Miało być podpisane porozumienie o budowie gazociągu bałtyckiego. Niemieccy inwestorzy mieli rzucić się w objęcia gubernatora obwodu swierdłowskiego Eduarda Rossela, z pochodzenia Niemca, który przyszykował dla nich piękną fabrykę samochodów. Miało im też smakować specjalne uralskie menu.
Jedno się udało: specjały uralskiej kuchni Niemcy rzeczywiście spożyli z przyjemnością. Co do reszty już można mieć wątpliwości. Kanclerz Schröder starał się ratować atmosferę, powtarzając, że w polityce Rosja i Niemcy są zgodne jak nigdy dotąd, i podkreślając ważność spłaty rosyjskich długów wobec Klubu Paryskiego (na Niemcy przypada ponad 40 proc. wierzytelności, czyli 17 mld dolarów). Za wyraz wzajemnego zaufania można uznać umowę w sprawie tranzytu przez Rosję niemieckich żołnierzy, którzy mają służyć w Afganistanie.
Niemniej, Jekaterynburg miał być przełomem we współpracy gospodarczej. Podczas spotkania biznesmenów naobiecywano sobie wspólnych przedsięwzięć (z udziałem niemieckiego kapitału) na miliard euro. Ale gdy przyszło do konkretów, zaczęły się schody. Porozumienie między Gazpromem i Ruhrgasem o budowie gazociągu okazało się niezadowalające (jeśli uda się uzgodnić sporne punkty, zostanie podpisane na spotkaniu szefostwa kompanii w Petersburgu). Na zamkniętych dla dziennikarzy rozmowach kanclerz dowiedział się jeszcze, że Rosja zamierza uczynić z magistrali gazowych narzędzie do tłuczenia po głowie tępych biurokratów w Brukseli, którzy murują jej drogę do Światowej Organizacji Handlu (WTO) i wymagają spełnienia idiotycznych wymogów (np. liberalizacji cen na ropę i gaz na rynku wewnętrznym). Niemcy mają teraz orędować w interesach Rosji i zmiękczać brukselskie stanowisko (m.in. w sprawie zniesienia wiz dla rosyjskich obywateli). Mają też zawieźć na Zachód mocno wyrażone przez Putina przesłanie: biurokraci “wykręcają Rosji ręce, ale Rosja ma coraz mocniejsze ręce i wykręcać ich sobie nie da".
Jeśli dodać do tego, że - zgodnie z nową doktryną obronną - Moskwa zamierza dokonywać prewencyjnych uderzeń jądrowych, o czym zadowolony gospodarz nie omieszkał przypomnieć kanclerzowi, to można ze smutkiem odnotować, że w rozmowach Rosji z Europą pojawił się nowy ton: powoływanie się na siłę. Wypada zapytać: czy to tylko przedwyborcze prężenie muskułów, czy pieśń, która na stałe wróci do repertuaru Kremla?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















