Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

W „Tygodniku”

W „Tygodniku”

17.03.2013
Czyta się kilka minut
Dopiero co rozmawialiśmy przez telefon. Nie spodziewałam się, że mnie wyprzedzi.
Fot. Bogdan Krężel
T

Teraz przeglądam w myśli wszystkie wspomnienia od 1958 r., kiedy Marek Skwarnicki zawitał do wznowionego „Tygodnika” (chyba razem z Zygmuntem Kubiakiem) i wszedł w krąg, nazywany „młodą redakcją”, co oznaczało kolegów, którzy dopiero wtedy zawitali na Wiślną. To, co wybieram do zapisania, to tylko kilka stron z książki, jaka powinna powstać, biografii Marka pełnej rozdziałów, z których każdy zasługuje na pamięć. Myślę, że ktoś wcześniej czy później ją napisze. Na razie próbuję utrwalić coś, co przypomina zbiór fotografii i nagrań.
To Marek, który odpisuje na listy do autorów proponujących nam teksty, i jak my wszyscy myli się czasem, mieszając debiutanta z dojrzałym autorytetem w swojej dziedzinie. To Marek zjawiający się zawsze u ks. Andrzeja Bardeckiego na cotygodniowej „klice metafizycznej”, czyli zebraniu działu religijnego. I wreszcie to Marek rozpoczynający serię ankiet...

4532

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Węgry nie zaczęły reformy edukacji. I w jakim miejscu na mapie edukacyjnej świata się znajdują? Polscy profesorowie i fachowcy od oświaty (począwszy od czasów Handke i Hall) poszli za koniecznymi zmianami w edukacji jak np. kraje skandynawskie. Był to rok 1999. Początkowa niechęć zamieniła się w sukces oświatowy gimnazjum. Cieszę się, że uczeni w Polsce twierdzą, iż reforma gimnazjów udała się. Taka jest ocena badań wielu naukowców i środowisk: tak, naprawdę udało się i polska oświata idzie ku lepszemu. Nauczyciele próbują być przewodnikami, a młodzież uczy się samodzielnie. Nauczyciele nie muszą przygotowywać do zawodów, które giną, lecz poprzez szersze wykształcenie ogólne przygotowują do nieznanej przyszłości i nieznanych jeszcze zawodów. I ten etap od zerówki do ukończenia gimnazjum jest prawie zreformowany. Młodzież otrzymuje - jak to się po nowemu określa - nowe kompetencje. Oczywiście wciąż trzeba stopniowo reformować. Niestety, licea są do tyłu, nie rozwijają czytania ze zrozumieniem ani przyrodniczej wiedzy etc. To dobrze, że w 12. roku życia dziecko kończy jedną szkołę obowiązkowa - podstawową, a zaczyna drugą szkołę obowiązkową - gimnazjum. Dzięki temu dłużej, bo aż 9 lat uczęszcza obowiązkowo do polskiej szkoły, a nie 8 lat. To przecież duża zmiana. To duża dodana wartość edukacyjna i wychowawcza. Okres dzieciństwa zamyka się w podstawówce, a burzliwy okres nastolatki i nastolatka - przypada na gimnazjum. Ta druga szkoła to zaplanowane wymaganie i wysiłek, aby dziecko szybko umiała się znaleźć w nowym grupie społecznej. We Francji prawie co roku jest zmiana szkolnej grupy, wymieszanie grup. Żyjemy w szybkich zmianach świata i kultury. Jest dobrze, jeżeli dziecko zostaje wyrwane z pierwszego środowiska szkolnego i zaczyna dalszy rozwój w nowym środowisku szkolnym. Musi się szybciej dostosować do nowych układów społecznych. To denerwuje, męczy, wymusza nowa znajomości, zgodę na nowe koleżanki i nowych kolegów - integruje, wyzwala nową akceptację, nowe koleżeństwo i przyjaźnie. Wartością staje się umiejętność zmiany, tolerancji, akceptacji i kompromisu. Zamkniętych środowisk będzie coraz mniej. Otwartość na innych jest nowym wymogiem czasów. Niewątpliwie to też wyprowadza chrześcijaństwo z klatki w szeroki świat ewangelizacji. To bardzo ważna wrażliwość: być otwartym na innych - na obcych, na przybyszów, na uchodźców. To realizacja miłości bliźniego. To rozpoznawanie coraz to innego bliźniego, który jest obok nas. To czułość, o której mówi papież Franciszek. Przeciwnicy gimnazjów, kierują się emocjami, powrotem do PRL, kiedy obowiązywała 8 - letnia szkoła. Czyli mniej wymagań. Krótszy obowiązek szkolny. Czy może być coś lepiej, jeżeli jest mniej? Czy może być coś słuszniej i mądrzej w edukacji, szanowna pani minister, jeżeli jest mniej i krócej? A ta obecna reforma (którą obecna ekipa rządowa chce skasować) - to część słusznej drogi ku lepszemu w Polsce, bo dalej należy zreformować licea (jak w Finlandii) i stworzyć dodatkowe studia zawodowe (jak w Holandii). To, co już z trudem jest w Polsce, należy poprawiać i ulepszać, a nie kasować. Skasowanie gimnazjów w Polsce to czarny czas dla Kościoła, bo na ponad 500 wszystkich szkół katolickich w Polsce ponad 300 to gimnazja katolickie. Byłaby szkoda. Dlaczego? Bo pokochałem te dziewczyny i tych chłopaków z gimnazjum. Ułożyłem sobie specjalny program przygotowania do bierzmowania, trzyletni (skrót tej idei katechetycznej opublikowałem kiedyś w „Katechecie” ). Ta młodzież chodziła (po kilka osób) do 5 gimnazjów, a do gimnazjum w Grucznie uczęszczała połowa rocznika. Konieczne stawało się w parafii integrowanie (3 dniowe cołodobowe biwaki, niekiedy latem dłuższe do Żarnowca, nad morze). Zostały we mnie wspomnienia i przeżycia. Ta młodzież - taki obraz Boga - zasługuje na odrębną szkołę, w której może rozwijać się, dojrzewać, mądrzyć się, krygować, kłócić, przeżywać bliskość drugiego człowieka, pokazywać swoją urodę i złość, i uśmiech, i entuzjazm młodego katolika. KS. FRANCISZEK KAMECKI

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]