Reklama

Sakrament lojalności

Sakrament lojalności

28.01.2021
Czyta się kilka minut
Łamanie charakterów młodych ludzi w ramach przygotowania do bierzmowania to antyewangelizacja.
Protesty Strajku Kobiet, Gdańsk, 18 listopada 2020 r./ FOT. KAROLINA MISZTAL/REPORTER
N

Nie wiemy, co pomyślał proboszcz z Ropicy Polskiej koło Gorlic, gdy dowiedział się, że wśród uczniów, których przygotowuje do bierzmowania, troje zamieściło w mediach społecznościowych symbole Strajku Kobiet – ks. Stanisław Makowiecki nie chce rozmawiać z mediami. Sprawa zrobiła się głośna, kiedy swoim podopiecznym duchowny postawił ultimatum. Jeśli chcą być dopuszczeni do sakramentu, muszą podpisać oświadczenie następującej treści: 

„Ja, niżej podpisany(a) kandydat (kandydatka) do Sakramentu Dojrzałości Chrześcijańskiej, wobec Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie oświadczam, że nie popieram tzw. strajku kobiet: postulatów i żądań sprzecznych z treścią i zasadami naszej katolickiej wiary, na co mogły wskazywać obecne na moim koncie na fejsbuku przez dłuższy czas i rozpowszechniane wśród kolegów i koleżanek materiały pochodzące ze strony strajku kobiet i moje osobiste zdjęcie(a). Usunąłem (usunęłam) już ze swojego konta powyższe treści, bądź uczynię to w dniu...... Proszę Pana Boga o przebaczenie moich nierozsądnych zachowań i postanawiam przy pomocy Ducha Świętego, być dzielnym świadkiem i apostołem Chrystusa, Pana mojego” (pisownia oryginalna).

Zadziałał odruch odwołania się do władzy. Proboszcz nie wykorzystał okazji do rozmowy z młodymi ludźmi. Mógł przecież zapytać ich, jak rozumieją swój udział w Strajku Kobiet i czy nie przeszkadza im antykościelność protestów. Zamiast tego zażądał bezwarunkowej lojalności, określonej na jego zasadach – tu nie ma miejsca na dyskusję, czy rzeczywiście wszystkie postulaty Strajku Kobiet są sprzeczne z zasadami katolickiej wiary. Publiczna samokrytyka i zgoda na przykrojenie rzeczywistości do optyki proboszcza okazały się „ceną” za sakrament.

Pytany o tę sprawę ks. Piotr Steczkowski – kanclerz kurii rzeszowskiej, której podlega parafia w Ropicy – nie widzi problemu. „Jednym z ważnych elementów przygotowania do sakramentu bierzmowania jest weryfikacja spójności między deklarowaną wiarą kandydatów a podejmowanymi decyzjami i ich zachowaniem. Proboszcz parafii w Ropicy Polskiej, w związku z wątpliwościami czy owa spójność występuje u trzech osób z grupy przygotowującej się do przyjęcia bierzmowania, poprosił je o złożenie pisemnych deklaracji potwierdzających ich wybory moralne. Dzięki temu pomógł im podjąć decyzję o przystąpieniu do sakramentu bierzmowania nie tylko w sposób wolny, ale także bardziej świadomy, co zasługuje na uznanie” – napisał w oświadczeniu. 

Tym samym kuria rzeszowska wsparła wizję Kościoła, w której ważniejsze od człowieka są struktury, a posłuszeństwo od wolności i dojrzałości. Nieważne, że takie ustawienie priorytetów przynosi od dłuższego czasu Kościołowi same kłopoty.

Bierzmowanie nazywane jest sakramentem dojrzałości. Dojrzałość przejawia się m.in. w zdolności trafnego opisu i właściwej oceny rzeczywistości. A ta z kolei wiąże się z umiejętnością rozróżniania i precyzowania. Utożsamianie udziału w Strajku Kobiet z postawą antyreligijną jest uproszczeniem fałszującym rzeczywistość. W protestach uczestniczy wielu katolików, którym zależy właśnie na dobru Kościoła. Protestują, bo przede wszystkim nie godzą się na sojusz ołtarza z tronem. O rozdziale Kościoła i państwa naucza Sobór Watykański II w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym, przypominając, że Kościół, ze względu na swą misję i naturę, nie jest „związany z żadną formą kultury ludzkiej albo systemem politycznym, gospodarczym czy społecznym” (42). Wierzący protestują także przeciwko marginalizowaniu głosu kobiet w Kościele. O tej marginalizacji wielokrotnie wspominał papież Franciszek. W Polsce jest ona wyjątkowo dotkliwa. Sprzeciw wobec ukrywania pedofilów w Kościele nie trzeba uzasadniać.

Wielu protestujących katolików zastrzega, że nie utożsamia się ze skrajnymi postulatami, np. z aborcją na życzenie. I jednocześnie wielu broni naruszonego przez PiS kompromisu antyaborcyjnego. W tej chwili wygląda na to, że jest on jedynym możliwie trwałym politycznym rozstrzygnięciem, a o wspieraniu realistycznych rozstrzygnięć pisał Jan Paweł II w encyklice „Evangelium vitae” (73). Warto też przypomnieć niedawne słowa teologa Domu Papieskiego o. Wojciecha Giertycha OP, że „prawo karne nie jest prostą kalką prawa moralnego” – to bardziej skomplikowane!

Dlatego doradzam tym trzem młodym osobom: przekażcie proboszczowi własne oświadczenia, w których uzasadnicie, jak rozumiecie swoje poparcie dla Strajku Kobiet zgodnie ze swoją wiarą (kopię wyślijcie kanclerzowi kurii rzeszowskiej). Sakrament bierzmowania jest czymś ważnym. Ale nie tylko o niego warto walczyć. Warto powalczyć o własną dojrzałość, a przede wszystkim – o poczucie godności. 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

jak do cna zdemoralizowany kler sam kopie grób kościelnej instytucji

"Proboszcz nie wykorzystał okazji do rozmowy z młodymi ludźmi." Czy nie wykorzystał? Tego nie wiemy, bo autor artykułu wrzuca do tekstu tezę, której nie sprawdził. Ale nawet gdyby proboszcz nie rozmawiał to młodzież rozmawiała między sobą, to z młodymi rozmawiali rodzice. Był czas na zapoznanie się z nauką Kościoła i na refleksję i na podjęcie rozważnej decyzji! Wszyscy proboszczowie w Polsce tak właśnie powinni postępować.

Moze ci mlodzi ,przywolywowani do porzadku mieli nieodpowiedniego katechete....

@kumpel w piątek, 29.01.2021, 17:19. "The power of instruction is seldom of much efficacy except in those happy dispositions where it is almost superfluous" - E. Gibbon. O Senece i jego życiowej porażce jako wychowawcy. Trzy porażki na rocznik? Daj Boże kazdemu nauczycielowi dowolnego przedmiotu. ;)

W 100% się z tobą zgadzam, im szybciej taka procedura zacznie obowiązywać tym lepiej. Młody człowiek jak najszybciej powinien się zapoznać z kim ma do czynienia i jak to działa. Pamiętam jak straszono nas, ze nie doduszeni do matury zostaną ci co nie wezmą udziału w defiladzie pierwszomajowej. To działało doraźnie, ale też długofalowo, w efekcie komuna upadła.

Gdyby rozmawiał to nie potrzebna byłaby "lojalka", bo wtedy mógłby lepiej osądzić czy są gotowi do przyjęcia sakramentu, czy lepiej odłożyć sakrament na później.

Zacznijmy od ustalenia faktów, żeby przynajmniej one były bezdyskusyjne. Nagłówki prasowe alarmowały, że pewien proboszcz kazał coś podpisywać "młodzieży", "uczniom", "kandydatom" itp., nie precyzując - a wręcz sugerując coś innego - że chodzi o trzy konkretne i nieprzypadkowo wybrane osoby spośród większego grona kandydatów do bierzmowania, co można wywnioskować z oświadczenia kurii oraz treści samej deklaracji ("...na co mogły wskazywać obecne na moim koncie na fejsbuku przez dłuższy czas i rozpowszechniane wśród kolegów i koleżanek materiały pochodzące ze strony strajku kobiet i moje osobiste zdjęcie(a)...") i co potwierdza red. Sporniak. To wielka różnica albo nawet dwie wielkie różnice, jak mawiano w Odessie.

Kontynuując poprzedni komentarz: zasada "nie mów, nie pytaj" jest bardzo często najroztropniejszym sposobem unikania zbędnych konfliktów pod warunkiem, że trzymają się jej obie strony. Nie ma też potrzeby wymagać deklaracji lojalności, dopóki nikt nie obwieszcza, że tę lojalność wypowiada lub zamierza to zrobić. Ruch o nazwie Strajk Kobiet głosi hasła w oczywisty sposób sprzeczne z nauczaniem kościoła w najważniejszych kwestiach moralnych - od aborcji na życzenie zaczynając - nie uznając żadnych kompromisów (w tym osławionego "kompromisu aborcyjnego" z ostatnich trzech dekad). Używa przy tym języka pełnego niechęci (eufemizm!) do kościoła katolickiego, jego doktryny, tradycji, kleru (praktycznie bez wyjątków) i tych katolików, którzy owej niechęci nie podzielają. Troje uczniów opowiedziało się publicznie przeciw kościołowi. Niechże poniosą konsekwencje tych deklaracji lub się z nich wycofają, jeśli zmienili zdanie. Sprawa sprowadza się do jezusowego "Przyjacielu, po coś przyszedł?" (Mt 26:50). Nie uzurpując sobie przywilejów Chrystusa, proboszcz pyta nieretorycznie i daje rzeczywisty wybór. Ci trzej uczniowie już wystarczająco uzasadnili mową i uczynkiem, jak rozumieją swoje poparcie dla Strajku Kobiet zgodnie ze swoją wiarą. I jeśli jest to w ogóle jakaś wiara religijna, to, niestety, nie jest ona wiarą kościoła katolickiego. Ja bym im radził, żeby najpierw zastanowili się, czy w ogóle potrzebują bierzmowania, a jeśli tak, to niech udadzą się po nie bezpośrednio do Ducha Św. Prawdopodobnie według nich wcielonego w Mateczkę Lempart, bo chyba jasno widać, ze biskup nie jest dla nich godnym szafarzem tego sakramentu.

Sz. P. się owszem rozpisał, ale w ferworze twórczym wylądował w malinach - Strajk Kobiet nie jest przedsięwzięciem o charakterze religijnym czy teologicznym, odnosi się do instytucji świeckiego państwa i jego organizacji, Sz. P. zaś wywody to czysta demagogia o charakterze fundamentalistycznym, bardzo toporna zresztą, uklecona na bazie faryzejskiego pomieszania pojęć - wyoślę, to mniej więcej tak, jakby do pracy w urzędach państwowych przyjmować pod warunkiem podpisania deklaracji o wypisaniu się z kościoła, takiego czy siakiego, i bronić tych deklaracji, tyle jest warte to Sz. P. wypracowanie

Zwyjątkiemprzecinków, mam wrażenie, że patrzy Pan na Strajk Kobiet przez podobne okulary co proboszcz z Ropicy. Narzucanie takiej interpretacji protestów tym młodym ludziom uważam za nadużycie.

@sporniak w piątek, 29.01.2021, 17:57. Drogi redaktorze... "Żądamy legalnej aborcji na żądanie i kropka" (K. Suchanow). Jak to pogodzić nie z poglądami proboszcza, ale samego ukochanego papieża Franciszka? Ja tej tygodnikowej dialektyki nie pojmuję. Można powiedzieć, jak dzisiaj jakaś działaczka, że jeśli ktoś nie chce aborcji, to może jej nie robić. Czyżby? "żądamy [...] likwidacji tzw. „klauzuli sumienia”" (z postulatów Strajku Kobiet). Jeśli aborcja będzie na życzenie, a ten postulat stanie się prawem, to aborcji będzie musiał dokonać każdy ginekolog, którego pacjentka takie życzenie wyrazi. Bez względu na to, co mu mówi wiedza medyczna i sumienie. I nie traktowałbym tego lekko. "Wiemy, że prawdopodobnie znajdą się lekarze, którzy są tchórzami, którzy będą kłamać, że prawo się zmieniło, którzy będą próbowali odmawiać aborcji. Każdego z was znajdziemy, z każdym z was będziemy się sądzić tak długo, że nie będziecie mieć innych wspomnień ze swojej kariery zawodowej" (M. Lempart). A jeśli zmieni się, ale zgodnie z jej postulatem? A to naprawde jest tylko jeden z powodów, żeby zapytać młodego człowieka: czy wiesz, na co się piszesz?

Sądzi Pan, że te tysiące, a wśród nich mnóstwo katolików, protestuje z powodu skrajnych haseł? Przypominam, że protesty październikowe nie były inicjowane przez Lempart, tylko wybuchły spontanicznie. Liderki zawłaszczyły ten społeczny gniew. Na tej stronie Paweł Bravo przewiduje, że jeżeli liderki Strajku Kobiet nadal będą tak skrajne, protesty same ustaną.

Najpierw zapytam, czym się różni narzucanie opinii (interpretacji) od nie narzucania ? Poza tym możliwości dziennikarza w tej kwestii są na ogół znacznie większe niż nieznanego internauty. Dla mnie teza o "Łamaniu charakterów młodych ludzi" wydaje się dużą przesadą (jeśli nie czymś gorszym). To prędzej ci młodzi, nieraz przybrudzeni już życiem i nierzadko bardziej cyniczni niż starzy - mogą komuś coś połamać i to dosłownie, skoro za przewodników wybrali chuligańsko zachowujący się aktyw spod ośmiu gwiazdek i odzywek w rodzaju "Wy....ć !", z coraz dalej idącymi groźbami. Jeśli się nie mylę , to niezwykle agresywna i niebezpieczna postawa aktywistek jest w TP skrzętnie pomijana, poza wyjątkowym urzeczeniem bezhamulcowym wk..em przez teolożkę (!) pewno wyzwolenia, ale chyba jeszcze bez świetlistych szlaków (? ). Jakby to była pestka we wspaniałym dziele.

Sam nie wiem, co mnie w tej koniunkcji tezy bardziej rozbawiło: czy owe "łamanie", czy "charakterów" - mówię to pozostając w szacunku, co do etapowego rozwoju charakteru, i mając na uwadze podejście do myślenia i zachowania wobec dzieci, którego świadectwo dawał w życiu i literaturze np. J. Korczak...

gotowego poświęcić na ołtarzu Sprawy nawet wyidealizowane lilijki byle ich pędy dostały się pod opiekę Czarnych parasolek z białymi rączkami .

Ja bym tak mocno nie obstawał przy bezkompromisowości nauczania kościoła, nie trzeba tęgiego umysłu raczej, by ową tezę mocno nadwyrężyć, choćby przypadkiem unieważnienia małżeństwa niejakiego Kurskiego. Dajmy spokój demagogii i papierkom nawet tym do spowiedzi.

@eddiepolo w czwartek, 28.01.2021, 20:14. Może to prawda, co Wittgenstein mówi o zielonych dolinach głupoty, ale dzisiaj nie chce mi się tam schodzić i odpowiadać na (bez obrazy) durny komentarz. Zamiast tego podzielę się pewnym wspomnieniem, wywołanym - niby słynną magdalenką - niedawnym wpisem na fejsbukowym profilu Kobiet Lewicy: "Obrzydliwy skandal w jednej z łódzkich parafii!!!! Ksiądz nie pozwolił zostać chrzestną naszej koleżance tylko dlatego, że dokonała 2 miesiące temu apostazji!!!!!!!!!!". Z kilkuset odpowiedzi w wielu pojawia się przypuszczenie, że to żart, beka, prowokacja, ewentualnie skutek włamania na konto albo w ogóle cały profil jest fejkowy. Wielce prawdopodobne, ale ja sam, osobiście, w latach 90. odbyłem nieco podobną rozmowę z koleżanką z pracy w porze lunchu. Była akurat w wirze przygotowań do ślubu i użaliła się, że ksiądz piętrzy trudności, wymaga jakichś świadectw chrztu, bierzmowania, uczestnictwa w kursie przedmałżeńskim itp. "Co go to do cholery obchodzi?" - denerwowała się. "Ja jestem ateistką, a mój Gruby (narzeczony) chyba w ogóle nie był chrzczony". "No wiesz, to nie jest tak, że on całkiem nie ma racji..." - zacząłem, ale przerwała. "Płacę i mam mieć ślub. A jak mu coś nie pasuje, to morda w kubeł i Radia Maryja słuchać!" - zakończyła tak gwałtownie, że aż obejrzeli się ludzie przy sąsiednich stolikach. Ot, takie sobie pogwarki między osobami, które lubią się nawzajem, a nie są z sobą na tyle blisko, żeby musieć dojść do konsensusu w podobnych sprawach. Nie wiem, co u niej słychać po ćwierci wieku. Mam nadzieję, że wszystko dobrze.

ta od Sz. P. to najwyraźniej już ćwierć wieku prawidłowo oceniała, gdzie miejsce plebana, i nie przejmując się poprawnością klerykalną wyraziła jasno to, co myśli o tych idiotycznych papierkach i całej kościelnej biurokracji, szczególnie gdy się je ocenia w kontekście ogromu zakłamania, obłudy, hipokryzji, pychy i chciwości kleru - wspomnę jeszcze, że z tych m o i c h znajomych co ich do kategorii "wierzący" można zaliczyć, to jedni radiamaryja słuchają inni nie, ale jedni i drudzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że hasło 'morda w kubeł' właśnie ich w tym kościele dotyczy

Lubię takie wycieczki do własnego podwórka, więc i ja coś dorzucę. Otóż będąc młodym szczylem, pamiętam jak władza ludowa wypowiedziała wojnę bimbrownikom i meliniarzom. Do walki tej, a jakże przyłączył się nasz Kościół, w trosce o trzeźwość narodu oczywiście, a nie jak to sugeruję w ramach kolaboracji z komunistami. Melin było pod dostatkiem, wódka po 13 a z rana suszyło najbardziej, szczególnie na "budowie" Babcie były o różnej aparycji, dla traktorzysty się "uśmiech" znalazł, a i inteligent znalazł miejscówkę z szlachetnym napitkiem. Proboszcz ogłosił, że meliniarzy pod płotem cmentarnym będzie grzebał bez pardonu. Jak powiedział tak zaczął robić, na biedne babuleńki padł blady strach. Do kościoła trumny nie pozwolił wstawiać. Im uboższa meliniara tym szykan więcej od władzy i plebana. Mieszkał w okolicy, nieco na uboczu zacny, zamożny obywatel. Wszyscy wiedzieli, że pędzi i na skale hurtową rozprowadza produkty swoje, ale też i monopolu państwowego. Sowicie łożył na kościół, a i posterunkowi z miejscowymi notablami krzywdy nie mieli. Gdy zmarło się nieborakowi, trzech księży odprowadzało go na cmentarz gdzie na honorowym miejscu blisko krzyża jego szczątki z wielką pompą zostały złożone. W końcu płacił to mu się należało - no nie.

Mnie się wydaje, że jest to bardzo efektywna lekcja poglądowa dla młodego człowieka. Podpisze papier dla świętego spokoju, nigdy nie wiadomo czy czasami w przyszłości papier z bierzmowania się nie przyda. Robić i tak dalej będzie swoje, tak jak czynią to księża wsadzający rękę do spodenek ministrantów i biskupi czuwający nad tym by im nikt z tego powodu nie robił przykrości. Człowiek mieniący się dojrzałym, musi wiedzieć na jakim świecie żyje, lepiej szybciej pozbyć się złudzeń niż później. Pańska rada, by pisać listy do biskupa, czy jakiejś tam kurii, jest zwyczajnie niedojrzała. Lepiej pisać do Św, Mikołaja o prezent na gwiazdkę, te listy mają znacznie większą skuteczność.

Badanie religijności Polaków z 2012 r. Zadeklarowani katolicy - 93%. Wierzą: że bóg wysłuchuje modlitw - 84% badanych; że człowiek ma nieśmiertelną duszę - 71%; w sąd ostateczny - 71%; w niebo - 68%; w życie pozagrobowe - 66%; że rodzimy się z grzechem pierworodnym - 63%; w zmartwychwstanie zmarłych - 63%; w piekło - 56% (https://cbos.pl/SPISKOM.POL/2012/K_049_12.PDF). Jest mało prawdopodobne, aby mniejsze zbiory odpowiedzi w zupełności zawierały się w zbiorach większych, jeśli idzie o ankietowanych, którzy ich udzielali. Zatem jeżeli metodyka badań była wiarygodna i nie wkradły się błędy, to możemy bezpiecznie uznać, że przynajmniej połowa Polaków odrzucała jeden lub więcej element doktryny katolickiej. A przecież było to 9 lat temu - późniejsze badania wskazują jedynie na trend spadkowy religijności w Polsce. ** Tymczasem papieskie encykliki i (co ważniejsze) konstytucje soborowe (czyli oficjalna doktryna kościoła) na przestrzeni wieków jednoznacznie stwierdzają, że uporczywie zaprzeczając lub powątpiewając w choćby jeden element doktryny kościoła katolickiego człowiek odłącza się od kościoła i przestaje być katolikiem, a staje się heretykiem. I nie potrzeba do zaistnienia tego stanu żadnej oficjalnej deklaracji kościoła w stosunku do osoby. ** Panie i panowie biskupi, księża i teologowie, może czas najwyższy wzmóc informowanie wiernych (?) w tej tematyce, tak aby mogli się deklarować jako katolicy lub niekatolicy "nie tylko w sposób wolny, ale także bardziej świadomy, co zasługuje na uznanie" (ks. Piotr Steczkowski)? Aż tak zależy wam na utrzymaniu obrazu Polski katolickiej, że gotowi jesteście dalej okłamywać siebie i innych?

już się nim dławią

Uznanie ks. Piotra Steczkowskiego – kanclerza kurii rzeszowskiej miałoby zapewne też coroczne podpisywanie przez księży i świeckich katechetów uroczystych oświadczeń "wobec Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie", że nie są pedofilami jak niektórzy księża, i wywieszaniu tych oświadczeń na tablicy "Strefa wolna od pedofilów"

czyli w punkt, można ewentualnie uzupełnić o rozwiązłość, chciwość, pychę itede

Proboszcz miał rację, podobnie jak biskup. Przyjęcie sakramentu bierzmowania nie jest obowiązkowe ani nie jest prawem człowieka. Jak młody człowiek chce do bierzmowania przystąpić to znaczyć powinno, ze czuje się katolikiem. Można w to wątpić, gdy jednocześnie żąda aborcji na życzenie oraz wspiera ruch, którego wierchuszka zwalcza Kościół i urządza demonstracje profanacyjne. Przystępując do sakramentu człowiek deklaruje spełnianie wymogów religii, którą wyznaje. Chciałoby się jak w ruskim powiedzeniu, i cnotę zachować i rubelka zarobić, ale to tak nie powinno działać. Bądźmy konsekwentni w swoich wyborach bo inaczej prowadzi to do wcale nie jednostkowych sytuacji, gdy człowiek oburza się, że w miesiąc po zgłoszeniu apostazji odmówiono mu bycia ojcem chrzestnym dziecka. Jak warunkiem do przyjęcia kolejnych sakramentów oraz uczestniczenia w życiu religijnym będzie wyłącznie fakt bycia ochrzczonym i zgłoszenie chęci to Kościół i katolicyzm naprawdę pozostaną tylko fajnymi obrzędami - usuwam ciążę, wspieram ludzi profanujących symbole religijne, nie uczestniczę w nabożeństwach i dziecka nie zapisuję na religię ale przecież ślub kościelny, komunia (prezenty i przyjęcie) i choinka (prezenty i przyjęcie) są super. Karnawał też jest fajny, za to postem kto by się tam przejmował. Mówiąc trochę urzędowo - jest się członkiem organizacji to należy stosować się do jej regulaminu, a nie płakać, że w harcerstwie wymagają trzeźwości i niepalenia.

ten proboszcz do harcerzyków się nadaje albo do terytorialsów za kaprala, na pewno nie na głosiciela ewangelii
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]