Reklama

Dusza nona

Dusza nona

15.03.2021
Czyta się kilka minut
Ich doświadczenie duchowe bywa w Kościele marginalizowane, ponieważ zbyt szybko zakłada się, że nie ma duchowości bez religijności.
Góra Zbawienia w Kalifornii – instalacja artystyczna, jedna z największych atrakcji turystycznych w hrabstwie Imperial. USA, 2015 r. SANDY HUFFAKER / GETTY IMAGES

„Widzę Kościół jako szpital polowy po bitwie” – stwierdził w jednym z wywiadów Franciszek i można powiedzieć, że za pomocą tego obrazu streścił katolicką eklezjologię. Przywołana analogia odbiła się szerokim echem w Kościele i świecie. Co jednak znaczy, że „szpital polowy jest otwarty”? Podjął to pytanie ks. prof. Tomáš Halík. „Jestem przekonany – pisze w książce „Odkrywanie wspólnoty” – że Kościół przyszłości obok duszpasterstwa wierzących, zadomowionych w swoich wspólnotach parafialnych i kościelnych, oraz obok klasycznych misji, zorientowanych na pozyskanie nowych członków, będzie musiał rozwinąć trzeci rodzaj posługi: duchowe towarzyszenie poszukującym”. Kim są ci poszukujący?

Zróżnicowani i barwni

W badaniach identyfikują się albo są identyfikowani jako „noni”, ponieważ w odpowiedzi na pytanie: „jaka jest twoja religia, jeśli jakakolwiek?”, odpowiadają: „none” –...

16056

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A czy w przestudiowanych przez ks. Prusaka dwóch książkach i tyluż artykułach, ewidentnie opartych na badaniu Pew Research Center z 2015 roku, podano, jaki procent stanowili ci, którzy w ogóle zechcieli odpowiedzieć na ankietę? Nie? A szkoda, bo to może być najważniejsza liczba. Wynosi ona 11,1% dla połączeń na numery stacjonarne i 10,2% na komórkowe. Oznacza to, że prawie 90% statystycznej próby populacji Stanów Zjednoczonych to nie ludzie religijni, niereligijni, czy jacyś "noni", ale osoby, które przy siedmiu próbach połączenia miały stale zajęty telefon, odrzucały połączenia z nieznanych numerów, nie miały czasu rozmawiać, odmawiały odpowiedzi albo obiecywały, ze oddzwonią, a nie oddzwoniły, nie mówiły po angielsku lub sprawiały wrażenie, że nie rozumieją pytań itp. itd. Dlatego warto sięgać do źródeł [https://www.pewforum.org/2015/05/12/americas-changing-religious-landscape/]. W badaniach tego typu próbuje się jakoś korygować tzw. różnicowy brak odpowiedzi, ale wobec takich proporcji nie wiem, czy ma to jakiś sens. I czy oparte jest na czymś solidniejszym niż intuicje "z głowy, czyli z niczego". Sięgając do źródła, sprostujmy niczym nieuzasadnione twierdzenie, że "noni" to «ludzie, którzy nie przyznają się do żadnej religii, nie są to jednak „typowi” ateiści». Nie wiem, czym ateista nietypowy różni się od typowego, ale w ankiecie Pew Research Center "nones" to synonim "unaffiliated", do których zaliczono właśnie ateistów, agnostyków i "nothing in particular". Czy ci ostatni nie przypominają trochę pana Jourdain, pragnącego napisać miłosny liścik, byle nie wierszem ani, broń Boże!, prozą? ;) Doceniam determinację księdza w eksplorowaniu nowych rynków religijnego zbytu, ale nie pokładałbym wielkich nadziei w tych "nonach". Tym bardziej, że jako kategoria opisowa mogą oni być figlem spłatanym przez język, ze swej natury pozwalający na generowanie zdań poprawnych i wyglądających na sensowne, lecz pozbawionych uchwytnych treści. Jak w niezapomnianym krakowskim "Nowym Pomponie": "50% Polaków nie zdaje sobie sprawy, że stanowi połowę społeczeństwa". ;)

to bardzo częsty zabieg ze strony dowolnego totalitaryzmu, względem tego co mu niewygodne.________________________ malutki ps. totalitaryzm to stan umysłu :)

Pojawia się pytanie czy, w wielu przypadkach, to właśnie skłonność do poszukiwań duchowych nie jest związana z jakimś rodzajem destabilizacji emocjonalnej i psychicznej, zwłaszcza w kontekście słabej dostępności adekwatnej do potrzeb pomocy psychologicznej. Co więcej np. podjęcie często kojarzonej z duchowością praktyki medytacji może ( np. u osób skłonnych do dysocjacji ) stać się przyczyną destabilizacji psychicznej.

Jakakolwiek aktywność religijna może być przyczyną destabilizacji psychicznej. Wszystkie znane mi osoby z dolegliwościami psychicznymi (a było ich całkiem sporo) miały silne ukierunkowania religijne (awersja do religii to w sumie też ukierunkowanie religijne). Religia* jest jak seks, wymyka się logice, generalnie wszelka namiętność wymyka się logice, a wszystko co wymyka się logice może zdestabilizować. Niemniej rodzi się pytanie, czy chcielibyśmy funkcjonować w pełni logicznym świecie? _________________ Objaśnienie do "*" - właściwie powinna być religijność, bo sama religia jest na ogół logiczna, ot system mający za zadanie trzymać w ryzach ludzkie namiętności, stworzony dla skutecznego sprawowania władzy i osiągania korzyści przez określone grupy ludzi. Forma niezbyt uczciwego handlu, w którym za drobne namiętności uzyskuje się niewolnicze nieraz posłuszeństwo.

uśmiechnąłem się, do wspomnień, bo brzmi jak z młodości zapamiętane straszenie, że masturbacja to i tamto okropnego powoduje, destabilizacje, dysocjacje, zanik mózgu i bóg wie co jeszcze - gratulacje, przyznaję tytuł "Bebok Numeru" i potwierdzam - medytacja faktycznie nie jest dla każdego, wbrew pozorom domaga się także intelektu

Nie znajdzie swojego miejsca w KK. Dlaczego? Bo KK znalazł Boga, jest przepełniony pychą że Go znalazł, a skoro Go znalazł to szukać Go nie będzie, bo znalazł. Z własnego doświadczenia wiem (choć być może to błędne doświadczenie), że nie sposób znaleźć w tym świecie Boga, można do Niego się zbliżać, można Go szukać, ale nie sposób Go znaleźć, bo znalezienie Go, by oznaczało stanięcie na równi z Nim. Z tego powodu nie ma dla mnie miejsca w KK, nie mam na tyle mocnej pychy w sobie. Taka jest moja opinia (być może błędna). Jednego jestem jednak pewny, że istnieje pozareligijna duchowość, pozareligijna moralność, pozareligijna wrażliwość, baaa! istnieje nawet pozareligijna wiara :)

" Z własnego doświadczenia wiem (choć być może to błędne doświadczenie), że nie sposób znaleźć w tym świecie Boga, można do Niego się zbliżać, można Go szukać, ale nie sposób Go znaleźć, bo znalezienie Go, by oznaczało stanięcie na równi z Nim. Z tego powodu nie ma dla mnie miejsca w KK, nie mam na tyle mocnej pychy w sobie." Wniosek? poszukiwanie Boga w KK, to przejaw pychy. " Jednego jestem jednak pewny, że istnieje pozareligijna duchowość, pozareligijna moralność, pozareligijna wrażliwość, baaa! istnieje nawet pozareligijna wiara :)" A to stary przyjacielu, już nie jest przejawem pychy, tylko poszukiwaniem prawdy. Co jest potrzebne do poszukiwania prawdy, oczywiście według autora? Poza religijność!

dość dobrze Sz. P. to pojął wydaje mi się - nic jak religijność nie oddala od boga, a już na sto procent czyni to jedna jedyna religijność jaką tu i teraz znamy - rytualna, obrzędowa, ceremonialna, dogmatyczna, zakazowo-nakazowa, pretensjonalna, obłudna, faryzejska itede - nasza katolicka po prostu

Wiesz co trzeba czynić by trafić do Raju, wiesz co dobre, a co złe, masz na wszystkie pytania moralne odpowiedź. Wiesz wszystko o Bogu i czego od nas chce, a jak masz wątpliwości to ksiądz lub katechizm Ci odpowie. Jakie zaślepienie sprawia, że nie dostrzegasz, że stoisz obok Boga i przebrałeś się w ramach katolicyzmu w Jego prerogatywy? Ja wiem tylko tyle, że wierzę, jeśli ta moja pewność to pycha? Cóż, trudno, będę potępiony, ale przynajmniej za to kim jestem, ale nie za to kim zmuszono mnie być.

Raju. To bardzo bałamutne z twojej strony. Z jednej strony i dające sobie samemu alibi, z drugiej strony. Bo ty niby nie wiesz, więc czujesz się usprawiedliwiony.To taka z twojej strony absolucja, bez wyznania grzechów. To że wierzysz w Boga, to dobrze,ponieważ moim zdaniem wierzyć w Boga, jest lepiej, niż w Niego nie wierzyć. Tylko to jest pierwszy krok, bo widzisz, szatan też wierzy w Boga, więcej on wie, że Bóg istnieje, wie też jaki będzie jego los gdy wypełnią się dni. W Liście do Filipian, rozdział 2, padają znamienne słowa. "aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. 11 I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca" Istoty niebieskie, to Aniołowie, ziemskie, to my ludzie, podziemne to szatan z jego ekipą. To co napisałem wcześniej, szatan, też wierzy w Boga.........Teraz dochodzę do sedna w kanwie twojego postu. To co napisałem, to nie jest jakaś wiedza tajemna, zdobyta na jakichś tajnych kompletach, prowadzonych dla ludzi wybranych.To dostępne dla wszystkich, dla ciebie też. Tylko że ty masz to gdzieś. Wygodniej ci siedzieć w skorupie samego siebie i przelewać swoje żale w internecie, wtedy być może się czujesz spełniony. Ot i wszystko.

Ty wiesz co będzie z Szatanem, wiesz jak postąpi, wiesz w co Szatan wierzy, co wie (tak swoją drogą, całkiem sporo wiesz o tym Szatanie). Jesteś jak Bóg. Ja nawet ułamka Twojej wiedzy nie posiadam. Baaaaaa i nawet wiesz, że niby ja mam to gdzieś? Noooo ale to już zwykłe kłamstwo, zatem skoro kłamiesz w tym, zatem domniemuję, że kłamiesz i w pozostałych aspektach. Zatem wybacz, nie jesteś dla mnie kompletnie żadnym autorytetem, ot kolejny kłamca któremu wydaje się, że stoi obok Boga. ps. Jest taka religia jak Jediizm, ich materiały wyjściowe są równie wiarygodne co Twoje.

Co potrafisz? Wyszydzić i zarzucić kłamstwo. To bardzo niewiele a właściwie nic. Religii to jest dużo, a ty poznałeś ich parę, tak myślę. I co z tego? Absolutnie nic. Wyłączywszy chaos, jaki od ciebie emanuje.

DRU co ty odstawiasz? Obrażasz mnie i uważasz, że lepiej wiesz ode mnie co mam gdzieś??? Za kogo ty się masz? To ja wiem lepiej co mam w dolomitach, a co nie, a Ty wypisując głupoty w stylu, że Hugin coś tam po prostu kłamiesz. Co Ty niby wiesz? Na jakiej podstawie jest Twoja wiedza? Skąd? Człowieku ogarnij się. To Ty masz obowiązek udowodnienia swoich racji i swojej prawdy. Tak działa nauka i logika. Bo co? Udowodnij mi, że na końcu tęczy nie siedzi krasnal i nie zakopuje tam garnka ze złotem. Mówię Ci, to prawda!!! No zaneguj, udowodnij, że tak nie jest. Szukanie prawdy właśnie nosi w sobie pewne znamiona chaosu, bo analizuje się różne warianty. To właśnie kłamstwo jest proste i na ogół poukładane, bo tak ludziom jest wygodnie, miło, nie muszą mysleć. Droga do prawdy nigdy nie jest łatwa.

co ją tak chaotycznie szukasz, jakoś cię przygniata, uwiera? Przynajmniej sprawiasz takie wrażenie. Zobacz, taki kompas, jaki on jest poukładany?Igła zawsze szuka pozycji N. I najważniejsze, ową pozycję znajduje.Owszem bywają problemy, lecz nie z kompasem, tylko budową geologiczną ziemi, wtedy kompas może przekłamywać. Ty odkąd pamiętam, zawsze masz problemy z chaosem a może kompasem? Może chaos, jest twoją prawdą? Ja wprost przeciwnie, mój kompas, zawsze pokazuje kierunek N a wiele szczytów zaliczył. Miało być naukowo, to jest naukowo.

A Ty Dru na starość stajesz się pyszny, tiaaaa... kompas jest ok, tylko z ziemią coś jest nie tak? To jest chyba najlepsze zakończenie dyskusji. Raz na zawsze zapamiętaj sobie, igła kompasu nie szuka niczego, ot ustawia się wzdłuż pola magnetycznego, taka sobie konformistka. Twój kompas wskazuje N? N to północ. W Biblii "krańce północy" nieciekawie się kojarzą. Już nawet Twoja własna podświadomość tymi dziwacznymi porównaniami pokazuje Ci, że nie jesteś tam gdzie powinieneś, nie jest jeszcze za późno, opamiętaj się.

8 wersetów później, jest coś takiego. "Jest droga, co komuś zdaje się słuszna, a w końcu prowadzi do zguby."Przypominam, włączyłem się w dyskusję, z tytułem postu Huginowska ciekawostka. W nim zacytowałem ciebie w temacie gdzie można spotkać Boga a gdzie nie można. Pytanie? Takie stwierdzenie, twoje, nie moje, to przejaw pychy czy pokory? Jesteś w stanie na to odpowiedzieć, czy tylko zagmatwać? Jak z tą igłą KOMPASU. Zobacz, to jakieś jaja, igła KOMPASU, ustawia się wzdłuż linii pola magnetycznego.Ja napisałem szuka. A dlaczego igła KOMPASU NIE USTAWIA SIĘ, nie szuka linii pola POPRZECZNIE, albo dlaczego igła do szycia, tylko szyje a nie ustawia się w ogóle? 8 wersetów później.

Sam siebie podświadomie zaczynasz oceniać, i to daje nadzieję na przyszłość, masz rację, że "Jest droga, co komuś zdaje się słuszna, a w końcu prowadzi do zguby" tylko skąd w Tobie tyle pychy, że przypisujesz ją mi, a nie sobie? Ja szukam, Ty powtórzę, stawiasz siebie na równi z Bogiem twierdząc, że znasz prawdę. Gdzie pycha gdzie pokora w tych postawach? Niech każdy sam sobie na to pytanie odpowie.

Tymczasem napisano, szukajcie a znajdziecie, pukajcie a będzie wam otworzone. No tak, lecz to mądrość z niebieskiej książeczki,z imprimatur.Czyli w/g ciebie, to ową mądrość, wyklucza.Inaczej. Pycha kroczy przed upadkiem, to też mądrość z książeczki z imprimatur. I to ci się podoba? Jest droga, co komuś zdaje się słuszna, a w końcu prowadzi do zguby, to też z tej samej książeczki z imprimatur. Też ci się podoba. To są jakieś jaja, jedno ci się podoba a drugie nie podoba.Bardzo zmienny jesteś,jak przystało na człowieka drogi........Na koniec. Znalezienie Boga w swoim życiu, wcale nie oznacza stanięcie z Nim na równo, jak bałamutnie opowiadasz. To są takie szatańskie opowiastki. W Raju, szatan, też kusił pierwszych rodziców, staniecie się równym z Nim,jak zgrzeszycie, czyli powiecie Bogu nie. Powiedzenie Bogu tak, oznacza ufność a nie równość.Masz dzieci? Jak twoje dziecko, tuliło się ufnie w twoich ramionach, to stawało się równe tobie? Nie przecież, to było by bzdurą. Ufność to nie równość, ufność to droga poszukiwania.Lecz nie można poszukiwać dla samego poszukiwania,szkoda życia, przynajmniej moim zdaniem.

Kłamstwo Dru to nie mówienie wyłącznie nieprawdy. Takie kłamstwo byłoby niezwykle łatwe do rozszyfrowanie, a oczywiste kłamstwo jest niemal jak prawda, wystarczyłoby wziąć jego odwrotność by znaleźć prawdę. Kłamstwo by było skuteczne musi przykryć się prawdą. I to właśnie robią religie. Tysiące drobnych prawd które przykrywają i uwiarygadniają jadowite kłamstwa. Tak to działa. Nawet w "Mein Kampf" znajdziesz wiele prawdy, ale to nie zmienia faktu rzeczy, że była to jedna z najbardziej jadowitych i kłamliwych książek jakie widział świat. Zatem nie kłam, że znalazłeś Boga, bo tym swoim kłamstwem zrobisz jeszcze komuś krzywdę. Tu w tym świecie można tylko podążać drogą wiodącą do Niego, ale nie sposób Go odnaleźć, tak uważam, i przy tym będę się upierał, ale ponieważ staram się nie być pysznym, nie wiem czy tak będzie zawsze? To też kwestia definicji. Nawet w tym świecie widać Jego ślady, zatem czy kontemplacja śladu Boga jest Jego odnalezieniem? Według mnie, nie, według Ciebie może tak? Według mnie jednak droga jest ważniejsza. Droga to Prawda. ps. Gdyby moje dziecko powiedziało, że mnie zna, że wie jaka jest moja wola, że ma książeczką którą ktoś o mnie napisał i z niej wie wszystko o mnie i nie musi mnie poznawać(w sumie nie musi, ale byłoby miło), bo ma książeczkę, to uznałbym, że ono pilnie potrzebuje psychiatry. ps2. Powiedzmy kierujesz firmą, dziecko przychodzi do Ciebie, tuli Cię, po chwili odchodzi, i bez uzgodnienia z tobą wchodzi do firmy i zaczyna w twoim imieniu karać, zwalniać, wypłacać premię, to co powiesz o takim dziecku? Dla mnie takie dziecko to kłamliwa szuja.

Jakieś 40% postu zajmuje,mroczna opowieść o zachowaniu dziecka. Najpierw jakiś dziwaczny opis o jakowejś książeczce, potem jakby z kryminałów opowieść o dziecku szarogęszącym się w firmie...Szok, szok, jakże zagmatwane są meandry twojej duchowości.Nie ma w tobie miejsca dla Boga, ponieważ zdecydowanie za dużo jest ciebie samego. Dziecko przede wszystkim jest ufne i kocha, bo wie że jest kochane, chociaż nie potrafi tego nazwać, jednak czuje pewność bezpieczeństwa. Zupełnie podobnie jest z Bogiem i poszukiwaniem Jego, przez człowieka. Zauważyłem że w twoich postach nie przywołujesz osoby Jezusa, albo bardzo mało. Nie pamiętam twojego postu w którym byś jednoznacznie określił Jezusa za Boga. Byśmy się zrozumieli, ja tego nie krytykuję, masz do tego prawo. Jednak z tego coś wynika. Co? Zamęt, zamieszanie. Zakładam, że cały czas podążasz ciemną doliną. Lecz moim zdaniem, to twoja wina a nie Boga. Bóg ten pisany z dużej litery, szanuje wolność człowieka i nie narzuca się na siłę.

Tym dzieckiem szarogęszącym się w firmie to ludzie stanowiący prawa religijne. Wpierw potworzyli jakieś książeczki, wmawiają, że Bóg je napisał, a potem wszystkich wokół terroryzują swoją wizją. Jezus Bogiem? Ok, był Bóg na ziemi, i co napisał? Może list? może jakiś kodeks? może przynajmniej jakąś księgę? Nic nie napisał, kompletnie nic. Przypadek? Nie sądzę, odwoływał się tylko (i aż zarazem) do ludzkich serc, i zostawił po sobie kilka opowieści, i ...... zostawił też Ducha świętego. Moja rada, mniej czytaj a więcej się módl, ot tak swoimi słowami,pomagaj bliźnim w życiu codziennym, może wtedy przestaniesz być takim zarozumialcem? który i tak nikogo nie nawróci :)))

"Nie sądzę, odwoływał się tylko (i aż zarazem) do ludzkich serc, i zostawił po sobie kilka opowieści, i ...... zostawił też Ducha świętego." Naprawdę? A skąd o tym wiesz? I kto tu jest zarozumialcem?

Uczyniłem założenie, że Jezus z Nazaretu jest Bogiem, i tak mi wyszło, jeśli logika jest dla Ciebie "zarozumialstwem" trudno, Twój problem. Oczywiście jest też możliwym, że Jezus był tylko nieszczęsnym filozofem, który to co zostawił i tak zostało przeinaczone, że nie zmartwychwstał, i całe te gdybanie nie ma kompletnie sensu. Ponieważ jednak jestem człowiekiem wierzącym, to uznaję, że Jezus był Mesjaszem, przy czym nie jestem pewien co to oznacza w szczegółach? ale dla mnie nie ma to większego znaczenia.

Pozwól, ze teraz ja użyję logiki, może mniej matematyki.Na podstawie czego uczyniłeś założenie, że Jezus z Nazaretu jest Bogiem. Przecież On, jak napisałeś wcześniej, nic nie napisał. Wczystko co wiesz o Jezusie z Nazaretu, pochodzi z tej tak przez ciebie niecierpianej Niebieskiej Książeczki i innych źródeł pisemnych, napisanych przez ludzi. Wniosek, twoja logika, jest nic nie warta, ponieważ używając logiki, powinieneś być ateistą a w porywach malkontentem agnostykiem. Jednak piszesz że jesteś wierzącym. To jakieś nieporozumienie.Ja jestem wierzącym a wiara w Boga, to najważniejsza idea mojego życia. Gdybym stracił wiarę, byłbym trupem. To też wypływa z logiki. Logika to piękna rzecz.

no chyba, że nie udajesz. Jezus jest opisywany przez osoby trzecie. Niebieska Książeczka jest kompletnie niewiarygodna, ale są tzw. Ewangelie które relacjonują jego działalność. Zatem można przyjąć, że jest postacią historyczną i za względnie prawdziwe można uznać te zapiski które się powtarzają. Nie budzi wątpliwości Jego nauczanie jako autentyczne, powtarza się już w bardzo starych rękopisach. Formuła rozwoju chrześcijaństwa w pierwszych wiekach też wykazuje autentyczność tej postaci. Zatem nic nie zapisał, sporo nauczał, zostawiło to ślad w ludzkich sercach. Niestety władza deprawuje i pojawiły się Niebieskie Książeczki. Od kiedy chrześcijaństwo weszło do elit władzy, od wtedy przestało kompletnie być wiarygodne w swoich interpretacjach. To bardzo proste, wystarczy nie lękać się samodzielnego myślenia. I czytać ze zrozumieniem, i mieć sumienie, zamiast zaprogramowanej służalczości względem niebieskiej książeczki. ps. jakoś kompletnie w swoich rozważaniach zignorowałeś Ducha świętego, to znamienne, może od Niego wiem, że Jezus to Mesjasz? ps2. całkiem sporo rzeczy Ci wmówiono, po Twoich wpisach widać, że się boisz, bardzo boisz się, że rzeczywistość jest inna niż Ci wmówiono, nie lękaj się, myślę że jak zostaniesz przy swoim wmówionym modelu religijności (być może wiary nawet?) to i tak Bóg Cię dobrze oceni, według intencji, a nie słuszności, ale skończ z tą bezczelną pychą, że inni, inaczej wierzący niż Ty są gorsi od Ciebie. Nie odmawiaj innym wiary, bo jaką miarą będziesz oceniał, taką miarą i Ty ocenionym być możesz.

książeczka,to Pismo Święte, Starego i Nowego Testamentu.Niebieska Książeczka, bo niebieskie okładki.Ty oczywiście myślałeś o Katechizmie. A właściwie dlaczego taką nienawiścią darzysz Katechizmy a miłością Ewangelie? Przecież jedne i drugie są spisane przez ludzi. Jedni dobrzy drudzy fe. Ewangelie głoszone w katakumbach dobre, te Ewangelie głoszone po wyjściu z katakumb złe. Boisz to się raczej ty, czuć to po nerwowych stwierdzeniach. Cały czas używasz durnego argumentu , że mi coś wmówiono. A ty niby od tego wmówienia jesteś wolny. A może jesteś rzeczywiście wolny, ale od Boga obecnego w Kościele. Bo Jezus Chrystus, przyszedł na świat, nauczał, umarł na Krzyżu i Zmartwychwystał, by zbawić jednego człowieka Hugin-Munina. On jeden ma przesłanie Ducha Świętego a wszyscy inni, szczególnie ci z KK, to.............!

Ewangelia to "dobra nowina" i tak ją rozumiem, to luźne opowieści o zmartwychwstaniu, "kodeks karny" to dopiero źli ludzie z tego zrobili. Ewangelia jest żywą informacją, a nie ściśle zapisaną książeczką DRU. Oczywiście, że i mi wmawiano, wmówiono mi strach, wmówiono mi setki religijnych kłamstw, dopiero odrzucanie tych kłamstw daje wolność i możliwość poznania. Cała religia to jedno wielkie pasmo rozmaitych "wmówień" i kłamstw. A Ty ze strachu kłamiesz i coraz bardziej kłamiesz. Duch Święty działa tam gdzie chce i nie jest w tym jednostkowy. Ja w przeciwieństwie do Ciebie kłamco nigdy nie wpieram, że katolicy są pozbawieni Ducha świętego, Ty kłamco za to co chwilę wmawiasz, że poza katolicyzmem Duch Święty nie działa, a jeśli działa, to tylko po to by uczynić z nich katolików. Prawda tak Cię zabolała, że posuwasz się do coraz bezczelniejszych kłamstw, ale to może i dobrze? Czas przebudzenia może zatem dla ciebie coraz bliższy? Ale już raz Ci napisałem, jeżeli wyjście z kłamstw religijnych jest dla Ciebie zbyt ciężkie, to nie rób tego. Myślę, że liczy się intencja i to co robisz dla bliźnich, kłamstwo jest przewiną twórców kłamstwa, a nie tych którym je wmówiono, byle nie staraj się niszczyć tych którzy myślą inaczej niż Ty, to wystarczy.

To najczęściej używany wyraz w twoim ostatnim poście. W psychologii funkcjonuje pewien sposób postrzegania. Człowiek który kłamie, u innych dostrzega tylko kłamstwo, ponieważ nie potrafi inaczej. Wczoraj obejrzałem film "Dziewiąte wrota" Polańskiego. W końcowych kadrach jeden z bohaterów, zrobił coś, by stać się równym Bogu. Pomyślałem wtedy o tobie. Wiesz dlaczego? Ponieważ to u ciebie, trochę wyżej jest napisane, że znalezienie Boga, oznacza stanięcie na równi z Nim. Vide twoje posty. Tak na marginesie. Człowiek z filmu, był sługą szatana a nie Boga.

Człowieku ogarnij się i poczytaj jeszcze raz, jak nazwać człowieka który notorycznie mija się z prawdą i ordynarnie wmawia długiemu człowiekowi swoje oszczerstwa i rzeczy totalnie nieprawdziwe? Jezus zresztą też nieraz nazywał faryzeuszy kłamcami, widać jego dotyczył też ten (niby jaki?) psychologiczny sposób postrzegania? Dziewiąte Wrota powiadasz? No i dobrze powiadasz, stoisz obok Boga, pozjadałeś wszystkie rozumy, uważasz, że żaden ogień Ci nie zaszkodzi, no i sam się nazwałeś kim jesteś, brawo!

Jeżeli dzisiaj twoja szacowna osoba, zaszczyciła sobą, jakąś Mszę Świętą, to winna usłyszeć, znamienne słowa z 1 Listu św.Jana w temacie naszej tu rozmowy. Na samym początku 2 rozdziału napisano: "(1) Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet ktoś zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca - Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. (2) On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata. (3) Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania. (4) Kto mówi: Znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy. (5) Kto zaś zachowuje Jego naukę, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała. (6) Po tym właśnie poznajemy, że jesteśmy w Nim. Kto twierdzi, że w Nim trwa, powinien również sam postępować tak, jak On postępował." W tym teksie, masz jak na dłoni napisane, kto jest kłamcą. Ty mnie nie znasz a nazywasz mnie, wielokroć kłamcą. Nie piszę tego, bo czuję się w jakiś sposób obrażony, tylko po to byś się choć trochę nad sobą zastanowił. Ja choć zdecydowanie odrzucam twoje widzenie wiary, ani raz nie nazwałem cię kłamcą, chociażby ze względu na ten tekst. Możesz to co napisałem nazwać mądrzeniem, zresztą to będzie w twoim stylu.A może to nie jest mądrzenie?

Kłamcą nazywam Cię gdy piszesz o mnie i na mój temat się przemądrzasz, teraz wielce odwracasz kota ogonem. Znowu skłamałeś pisząc, że "jestem jak Jezus" czemu niby to ma służyć? Żebyś poczuł się lepiej? Bliżej Boga? Żebyś się mógł lepiej pławić w samozachwycie? Człowieku na samym początku odmówiłeś mi prawa do wiary. Poczytaj od początku jak i ile razy w tej dyskusji mi ubliżyłeś? Jestem tylko człowiekiem i nie wytrzymałem twojej pyszałkowatości i tego, że wpierasz, że lepiej wiesz jaka jest moja moralność, moja wiara. Jeśli przeholowałem to przepraszam, ale jeszcze raz przestań pławić się w pysze i nie odmawiaj innym niż ty wiary i moralności. A tego ciągle odmawiasz i odmawiasz, jesteś pyszny i nic tego nie zmieni, myślę że chyba nawet sam Jezus by ci do rozumu nie przemówił, zarzucisz go jakimiś cytatami i tak by się to skończyło. ps. postępujesz jak Jezus? no i masz rację, sam siebie po raz kolejny oceniłeś.

Proszę mi pokazać w którym miejscu moich postów odmówiłem ci wiary i moralności?Ja napisałem i całkowicie to podtrzymuję, że nie zgadzam się z twoim widzeniem wiary, ponieważ jest ono moim zdaniem nijakie.Widzenie wiary nie wiara. Lecz to nie oznacza że, jak piszesz prawa do wiary ci odmówiłem. Nawet w swoim początkowym poście napisałem że lepiej wierzyć w Boga, niż nie wierzyć. To przecież ty napisałeś w swoim poście, do którego odnosił się mój pierwszy post, rozmowy z tobą, że w KK nie można znaleźć Boga. Nieustannie kluczysz, jeżeli ci pasuje to z tak zrobisz nie i na odwrót. Do tego jeszcze zarzucasz, że ktoś kłamie. Dlatego ci zacytowałem Pismo, w/g którego kłamcą jest ten, kto powołuje się na Jezusa a nie przestrzega przykazań. Lecz takie coś to podobno tylko przejaw mojej pychy.A może to nie moja pycha, tylko twoja? Na czym opierasz stwierdzenie, że ktoś jest pyszny a sam taki nie jesteś? Może masz jakiś miernik pychy? Munin gdzieś znalazł na jakiejś bezludnej wyspie i przyniósł ci go w dziobie. I masz... A to pycha właśnie.

Wpierw stwierdziłeś, że moja pewność wiary to pycha, a potem poprawiłeś, że niby dobrze, że wierzę, ale w sumie i szatan wierzy. Twoja przewrotność jest wielka i nawet tego nie dostrzegasz? tym bardziej, że własną doktryną manipulujesz (kłamiesz?) bo przecież w Twojej doktrynie to ten szatan nie wierzy, on wie, a wiara to też zaufanie, a tego szatanowi kompletnie brak, - to oczywiście dotyczy Twojej doktryny (czyli katolickiej), zatem skąd te kłamstwo się u Cibie znalazło? Skąd? z niewiedzy własnej doktryny? Raczej nie, raczej na siłę chciałeś mnie kłamliwie przyrównać do szatana. Po co to robisz? zapytam jeszcze raz. ps. jaki mam miernik pychy? gdy ktoś na temat spraw na które nie może mieć pewności wypowiada się niemal Ex cathedra, wtedy dla mnie to jest pycha, zapewne i ja nie jestem od tego wolny, ale wiem, że to zło i staram się w sobie to zwalczać. ps2. przestrzegasz przekazań? tak mi sugerujesz, zatem normalnie santo subito!!! (hmmm a jeśli nie przestrzegasz to jesteś kłamcą, bo przecież ciągle się na Jezusa powołujesz? nie ma to jak samego siebie zapędzić w kozi róg, czyli jesteś albo święty albo kłamcą).

Nowy problem. Podobno pisząc o szatanie, chcę cię kłamliwie {znowu kłamstwo}przyrównać do niego. Tak z ciekawości, w innych tematach, też stwarzasz takie problemy? Zacytowałem ci fragment z Listu do Filipian: "aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. 11 I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca".O czym mówi nam, ten tekst, twoim zdaniem oczywiście. Owszem staram się przestrzegać przykazań, ale nie jestem santo subito. Korzystam ze spowiedzi a podczas spowiedzi, wyznaje się grzechy.A twoim zdaniem przestrzeganie przykazań, jest potrzebne czy niepotrzebne?

I jak magik z kapelusza, tam gdzie brakuje Ci argumentów tam wyciągasz nowe. Bez Twoich akcji nie byłoby moich reakcji. To miło jednak, że przyznajesz się do własnej grzeszności i już w tym temacie nie będę Cię dręczył co to oznacza? w kontekście tego co pisałeś wcześniej. Ponieważ przy okazji grzecznie pytasz to ja grzecznie po-odpowiadam: ad) wszelkie kolano - jest to według mnie zapowiedź tego co katolicyzm zabrania Bogu, czyli tego, że nastąpi pojednanie pomiędzy demonami(niektórymi kosmitami) a Bogiem, Wy to wykluczacie, tymczasem Paweł z Tarsu zapowiada coś takiego, na jakiej podstawie? czy słusznie? nie wiem, ale z tego co wiem Wy katolicy zabraniacie Bogu takiego pojednania :))) ad) czy należy przestrzegać przykazań? - i tu sprawa jest trudniejsza, jakich przykazań? odpowiednik dekalogu jest już znany w wierzeniach staroegipskich i wiele punktów jest zbieżnych, zresztą sam zapis dekalogu budzi też kontrowersje, przykazań kościelnych? te dla mnie to już kompletna fanaberia, natomiast prawo moralne jest ważne, jest zapisane w naszych sumieniach, ale czy da się je uchwycić w formie zapisu pisemnego? według mnie każdy taki zapis będzie nie do końca oczywisty. Przykazania miłości? Niby tylko dwa, ale to temat rzeka ich kontemplacja jest po prostu niezwykła i można by o tym książki wręcz pisać. Reasumując prawo moralne jest bardzo ważne. Przykazania mogą wiele wnieść w własny wewnętrzny rozwój, ale i tak ostatecznie musi decydować sumienie, a nie papier. I tak, jest zapisane "nie zabijaj" ale jeśli ktoś będzie starał się zabić osobę mi bliską, a jedynym sposobem powstrzymania go będzie zabicie go, a ja będę miał techniczne możliwości to ten ktoś zginie. Nie wiem czy słusznie uczynię? ale w obronie bliskich wezmę to na siebie i nie mam pojęcia czy z siły czy z słabości? Świat nie jest idealny i ja nie jestem idealny, przykazania są ważne choćby po to byśmy nie popadli w pychę jacy to wspaniali nie jesteśmy, ale dotrzymać ich w pełnym wymiarze nie sposób, a niektórych według mnie wręcz nie należy.

Pojednanie między mężem a żoną. Pojednanie miedzy Bogiem a demonami. Na czym polega pojednanie pomiędzy małżonkami? Na wzajemnym wybaczeniu sobie win, czyli grzechów. Wynika o z równości, czyli podmiotowości małżonków. Czy takie same pojednanie miałoby dotyczyć Boga i szatana? W/g ciebie chyba tak. W takim razie szatan i Bóg, znowu w/g ciebie muszą być sobie równi. Toż to zwykła, pospolita herezja.Satanizm w czystej postaci. Wracając do tekstu "wszelkie kolano" dlaczego tak bardzo boisz się jedynego możliwego wniosku, wynikającego z czytania ze zrozumieniem, polegającego na tym że wszystkie możliwe stworzenia, oddadzą kiedyś pokłon, hołd Bogu i to nie jakiemuś Bogu Nieokreślonemu, tylko Bogu Jezusowi.Tu Paweł z Tarsu do ciebie nie przemawia?szatan to istota stworzona przez Boga, dlatego nie może być mowa o jakiejkolwiek równości pomiędzy nim a Bogiem. Zresztą a w sposób kapitalny, mówi o tym I przykazanie. Teraz wracając do Listu św. Jana, jak te zawiłości, jakie wynikają z twojego opisu swojego postu, mają się do prostej wymowy owego listu? Kto przestrzega należy rozumieć stara się przestrzegać a kto nie stara się przestrzegać to?? Kim jest? Oczywiście masz prawo do swoich wyborów. Możesz też liczyć że kiedyś Bóg czyli Jezus Chrystus, powracający w Paruzji, powie, ach HuginMunin, różnie miedzy nami bywało, wybacz mi grzechy, jakie popełniłem względem ciebie, ja ze swej strony ci wybaczam.Teraz będziemy razem królować w naszym królestwie. Takie coś cię interesuje, na takie coś liczysz. Obawiam się że nie masz na to szans, lecz pewno ta pycha ze mnie znowu przemawia..........

by je ujawnić w tobie posłużę się "niebieską książeczką" - "KKK 1486 Przebaczenie grzechów popełnionych po chrzcie jest udzielane przez osobny sakrament nazywany sakramentem nawrócenia, spowiedzi, pokuty lub POJEDNANIA"!!! Skąd zatem ty wziąłeś tu jakieś małżeństwo? jakąś równość? Wmawiasz mi kłamliwie różne bzdety, po co?(po raz kolejny dopytuję i jakoś nie mogę doczekać się odpowiedzi). Reszta to już taki stek kłamstw z twojej strony, że póki co nie chce mi się do tego odnosić, idź się lepiej wyspowiadać chłopie, bo w tej dyskusji już grzeszysz coraz bardziej. ps. jak bardzo musisz być zaślepiony w tej naszej dyskusji, że zapomniałeś (lub celowo skłamałeś) że sakrament spowiedzi jest sakramentem pojednania?! ale ok, może nie skłamałeś, może ty tak chodzisz do spowiedzi? idziesz i tam wybaczasz Bogu, Jego przewiny względem Ciebie? Wow, nie wiem jak się do Ciebie w takim razie mam zwracać? Boski małżonku Boga? (w końcu wyjechałeś z jakimiś małżonkami w kontekście "pojednania"). Czy w ogóle jestem godzien?

dusić i tlenu, trza ci. Ja ci piszę o pojednaniu między małżonkami, w porównaniu do tego co napisałeś o pojednaniu pomiędzy Bogiem a demonami a ty mi wyjeżdżasz z Sakramentem Pokuty. Więcej, bardakiem jaki sam spowodowałeś, starym zwyczajem mnie obciążasz. Jesteś człowiekiem potrafiącym logicznie myśleć, lecz to dotyczy innych dziedzin, na przykład polityki. W dziedzinie szeroko pojętej wiary, przypominasz mi dziecko we mgle. Twoje przemyślenia sa pozbawione logiki, są roztrzepane, rozkojarzone, zmieniające się w zależności od twojego nastroju. Na tym nazwijmy to budulcu, chcesz oprzeć swoje zbawienie? Przeczytaj jeszcze raz swój poprzedni post i post z moją odpowiedzią i zastanów się w kontekście tego co napisałeś ostatnio, jeżeli oczywiście to potrafisz. Ps Jeżeli chcesz dyskutować o Sakramencie Pokuty, to owszem możemy, tylko wcześniej musi to być znane tobie i mnie. To wynika z uczciwości i logiki.

To Ty z palca wyssałeś jakieś banialuki którymi mnie uraczyłeś na podstawie użytego prze ze mnie sformułowania pojednanie i dalej zgrywasz "uczciwego"? Twój przedostatni post to stek oszczerstw, skoro tego nie widzisz znaczy, że nie masz jakiegokolwiek poczucia uczciwości i dalsza dyskusja nie ma sensu, żegnam jaśnie wielkiego przenajświętszego męża Boga, jestem panem zawiedziony, oczekiwałem od pana większej uczciwości. Nie mam zamiaru udowadniać panu, że nie jestem wielbłądem. O sakramencie pojednania mogę dyskutować z kimś uczciwym, ale nie z panem. Pan nawet przyłapany na ewidentnym kłamstwie i konfabulacji dalej udajesz świętego.

nigdy nie jest oszczerstwem.

Strasznie brudzą broń i potrzeba dużo czasu, by ją doprowadzić do porządku. Ja wiem, że tobie, to wsio rawno, ale...........Powiadasz że nasza katolicka religia jest : rytualna, obrzędowa, ceremonialna, dogmatyczna, zakazowo-nakazowa, pretensjonalna, obłudna, faryzejska. Religia, każda, mówiąc w skrócie, polega na oddawaniu czci bóstwu. Z tego względu każda, każda religia, jest rytualna, obrzędowa, ceremonialna, dogmatyczna, zakazowo-nakazowa, pretensjonalna. Natomiast ludzie wyznający obojętnie, jaką religię, mogą być obłudnikami, faryzeuszami. Z tego można wyciągnąć wniosek, że najlepiej być ateistą. Niestety jest to bardzo błędny wniosek. Dlaczego? Czy nie spotkałeś ateistów, którzy są zwykłymi obłudnikami i faryzeuszami? Ps. Eddie, jedną z najbardziej brudnych części kałacha, po strzelaniu ślepakami, jest suwadło. Najlepiej je włożyć do ziemi i obracać. A później, szmata i oliwa.

zwróciłem uwagę na katolicyzm bo to w gruncie rzeczy nasz jedyny problem - jak chodzi o inne czy o ateistów, z cała pewnością i tam znajdą się obłudnicy itepe, jednak nie o te jednostki mi chodzi a o sytem, który na obłudzie, faryzejstwie, rytuałach, celebrze zakazach, groźbach itede się opiera i którego są one fundamentem - no w przypadku co najmniej ateistów takiego przykłady nie widzę - a co najważniejsze żadna z innych religii nie uzurpuje sobie w naszym kraju prawa do regulowania zasad naszego życia społecznego i indywidualnego, żadna nie okrada nas z naszych podatków - pozdrawiam i wszystkiego najlepszego z okazji nadejścia wiosny życzę wszystkim tkwiącym w tym bagnie po uszy

Domniemywam Eddie, gdyby naszym krajem rządzili buddyści, to byś był przeciw buddystom? Nie widzisz przykładu ateisty powiadasz. A Kim-Dzong-Un,to ateista, czy wierzący? Jeżeli wierzący, to napisz, do jakiego Kościoła należy? Widzisz tu jest szatański myk,który ateiści(nie wszyscy) łykają, jak pelikan. Uważają samego siebie za boga. Taki UN, prawdopodobnie szczerze wierzy, że Korea bez niego zginie. Ty Eddie, też masz namiastkę wszechwiedzącego, tylko nie masz możliwości Una. Gdybyś miał, to zakładam, że nasza katolicka wiara, musiałaby zejść na powrót do katakumb.Być może, byłbyś, jak ten Wróbel z "Gry o tron". Wszystko dla ludu,..........no może nie do końca.

gdybanie to metoda dobra dla bajkopisarzy i jak w tym przypadku dyskutanta bez argumentów - cóż mnie Kim obchodzi, może jeszcze Hitlera i Stalina Pan zechce wskrzesić na potrzeby swego cudacznego wywodu? Szanowny Panie, to żałosne figury, piruety nonsensu - powtórzę, problem mamy z polskim klerem, z polskim episkopatem, co się mnie tyczy i za kogo się uważam to nazwę wprost, absurdalna i absolutna żenada, a z taka 'waszą katolicką wiarą' co ją Sz.P. tu reklamuje to by was z katakumb w try miga przegonili

Sam siebie uczynił Bogiem. I jest taki jak katolicyzm (w sensie mechanizmu, bo w sensie praw człowieka katolicyzm mocno wyłagodniał przez ostatnie stulecia). Jaka jest różnica czy pojedynczy człowiek czyni się Bogiem, czy jakiś system się nim obwołuje? I on i Wy uważacie, że bez Was świat przestanie istnieć i stanie się piekłem. Stopień szaleństwa dosyć podobny.

Awersja do religii, to też religia.

nawet bym powiedział śmieszna - ale idąc Sz. P. tropem, czy awersja do instytucji kościoła to też instytucja kościoła? czy może ewentualnie Sz. P. tylko udaje, że nie rozumie o co chodzi w całej tej kwestii?

że ludzie charakteryzujący się bardzo silnym uprzedzeniem do wiary w tym wypadku katolickiej, w swoim systemie myślenia i artykułowania, posługują się tym samym językiem, jak ci , których krytykują. A ty Eddie, jest tego sztandarowym przykładem.

biblia uczy, że nie należy ustawać w napominaniu - więc powtórzę, nie mama najmniejszych problemów ani uprzedzeń do wiary tylko do instytucji która tężę wykorzystuje do panowania i bogacenia się - mam przy tym wrażenie, że faktycznie nie potrafi Sz. P. rozróżnić pomiędzy wiarą, religią i kościołem, proszę spróbować się nad tym pochylić... [p.s. zadowolony jestem z Sz. Pana chyłkiem, ale jednak, wycofania się z absurdalnego zdania o religii]

jej wprowadzania w życie.Ja widzę w skali mikro, jakiś sposób rozwiązania tematu.Dołącz do nas i wprowadzaj ideę w czyn. Przecież wiesz, jak to zrobić, jaki problem zatem? Idea jest wspaniała, czyli w dobrych zawodach wystartujesz.

Strony

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]