Ryją w rezerwacie

Pod pretekstem usuwania szkód powodziowych nad Białką pojawił się ciężki sprzęt, koryto rzeki jest regulowane w celu „odbudowy brzegów” i ochrony okolicznych terenów przed kolejnymi szkodami.
Czyta się kilka minut
 / STANISŁAW KRZYSZTOFEK
/ STANISŁAW KRZYSZTOFEK

W Nowej Białej, jadąc od Łopusznej, trzeba skręcić w prawo, w kierunku Białki Tatrzańskiej. Po kilkuset metrach trafia się na niewielki parking. Potem wchodzi się w zarośla, a kiedy już przejdzie się na drugą stronę, trafia się w inny świat. Takie rzeki widuje się w Kanadzie, u podnóża Gór Skalistych. W Polsce jest tylko jedna. I nic dziwnego, że to miejsce – przełom Białki w rejonie Obłazowej (jest tam także jaskinia, gdzie archeologowie odkryli najstarszy na świecie bumerang, a rok temu znaleźli figurkę kobiety z czasów epoki lodowcowej) – ma status rezerwatu przyrody i objęte jest ochroną programu Natura 2000.

Miejsce to od kilkunastu dni wygląda inaczej. Pod pretekstem usuwania szkód powodziowych nad Białką pojawił się ciężki sprzęt, koryto rzeki jest regulowane w celu „odbudowy brzegów” i ochrony okolicznych terenów przed kolejnymi szkodami. Działania Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie ignorują przy tym zarówno projekty ochrony przed powodzią (zakładające inwestycje, m.in. w wały, poza obszarem chronionym), jak zalecenia przyrodników: siedliska chronionych gatunków ryb i roślin są zasypywane, ciężarówki i koparki niszczą naturalne ukształtowanie terenu. Naturalne to znaczy także formowane przez samą rzekę, która podczas powodzi potrafi płynąć z taką siłą, że obecna regulacja nie będzie w stanie jej powstrzymać.

Czy ktoś jest w stanie powstrzymać niszczenie krajobrazu? Przed siedzibą RZGW w Krakowie 14 grudnia odbył się protest ekologów z koalicji Ratujmy Rzeki. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 52/2018