Ruskie po włosku

Nie popełniono przestępstwa. Bar Mleczny nie był miejscem artystycznej zbrodni. Claudio Monteverdi nie został zhańbiony.
Czyta się kilka minut

Było pysznie. Pod względem kulinarnym musiało. Przecież chłodnik i ruskie pierogi w kultowym Barze Mlecznym na ul. Grodzkiej w Krakowie nie mają sobie równych. Muzycznie też było całkiem smacznie, choć momentami dania mogły być lepiej doprawione i przygotowane z większą dbałością o tradycyjną recepturę.

W koncertowy wieczór kolejka przypominała najlepsze czasy prosperity krakowskiego lokalu. Tyle tylko, że listę kolejkową zastąpiły zaproszenia, klientela zachowywała się nad wyraz kulturalnie, obsługa z Janem Peszkiem w roli majordomusa reprezentowała konieczny, acz subtelny dystans wobec barowych gości, a duszną atmosferę polowania na wolne miejsce przy stoliku podgrzewały dochodzące z wnętrza fanfary inicjujące "Orfeusza" Claudia Monteverdiego. Bo to właśnie muzyka barokowego mistrza, starannie dobrane kameralne madrygały i wyimki z drammi per musica, miały stanowić główne danie "barokowej uczty". Oprócz chłodnika i pierogów, rzecz jasna.

***

Zaskakujący kontekst, w którym Jan Tomasz Adamus, szef Capelli Cracoviensis, umieścił dzieła włoskiego kompozytora, mógł przysporzyć barokowym purytanom wielu kłopotów. Niesłusznie. Nie popełniono bowiem przestępstwa, Bar Mleczny nie był miejscem artystycznej zbrodni, a Monteverdi nie został zhańbiony. Włoskie madrygały, owe urocze świeckie wokalne miniatury, nigdy przecież nie miały brzmieć w przepastnych salach koncertowych dla strojnie przyodzianej publiczności. Była to raczej muzyka towarzysząca, przeznaczona do wykonań domowych, śpiewania w gronie przyjaciół lub wspólnego słuchania podczas długiego biesiadowania. Stąd nierzadko w tych swoistych wytworach ówczesnej popkultury dowcipne teksty, pełne erotycznych aluzji i sprośnego humoru. Choć trzeba przyznać, że zwykle uroczo oraz inteligentnie udźwiękowione.

I tym tropem podążył Adamus oraz Cezary Tomaszewski, autor koncepcji reżyserskiej wieczoru. Co ważne, rozproszeni wśród konsumentów śpiewacy: Katarzyna Oleś-Blacha, Sebastian Kaniuk, Krzysztof Kozarek, Karol Kozłowski, Bogdan Makal oraz teorbista Michele Pasotti i Jan Tomasz Adamus, który przy klawesynie czuwał nad całością, weszli w zaproponowaną konwencję gładko, świetnie się przy tym bawiąc.

Wieczór został podzielony na dwie części. W pierwszej - nazwijmy ją chłodnikową - zabrzmiały madrygały miłosne, w tematyce namiętne i żarliwe, pełne wyznań niechcianych mężów i odrzuconych kochanków. Na drugą - z pierogami w roli głównej i towarzyszeniem kefiru i kompotu - złożyły się fragmenty "Koronacji Poppei", które w interpretacji śpiewaków stały się elegią na śmierć... pierogów.

Sporo więc w interpretacji artystów było ironii ukrytej w afektowanych frazach, spiętrzeń absurdalnych gestów i groteskowych figur. Jakkolwiek wszyscy śpiewacy wywiązywali się z aktorskich zadań dobrze, muzycznie zachwycił tylko Karol Kozłowski. W trudnych dla idealnej intonacji warunkach zatłoczonego baru, jego głos brzmiał pewnie, zarazem ciepło i szlachetnie, a solowe ustępy artysta rysował klarownie, konsekwentnie i przekonująco. Zadziwiająco dobrze sprawdziła się także w repertuarze barokowym Maria Peszek, która gościnnie zaśpiewała partię wodnej zjawy w "Lamento della Nimfa". Partyturę Monteverdiego odczytała po swojemu, nie godząc się z tradycją wykonawczą, barwą surową, nieokrzesaną i nieskalaną klasyczną emisją. Co okazało się doświadczeniem ciekawym.

***

Od kilku miesięcy szefostwo Capelli Cracoviensis podejmuje próbę pobudzenia uśpionego i po części sfrustrowanego zespołu. Jakość produkcji stopniowo się polepsza, a przez nieszablonowe akcje artystyczne, granie koncertów w nowych miejskich przestrzeniach, wizerunek niegdyś zasłużonego ansamblu ulega odświeżeniu. "Barokowa uczta" była strzałem w dziesiątkę. Kolejnym. Oby tak dalej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2010