Śmierć za brak dowodów

Na Białorusi rozstrzelano rzekomych sprawców zamachu terrorystycznego z 11 kwietnia 2011 r. (eksplozja bomby na stacji metra w Mińsku, 15 zabitych).
Czyta się kilka minut

W świetle tempa „procesu” i determinacji władz, aby doprowadzić do skazania dwóch 25-latków, nikt nie mógł mieć wątpliwości, że zostaną straceni.

Przerażające świadectwo funkcjonowania „wymiaru sprawiedliwości” na Białorusi dał kiedyś w swoich wspomnieniach Oleg Ałkajew, były szef więzienia w Mińsku. I tym razem wszystko wyglądało jak zawsze: prezydent nie ułaskawia skazanych, egzekucja strzałem w tył głowy – jej data nie jest podawana, pochówek w nieznanym miejscu, rodzina nie ma prawa do odbioru ciała. Takich wyroków – wykonywanych najczęściej nocą, gdzieś w lesie – na Białorusi zapada rocznie około 30. Ten jest wyjątkowo przerażający, bo w sprawie zamachu terrorystycznego sprzed roku nie wiemy praktycznie nic. Komu był „potrzebny” wybuch bomby? Spekulowano, że miał odwrócić uwagę od kryzysu gospodarczego w kraju. Nie wiemy, kto podłożył ładunek. Rozstrzelanym nie udowodniono winy: manipulowano materiałem dowodowym, zeznania wymuszano siłą, na ubraniach „sprawców” nie znaleziono materiałów wybuchowych, nie poznaliśmy też ich motywu itd. Dzmitryj Kanawałau i Uładzisłau Kawaliou stali się kozłami ofiarnymi.

Białoruski reżim próbował wpisać dokonywane po cichu, ponad dekadę temu, morderstwa polityczne w system kary śmierci działający legalnie na Białorusi. Kiedy Ałkajew odkrył ten fakt, pozostało mu tylko uciec za granicę. Naczelnik więzienia uświadomił sobie, że reżim jest w stanie pozbyć się każdego, kto mu zagraża. Tym razem reżim pokazał, że za każdą próbę „destabilizacji” sytuacji na Białorusi może grozić najwyższa kara.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2012