„Rzeczy niezbędne”: film, który opowiada między innymi o tym, jak działa w rodzinie stres pourazowy

Film Kamili Tarabury to jeden z lepszych polskich debiutów ostatnich lat, zrealizowany na podstawie głośnego reportażu. Wystawia na próbę nasze wyobrażenia o tym, jak nie powinna się zachowywać osoba skrzywdzona.
w cyklu CO OBEJRZEĆ W WEEKEND
Czyta się kilka minut
Katarzyna Warnke jako Roksana, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik jako Karolina i Dagmara Domińczyk jako Ada w filmie „Rzeczy niezbędne”, reż. Kamila Tarabura, 2024 r. // Materiały prasowe
Katarzyna Warnke jako Roksana, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik jako Karolina i Dagmara Domińczyk jako Ada w filmie „Rzeczy niezbędne”, reż. Kamila Tarabura, 2024 r. // Materiały prasowe

„Będziemy bogaci! Przypomniałam sobie, kto mnie molestował!” – woła uradowana staruszka w odgrzanym niedawno dowcipie znanego rysownika. Swoją drogą wyjątkowo obrzydliwym, zwłaszcza w kontekście wykrytej sprawy Gisèle Pelicot. Film „Rzeczy niezbędne” też nawiązuje do faktów, przywołanych w książce non-fiction „Mokradełko” Katarzyny Surmiak-Domańskiej, a jeszcze wcześniej w autobiograficznym „Kato-tacie” Halszki Opfer. To ostatnie nazwisko jest pseudonimem ofiary, w dzieciństwie wykorzystywanej seksualnie przez własnego ojca i niepasującej, zdaniem niektórych, do stereotypu ofiary. Takim tropem idzie również film Kamili Tarabury, wystawiając na próbę nasze wyobrażenia o tym, jak nie powinna zachowywać się (czy nawet wyglądać) osoba skrzywdzona. 

Katarzyna Warnke, współscenarzystka filmu, wciela się w postać Roksany, ofiary w sensie podwójnym. Bo prócz niezabliźnionych krzywd doznanych bezpośrednio w rodzinnym domu, zmaga się z niepamięcią własnej matki. Najpierw głuchej na to, co działo się tuż za ścianą, a potem, także i teraz, hołubiącej nieskazitelną pamięć po zmarłym mężu. Wspaniała jest Małgorzata Hajewska-Krzysztofik w roli kobiety funkcjonującej przez lata w głębokim wyparciu. Córka pragnie skonfrontować ją wreszcie z prawdą, toteż odwiedza rodzinny dom w towarzystwie ciężarnej Ady, zaprzyjaźnionej dziennikarki z Hamburga (gra ją Dagmara Domińczyk, amerykańska aktorka polskiego pogodzenia, znana m.in. z serialu „Sukcesja” czy z „Córki” według Eleny Ferrante).  A w tle jest jeszcze książka, w której Roksana dopiero po wielu latach opisała swoje cierpienia. I nie mniej ciekawe od tego, jak jej matka trwa w swoim zaprzeczeniu i odcina się od szokującej publikacji, są napięcia między Roksaną i Adą.

Chwilami można odnieść wrażenie, iż ofiara próbuje rozgrywać dziennikarkę dla własnych celów, że ją uwodzi i manipuluje nią. W dodatku bywa wyzywająca, nazbyt rozrywkowa, nieodpowiedzialna (jest wszak żoną i matką), a Warnke gra tak, jakby wcale nie chciała zaskarbić naszej sympatii czy empatii dla tej postaci. Można wręcz powątpiewać w jej prawdomówność – jakże częsty odruch w takich przypadkach. Nie potrzeba jednak fachowej wiedzy o działaniu stresu pourazowego (niekoniecznie w warunkach wojennych) ani o jego mechanizmach obronnych, by „idąca w tango” Roksana stała się w naszych oczach poharataną dziewczynką. Historia opowiedziana przez Taraburę, momentami wieloznaczna, niedopowiadająca wszystkiego do końca, pozwala tę dziewczynkę zobaczyć.

Współreżyserka serialu „Absolutni debiutanci” za swój pierwszy film kinowy otrzymała główną nagrodę w gdyńskim konkursie Perspektywy i wyróżnienie dla debiutu – całkowicie zasłużenie. Pokazuje z wyczuciem spotkanie trzech kobiet w różny sposób naznaczonych przez traumatyczną historię. Ada bowiem również, spotykając po trzech dekadach nieobecności w kraju swoją dawną koleżankę, dowiaduje się (aczkolwiek z najciemniejszej strony) czegoś o sobie, o związkach i rodzicielstwie, którego wkrótce sama doświadczy. Ta trudna wiedza też jej się jakoś przyda do porodowego niezbędnika, nie mówiąc o dziennikarskim warsztacie. 

W jednej z najbardziej symbolicznych scen matka wręcza Roksanie słoiki z przetworami. Byłyby to w innych okolicznościach dary serca, własnoręcznie przygotowane przez kochającą rodzicielkę i dobrą gospodynię. W „Rzeczach niezbędnych” co innego się tam kisi. Przede wszystkim czyjaś odzyskana pamięć i czyjaś uporczywa niepamięć. Albo pamięć wygodnie odkształcona i zamrożona. Razem z nimi zaś kitłaszą się pod szczelną pokrywką rozmaite rodzaje wstydu, który ma taką moc, że potrafi zmusić do wieloletniego milczenia i świadków, i ofiary. Dlaczego jednak to ofiary miałyby się wstydzić? – o tym także mówi nam ten film, podobnie jak przypadek Gisèle Pelicot.

RZECZY NIEZBĘDNE – reż. Kamila Tarabura. Prod. Polska/Niemcy 2024. Premiery Canal+. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”