwa nie obchodzi fakt wpadania w dyktaturę.

lubimy zamordyzm, po prostu...

Tu naprawdę nie ma o czym mówić

tak jak już kiedyś, podczas wydarzeń opisywanych w skrócie jako "konfederacja targowicka", tak i dziś polscy biskupi solidnie przyłożyli swe osygnetowane rączki, stanowczo i czynnie poparli dzieło zniszczenia dzieła wolności i demokracji w Polsce - dziś nikt biskupów nie będzie wieszał, to jasne, ale kara za tę narodową zdradę dla nich i dla całego polskiego kościoła katolickiego najwyraźniej już się wykonuje - to pustoszejące kościoły, bezlitosne statystyki proszę Państwa - i tak trzymać, na nic innego ci pyszni i przewielebni nie zasłużyli - tyle dodam do ks. AB dywagacji na temat szczegółów hańby

Im mniej leci na tacę, tym więcej leci z "państwowej " kiesy w tym samym kierunku. na jedno wychodzi. A działanie pisowskiego sądu już widać po "wyroku" TK, w sprawie ułaskawienia kolesiów od służb przez Dudę, przed uprawomocnieniem się wyroku na nich. O drobnostkach umarzanych ostatnio przez pisowską prokuraturę już nie ma co wspominać. Kolejne widowiska zaczną się po przejęciu SN.

puste ławki pozostaną

Kto według pana odważy się? Już mieliśmy buńczuczne zapowiedzi Tuska co do opodatkowania Polaków , wzorem Niemców, na rzecz konkretnego Kościoła. I co? I nic. Niesławnej pamięci Komisja Majątkowa zaczęła działać w czasach rządów SLD i nieźle zasiliła kieszeń przewielebnych. To nie jest tylko kwestia Rydzyka. Ten tylko wykorzystał umiejętnie i do perfekcji sytuację która od lat drenuje nasze kieszenie. Ostatnio znowu nasz najlepszy minister od grzebania kultury lansuje się, przewalając publiczną kasę na rzecz władcy Torunia. Już otrząsnął się po sprawie kasy dla Luksemburga.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]