„Skarby”: film o tym, że wspomnienia, które zaśmiecają nasze życie, można poddać recyklingowi

Nagrodzony przez publiczność festiwalu Nowe Horyzonty obraz o sensualnej pracy pamięci zdążył już obrosnąć w legendy – ponoć jego twórczyni rozpylała na planie specyficzne zapachy, by aktorzy lepiej wczuwali się w atmosferę.
w cyklu CO OBEJRZEĆ W WEEKEND
Czyta się kilka minut
Kadr z filmu „Skarby”, reż. Luna Carmoon, 2023 r. // Materiały prasowe
Kadr z filmu „Skarby”, reż. Luna Carmoon, 2023 r. // Materiały prasowe

Maria wychowuje się w barłogu. Ale choć wstydzi się tego przed koleżankami, na ekranie prezentuje się on całkiem malowniczo. Przynajmniej na początku, zanim zorientujemy się, że pod warstwami gromadzonej tu kompulsywnie materii trwają zaawansowane procesy gnilne. I że oglądamy rzeczywistość przefiltrowaną przez dziecięce wspomnienia. Dziewczynka zdaje się czuć w tym świecie bezpiecznie, jak na nieustających wakacjach – wychowywana do anarchii, na wiecznym spontanie, w oparach magii i w zachłannym macierzyńskim uścisku. Tylko co wtedy, gdy nagle zostanie wyrwana z cuchnącego swojsko matecznika? I czy można z takich podejrzanych odpadów zbudować emocjonalny spichlerz?

  • SKARBY („Hoard”) – reż. Luna Carmoon. Prod. Wielka Brytania 2023. Nowe Horyzonty VoD, Max

Autorka filmu, dwudziestosześcioletnia obecnie Luna Carmoon, opowiada o dzieciństwie spędzonym z matką, za którą nikt, a na pewno opieka społeczna, nie dałby przysłowiowego funta kłaków. Gra ją Hayley Squires, brytyjska aktorka, znana m.in. z filmu „Ja, Daniel Blake” (2016) Kena Loacha, gdzie też była samotną, choć dużo bardziej samodzielną i odpowiedzialną rodzicielką. „Skarby” to antypody tamtego kina. Zamiast krytyki systemowych patologii w duchu zaangażowanego realizmu kreują na ekranie świat niecodzienny i nieprzewidywalny, zgoła baśniowy. A kompulsywne zbieractwo, zwane fachowo syllogomanią, czynią z Cynthii matkę dysfunkcyjną, choć przecież nie toksyczną. Po latach jej nastoletnia już córka, wychowywana w nowej rodzinie, okaże się zakładniczką tego śmietnika.

Efektem jest kino bezwstydnie zmysłowe i nie zawsze ponętne. Rozmieszczone w nim proustowskie magdalenki podane będą w mało wykwintny sposób.  Jedną z nich jest oranżada w proszku, zmieszana ze śliną na dłoni – przysmak dzieciaków wychowanych w ejtisach, lecz także powracający cytat z „Blaszanego bębenka” (1979) Volkera Schlöndorffa. Kiedy w drugiej połowie filmu Maria poznaje Michaela (w tej roli znany z serialu „Stranger Things” Joseph Quinn), młodego śmieciarza też po dziecięcych przejściach i o znanym jej skądinąd zapaszku, rozpoczyna się jeszcze inne kino. W latach już 90. toczy się osobliwa historia dorastania, zwierzęcego wręcz łaknienia bliskości i radzenia sobie ze stratą po swojemu. Historia poszukująca żywotnej siły tam, gdzie inne znajdywałyby jedynie traumę czy szaleństwo. Problematyczne dzieciństwo jest tutaj śmietnikiem, ale i skarbczykiem.

Kadr z filmu „Skarby”, reż. Luna Carmoon, 2023 r. // Materiały prasowe

Ten film o sensualnej pracy pamięci zdążył już obrosnąć w legendy – ponoć jego twórczyni rozpylała na planie specyficzne zapachy, by aktorzy lepiej wczuwali się w atmosferę. Podrażniając i nasze zmysły, wystawiając na próbę tolerancję wobec tego, co zwykle uchodzi na obrzydliwe, jej bohaterka grzebie w swojej przeszłości niczym w kontenerze z napisem „zmieszane”. Jest tam miejsce na ból i rozkosz, na pociągającą brzydotę i ekscentryczne piękno, na groźne zaburzenia i wyzwalający chaos, często zresztą niesortowalne, dziedziczone z całym dobrodziejstwem inwentarza. „Skarby” to pośrednio także film o rzeczach, o obrastaniu w nie i pośmiertnym ich żywocie. I o tym, co po nas zostanie – na ile (i dla kogo) będą to skarby noszące w sobie istotną pamięć, a na ile zwyczajne śmieci.  Najważniejsza jest jednak opowieść o odzyskiwaniu własnego śmietnika i dojrzałego gospodarowania jego zasobami. Nie przypadkiem w tym stworzonym przez matkę śmieciowym królestwie tyle się mówi o „Katalogu Miłości”.       

Filmowy debiut Carmoon był objawieniem ubiegłorocznego festiwalu w Wenecji, również ze względu na rolę Saury Lightfoot-Leon jako starszego wcielenia Marii. Młodziutka reżyserka zarzeka się, że to nie jest jej prywatna historia w skali jeden do jednego, choć podczas napisów końcowych umieszcza fragment archiwalnego nagrania wideo z własną matką. Nie ukrywa, iż pochodzi z podobnego jak Maria środowiska (Lewisham w południowo-wschodnim Londynie), do niedawna wszędzie miała pod górkę, a jej scenariusz był wytworem pandemicznej depresji. Bez względu na swoją genezę „Skarby”, uhonorowane Nagrodą Publiczności na zakończonym niedawno festiwalu Nowe Horyzonty, trafiają do wrażliwości nie tylko metrykalnie młodej. Bo przecież każdy nosi w sobie własny śmietnik. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”