Somalia: w cieniu Iraku

Tym razem prezydent George W. Bush nie musiał wysyłać marines ani bombowców: rządy "afrykańskich talibów" w Somalii - występujących tam pod nazwą "Unii Sądów Islamskich" i chwalących się powiązaniami z Al-Kaidą - okazały się tak słabe, że wystarczyła kilkudniowa akcja wojskowa sąsiedniej Etopii, by rozpadły się one jak domek z kart.
Czyta się kilka minut

W ciągu ostatnich lat wojska Etiopii (kraju w większości chrześcijańskiego) wielokrotnie przekraczały granicę z Somalią (kraju zamieszkałego przez ludność niemal w całości muzułmańską): rozpad somalijskiego państwa i trwająca od lat 90. nieustanna wojna domowa były dostatecznym powodem do niepokoju sąsiadów, którzy obawiają się, że anarchia i fundamentalizm przeniesie się i do nich. Ale dopiero ubiegłoroczne przejęcie władzy w Mogadiszu przez islamskich fundamentalistów, którzy zmusili do opuszczenia stolicy tymczasowy rząd i zaczęli zapowiadać, że z marszu zajmą również stolicę Etiopii - skłoniło Etiopczyków do kroków radykalnych.

Dziś wiceszef Al-Kaidy Aiman az-Zawahiri wzywa swych zwolenników do zamachów samobójczych, by uczynili z Somalii drugi Irak. Wezwanie raczej nie będzie skuteczne: niedobitki "afrykańskich talibów" uciekły w góry na południu kraju: okazało się, że silni byli oni nie siłą własną czy poparciem ludności, ale słabością innych - przede wszystkim słabością "upadłego państwa" somaliskiego. Inaczej też niż w Iraku, gdzie Syria i Iran sprzyjają destabilizacji, otoczenie Somalii - Uganda czy zwłaszcza Kenia, także zagrożona przez fundamentalistów - ich upadek przyjęło z ulgą.

Inna sprawa, że zlikwidowanie afrykańskiego "rozsadnika terroryzmu" (który zaowocował np. zamachami w 1998 r. w Kenii i Tanzanii) zależy nie tylko od sukcesu militarnego. W Somalii trzeba odbudować właściwie wszystko: struktury państwa, infrastrukturę, więzi społeczne. Tymczasem dziś działa tam tylko garść organizacji humanitarnych. Prezydent Somalii (ten legalny, choć bezsilny) prosi społeczność międzynarodową o przysłanie sił pokojowych. Zachód raz już się na Somalii sparzył; Uganda, RPA czy Nigeria wyrażają wprawdzie zadowolenie z akcji Etiopczyków, ale pomocy nie deklarują. Kto więc tam pojedzie?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 02/2007