Rekonstrukcja rządu. Czy Donald Tusk jeszcze raz da sobie radę?

Nawet jeśli z kolejnych analiz społecznych wynika, że większość z nas wciąż wierzy, iż koalicja 15 października dokończy swe rządy, to nie jest to obraz ekipy idącej dziarskim krokiem ku jasnemu celowi.
Czyta się kilka minut
Donald Tusk przed posiedzeniem rządu. Warszawa, 15 lipca 2025 r. // fot. Stach Antkowiak / Reporter
Donald Tusk przed posiedzeniem rządu. Warszawa, 15 lipca 2025 r. // fot. Stach Antkowiak / Reporter

Zmiany mają być nie tylko personalne, ale też strukturalne. Rząd po rekonstrukcji stanie się mniejszy, sprawniejszy i skupiony wokół silnego centrum gospodarczego, z dużym akcentem postawionym na energetykę. Ona musi przejść prawdziwą rewolucję, żeby w przyszłości nie zabrakło nam prądu i było nas na niego stać.

Wyzwania wydają się poważne, zrozumiałe dla każdego i ambitne, szkopuł w tym, że coraz mniej Polek i Polaków to obchodzi. Energia bijąca od premiera Donalda Tuska i szefów partii koalicyjnych jest tak niska, że trudno się dziwić, iż bardziej od „nowego otwarcia” ekscytują nas nocne schadzki polityków, którym bliżej było dotychczas do rzucania w siebie kamieniami i grożenia więzieniem niż do rzeczowej rozmowy. Jeśli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że cała koalicja, z którą wiązano tyle nadziei, może się wywrócić o stołek wicepremiera dla Polski 2050 – to naprawdę trudno liczyć, by Donaldowi Tuskowi udało się po raz kolejny uwieść wyborców. Łatwiej jest mi uwierzyć, że premier potwierdzi to, co wiemy o nim od lat. Że świetnie zaczyna, ale kiepsko kończy, bo po drodze wszystko mu się rozłazi.

Jak Polacy oceniają rząd Donalda Tuska

Tak jest również dziś. Comiesięczne sondaże CBOS pokazują niezbyt gwałtowny, ale ciągły zjazd poparcia dla rządu. Źle go ocenia już 48 proc. badanych (zwolenników jest 32 proc.), a osobę samego premiera – aż 59 proc. Wyższe poparcie od Tuska na tym stanowisku miałby Radosław Sikorski, ale tu też jest daleko do entuzjazmu. Wygląda na to, że szef MSZ to po prostu ostatnia wyraźna postać w KO, którą można podejrzewać o potencjał i autorytet porównywalny do obecnego lidera rządzącej koalicji – to zaś tylko pokazuje, jak jałową ziemią stało się środowisko dawnej Platformy. W dużej mierze na życzenie samego premiera.

Atmosfera w społeczeństwie jest ponura; czekamy już chyba na polityczne przesilenie i prawdziwie nowe rozdanie. I nawet jeśli z kolejnych analiz społecznych wynika, że większość z nas wciąż wierzy, iż koalicja 15 października dokończy swe rządy, to nie jest to obraz ekipy idącej dziarskim krokiem ku jasnemu celowi. Raczej mamy przed oczami wizję niespójnego sojuszu, który doczłapie do wyborów na jesieni 2027 roku, bo nie ma lepszego pomysłu i jest na siebie skazany. Jeśli rzeczywiście tak myślimy już dziś, zaledwie 21 miesięcy po odsunięciu PiS od władzy, to kto wie, może już za rok spotkamy się ponownie przy urnach.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Może jakoś doczłapią