Reklama

Ślad po Bogu

Ślad po Bogu

09.10.2017
Czyta się kilka minut
Czy możliwa jest duchowość bez wiary? Eschatologia bez Boga? Czego uczą się od siebie wierzący i niewierzący? Rozmawiają Zbigniew Mikołejko i o. Wacław Oszajca.
JLIMAGES / ALAMY STOCK PHOTO / BEW
A

ARTUR SPORNIAK: Kard. Kazimierz Nycz organizuje trzeci Dziedziniec Dialogu. Niedawno rozmawiałem o religii i duchowości z wybitnym polskim aktorem – agnostykiem. Zwrócił mi uwagę, że określanie życia bez wiary w transcendencję jako płytkiego jest obraźliwym stereotypem. Dodajmy: dość rozpowszechnionym wśród wierzących.

ZBIGNIEW MIKOŁEJKO: Ten stereotyp wyklucza to, że my – agnostycy i ateiści – mamy jakieś życie duchowe. To paradoks: ludzie, którzy mówią o znaczeniu duchowości, odmawiają jej pewnej kategorii osób, sprowadzając je w ten sposób do rangi nie osób, ale jednostek materialnych, których życie wewnętrzne jest najwyżej funkcją systemu nerwowego. Za tym stoi projekt radykalnej materializacji człowieka niewierzącego czy agnostyka.

Tymczasem duchowość niekoniecznie buduje się poprzez relacje z Bogiem czy poprzez wiarę. Każdy człowiek dokonuje...

19293

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Cóż za wiekopomne odkrycie „ największym wrogiem religii jest zabobon” Czy aby nie należy rozgraniczyć wiary i religii? Wszak moja intuicja podpowiada mi, że religia i nie ma znaczenia jaka, to w większości zabobon. Jeśli zaś coś się składa w zasadzie z zabobonu, to jakże może być on wrogiem czegoś czego jest esencją. Chyba, że zabobonem nazywamy tylko coś w rodzaju przekonania, że czarny kot przynosi nieszczęście gdy przebiegnie nam drogę. Ma on chyba jednak o wiele większy zasięg niż ten potocznie rozumiany. Na pytania egzystencjalne nikt nie ma zadowalających odpowiedzi, nie tylko człowiek wierzący, jesteśmy zbyt małą kruszyną w wszechświecie aby rozumieć jego sens. Tylko nam się wydaje, ze pozjadaliśmy wszystkie rozumy. Tok naszego myślenia determinowany jest ewolucją, walką o przetrwanie, cokolwiek byśmy na ten temat nie uważali. Jeśli ktoś wierzy, że Bóg kogoś trzyma na tym świecie, by pilnował kogoś innego, to gratuluje wiary w Niego. Idąc tym tropem, można by pokusić się o stwierdzenie, że kiepsko ten świat urządził i brzydko się nim bawi. Bo i co za problem dla Niego byśmy byli piękni, zdrowi, syci, nie zazdrościlibyśmy bliźniemu, nie kradli , zabijali …. Jednak On zaszczepił w każdym z nas iskrę, która pozwala nam być pewnym, że jesteśmy wyjątkowi, że nasze musi być na wierzchu, moje geny są najlepsze i muszą panować na tym łez padole. To nie dobroć pcha nas ku wieczności, ale wola walki i determinacja. Jakże prymitywnie oceniamy Boga wierząc, że swą wolę objawił prorokom, którzy zapisali ją w świętych pismach. Jego wola tylko dla elit potrafiących czytać i pisać? Nawet dziś umiejętność czytania ze zrozumieniem jest rzadkością, tymczasem On w ten sposób się najlepiej objawia za pośrednictwem kapłanów? Jakże trudno nam przyznać, że świat działa jak trzeba i że niczego w dziele stworzenia nie spieprzono. Własnie taką ułomną wiarę zaszczepia nam religia, która karmi się zabobonem. Mój pierworodny powiedział mi kiedyś, dzieci rodzą się mądre i inteligentne, potem idą do szkoły…

ale prędzej koniowi wytłumaczysz niż wierzącemu...

A. Sporniaka.

"starego, dobrego Tygodnika Powszechnego". Więcej takich...

czyta się 10 minut, ze zrozumieniem trochę dłużej, jeżeli na koniec chcesz kochać innych to dobrze, jeżeli nie to przeczytaj jeszcze raz , bo Jezus powiedział "kochaj bliźniego swego"

Dawcą prawdziwej wiary jest Bóg i tylko on może dać człowiekowi prawdziwą wiarę. Od stuleci w naszą wiarę wtargną kłam. I to on odbiera człowiekowi wiarę. Brak zaufania do ludzi zajmujących się wiarą. Pod zaufaniem publicznym kłamią w celu manipulacji ludźmi. Kłamstwa są zawsze widoczne gołym okiem. Ateizm jest głosem rozsądku. Bo zawiedli ludzie kościoła. I ich kłamstwa wyszły na jaw. Kościół w historii dopuścił się wielu kłamstw i wielu się jeszcze dopuści. Bo wiara to po części manipulacja. Mam nadzieje, że Bóg zmiłuje się nad jednymi i drogimi =======> https://www.youtube.com/watch?v=IX1zicNRLmY

W artykule przeplata się wiele wątków i światów. Jestem zwolennikiem ustalenia na początku definicji. Już na tym etapie otwiera się ogromne pole do dyskusji , która prowadzi do ...dalszej dyskusji i ujawniania się kolejnych wcieleń "Sokratesów". Pomimo tego ,że przedmiot dyskusji jak i próba definicji pojęć jest abstrakcyjny uważam ,że trzeba podać wyznaczniki. Czym jest religia , Czym lub Kim jest Bóg , kim jest człowiek itd.. Już przy samym definiowaniu ujawniają się różne sposoby podejścia : można definiować Boga od strony psychologii , kultury , ewolucji itd. Ale (może najważniejsze) - nie zgubmy w tym Boga. Czym innym jest mówienie , czym innym przeżywanie Boga. W dyskusji padło bardzo ważne sformułowanie - "intymność" . Ona dla mnie oddaje istotę naszego "współistnienia i nieustannego dokonywania" z Bogiem. Dość zanudzania! Parafrazując Miłosza : "Ja wierzę i nie wierzę". Cytując Pascala :"Człowiek został stworzony po to , by szukać prawdy , nie by ją posiadać" (jak to czyni wiele frakcji). Czasem mam wrażenie ,że to wszystko,cały świat , kosmos , itd to jeden ,wielki,nieustający eksperyment egzystencjalny , który ma nas doprowadzać do Boga(?) ,lepszego świata(?-może tym jest Bóg) . Ale wszystkiemu jest winien "Pan Tarei" - Cel w miarę zbliżania się jest nieskończenie daleko.

..dlaczego tylu komentatorów nie potrafi ukryć dramatycznego rozczarowania, że nie oni zostali zaproszeni do tego wywiadu. Opanujcie swoje emocje, zachowajcie odkrywcze polemiki dla siebie a skupcie się nad sensem rozmowy tych trojga.

szat z tego powodu...... tak byłem rozczarowany )))

Wiara i niewiara, tak jak je rozumieją rozmówcy, to dwa, niekoniecznie jedynie możliwe stany tego samego fenomenu duchowości. Adherencję do określonego światopoglądu (a(nty))religijnego można wtedy rozumieć na podobieństwo - wiem, że bardzo niedoskonałe - kolapsu funkcji falowej w wyniku obserwacji. Na drugim biegunie mamy postawę trwania w absolutnej pewności, która również potrafi przyjmować skrajnie odmienne formy światopoglądowe. W postaci silnej wiary religijnej albo odwrotnie. We wczorajszej Wyborczej, wśród komentarzy do artykuliku z gatunku "pop science" lub nawet "junk science", trafił się i taki akt strzelisty: "to jest moja religia". Zaznaczam: to był cały czyjś komentarz do wieści o "początku nowej ery w astronomii". O. Oszajca i prof. Mikołejko natomiast zamiast pewności poszukują niepewności i patosu metafizycznego. Napisał tutaj ktoś o nicku homo, ze należałoby zacząć od definicji przedmiotu dyskusji, ale tak naprawdę należałoby zacząć od definicji tego, czym jest myślenie. Co właściwie robi mózg, kiedy zajmuje się poszukiwaniem absolutu (albo uzasadnianiem, dlaczego poszukiwanie absolutu jest bez sensu). Może nie różni się to aż tak bardzo od poszukiwania jedzenia i seksu albo, ogólnie, poszukiwania satysfakcji i unikania dyskomfortu? Ba, gdybyśmy tylko mogli wziąć na serio jakakolwiek definicję tego rodzaju. Jeden z moich ulubionych cytatów (nie wiem z kogo) brzmi: "Gdyby nasz mózg był na tyle prosty, żebyśmy mogli go zrozumieć, bylibyśmy na to za głupi".

Podobne teksty

Emmanuel Carrère, Szymon Łucyk
Barbara Skarga, Karol Tarnowski, Jan Andrzej Kłoczowski OP, Ks. Tomasz Węcławski
Józef Majewski, Maciej Müller, Tomasz Ponikło

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]