Sługa Sług Bożych

3 września – wspomnienie św. Grzegorza.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Grażyna Makara
/ Fot. Grażyna Makara

Co pozostało do dziś w Kościele po człowieku, którego następujące po nim pokolenia obdarzyły tytułem „Wielki” i uznały za „doktora Kościoła” – jednego z czterech największych autorytetów zachodniego chrześcijaństwa (obok świętych Hieronima, Ambrożego i Augustyna)? Zapewne niemało. My jednak skupmy się na równie skromnym, co trwałym „okruchu”: od Grzegorza pochodzi tytuł, którym po dzień dzisiejszy posługują się papieże, a mianowicie: „Sługa Sług Bożych” – Servus Servorum Dei.


To jeden z najważniejszych papieskich tytułów. Mówią, że papież Jan Paweł I – przymierzając się do radykalnego odchudzenia tytulatury papieskiej – chciał pozostawić w Annuario Pontificio tylko trzy określenia: następca Piotra, biskup Rzymu i Sługa Sług Bożych. Nie zdążył, umarł po 33 dniach pontyfikatu.


Zwykle jednak wprowadzenie tego nowego i znaczącego tytułu przez Grzegorza redukuje się do roli swoistego „pobożnego” protestu (wręcz prowokacji) wobec ambicji Konstantynopola. Otóż współczesny Grzegorzowi patriarcha „Nowego Rzymu”, Jan IV Pościciel, przyjął (ściślej mówiąc: odnowił znany w Konstantynopolu już nieco wcześniej) tytuł patriarchy ekumenicznego – a więc powszechnego. Oczywistą konsekwencją było pojawienie się pytania: kim w takim razie pozostaje w Kościele biskup „pierwszego” Rzymu? Jaką pełni rolę? Grzegorz znalazł odpowiedź: biskup Rzymu jest Sługą Sług Bożych.


Piętnaście wieków później papieże w dalszym ciągu mówią tak o sobie – czy tylko dlatego, żeby pokazać swój dystans do karykaturalnego ujmowania debaty o papieskim prymacie w kategoriach chłopięcej przepychanki: kto pierwszy? Czy nie chodzi raczej o odkrycie tego, jaki jest sens kościelnej władzy w ogóle? Czemu ona ma służyć? Do czego zmierza? Czy nie do tego właśnie, by „poddani” stawali się „sługami Boga”? Bo przecież nie żadnego biskupa. Z biskupem Rzymu i z biskupem Konstantynopola włącznie... Tu nie chodzi jedynie o proste i ewangeliczne odwrócenie porządku: kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym, a kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym (Mk 10, 43-44).


Chodzi również o to, co opisał św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian. Widząc, jak jego adresaci nie radzą sobie z rozumieniem i przeżywaniem posłuszeństwa w Kościele – jak mówią: ja jestem Pawła, ja Apollosa, ja Kefasa, a ja Chrystusa – uświadamia im, że zależność przebiega dokładnie w odwrotnym kierunku: wszystko jest wasze, czy to Paweł, czy Apollos, czy Kefas... Wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa (1 Kor 3, 21-23).


Właśnie tak. Każda władza w Kościele ma tylko jeden cel: otwarcie każdego, kto jest przez nią prowadzony, na doświadczenie spotkania z Chrystusem – spotkania, w którym rozeznajemy i uznajemy Jego władzę nad nami. Jeśli wierni nie stają się Sługami Boga, kościelna władza jest sprawowana źle, lub wprost: nadużywana. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2015