Spory-polemiki

Tak nazywała się rubryka w pradawnym "Tygodniku", dziś na ten jeden raz chciałabym ją przywołać. Ja wiem, że felieton jako taki nie nadaje się na poważną polemikę i w ogóle na to, by go poważnie traktować (chyba że przegląd prasy w radiu robi redakcyjny kolega felietonisty, a tekst wyraża te same dla obu antypatie lub sympatie polityczne). Ale tym razem chcę swoje powiedzieć, choćby nikt się tym nie przejął i nie zajął. Tekst Kingi Hałacińskiej i Tomasza Potkaja w poprzednim numerze "Tygodnika" zaczyna się od słów: "Kresy nie mają swojego muzeum, reprezentacji politycznej i pomników. Dla wielu Polaków - także dla dzieci i wnuków mieszkańców tych terenów - nie mają one także swojej pamięci". Artykuł obojga autorów jest tych zdań rozwinięciem.
Czyta się kilka minut

Zostawiam tu na boku "brak pamięci". Nie można o wszystkim naraz. Wspomnę tylko, że byłabym w stanie wyliczyć dziesiątki tytułów książkowych zaprzeczających temu brakowi (m.in. działalność wydawniczą prof. Elżbiety Feliksiak na polonistyce Uniwersytetu w Białymstoku), i dodam, że jeśli "nie ma pamięci", to może także sprawa samych ekskresowiaków, bo doprawdy nawet w PRL dało się wychowywać własne dzieci w pamięci o korzeniach stron rodzinnych i małych ojczyznach, a od dziesiątków już lat (także przed transformacją) miejsca rodzinne odwiedzać. Ale najważniejsza jest dla mnie owa sprawa muzeum Kresów, o którą upominają się autorzy. Chcę stwierdzić, iż myśl tę uważam nie tylko za niewykonalną, ale za najgłębiej nienadającą się do realizacji. To nie byłaby pamięć, lecz wskrzeszenie jakiegoś tektonicznego poruszenia o niewyobrażalnych konsekwencjach.

Muzeum organizuje się według jakiegoś klucza. Kresy to przeszłość, ale te ziemie mają swoją teraźniejszość, złożoną i różną. Co byłoby kluczem? Nostalgia? Udowadnianie niesprawiedliwości decyzji zapadłych siedemdziesiąt i  sześćdziesiąt kilka lat temu? Mobilizacja oskarżeń na wszystkich szczeblach odpowiedzialności, od góry do samego dołu? Nawet bez takich intencji wyłoniłyby się one z samego wspominania. A jak odnieśliby się do tych samych problemów dzisiejsi gospodarze i mieszkańcy tych ziem, dla nich już nie kresowych?

Chcemy przecież, by nasze doświadczenie historyczne niosło mądrość dla przyszłości. No właśnie...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2009