Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Pytania bez odpowiedzi

Pytania bez odpowiedzi

04.02.2013
Czyta się kilka minut
Narracje historyczne święcą w Polsce coraz liczniejsze triumfy. W ostatnich latach otrzymaliśmy kilkadziesiąt powieści, których tematem jest historia lokalna lub z lokalnością w ten czy inny sposób związana.
N

Na tym tle „Kebab Meister” Darka Foksa prezentuje się niezwykle oryginalnie. Książka skierniewickiego pisarza wpisuje się w ten nurt myślenia o sztuce, który znamy chociażby z kontrowersyjnej wystawy Piotra Uklańskiego „Naziści”, z pracy „Droga sławy” amerykańskiego artysty Shimona Attiego, odwołującej się do filmu Stevena Spielberga „Lista Schindlera”, czy wreszcie – z projektu „LEGO – obóz koncentracyjny” Zbigniewa Libery. Z tym ostatnim artystą Foks współpracował, pisząc prozę o Powstaniu Warszawskim „Co robi łączniczka”. Przywołane dzieła łączy to, że wykorzystują istniejące języki mitu, w jaki udało się kulturze masowej przeobrazić doświadczenie historyczne. Dokonuje się tu coś, co Roland Barthes nazywa „kradzieżą mitu”. Polega ona, najkrócej mówiąc, na przechwytywaniu zastanych konwencji przedstawienia i wykorzystaniu ich przeciwko nim samym. „Kradnie” się znane sceny filmowe, twarze i kreacje aktorów, znane na całym świecie klocki i wprowadza w obcy kontekst po to, by m.in. skonfrontować nas z ciekawym związkiem pamięci (historycznej) i kultury masowej. Konfrontacja ta służy rozmaitym celom, najczęściej krytycznej demitologizacji przedstawień wojny, terroru i przemocy oraz – inaczej być nie może – ich ponownej mitologizacji.

Wydaje się jednak, że Foks w „Kebab Meister” wypracował taką formę przedstawienia, która w grze o zbiorową wyobraźnię nie troszczy się o krytyczną analizę różnych niebezpieczeństw mitologizacji (afirmacji, heroizacji) wojny, dokonującej się w ramach kultury masowej. Stawką jego najnowszej prozy jest opowieść o losie zarazem niepowtarzalnym, obcym, niekomunikowanym, jak i banalnie powszechnym. Dlatego też „Kebab Meister”, niezwykle intrygujący eksperyment formalny, rozwija się poza tradycyjną konwencją opowieści historycznej.

To historia, którą trzeba przede wszystkim zobaczyć. Wygląda ona tak: po lewej stronie książki Foks umieścił tzw. dialogi bohaterów, po prawej – opisy wydarzeń, w których uczestniczy główna postać zwana Generałem, i opisy miejsc, w których Generał się znajduje. Kim jest Generał? Jego pierwowzorem ma być historyczna postać Pawlo Szandruka, Ukraińca, który przed wojną mieszkał razem ze swoją żoną w Skierniewicach. Walczył w armii carskiej, ukraińskiej, polskiej i niemieckiej. Był także kierownikiem skierniewickiego kina – wynika z tego niewątpliwie, że Szandruk urodził się jako postać z prozy Foksa.

Czytamy „Kebab Meister”, jak byśmy czytali scenariusz. Bo kino to podstawowe medium, dzięki któremu historia Generała przedostaje się do naszego świata. W pierwszej sekwencji bohater wędruje do miasta majaczącego na horyzoncie, mieszkańcy zapoznają go z okolicznymi zajęciami: piciem piwa oraz oglądaniem niemieckich filmów w miejscowym kinie. Ale istnieje też inne miasto – wyludnione, puste, wymarłe. Generał, chodząc ulicami, doznaje halucynacji: rzeczywistość ujawnia różne wymiary. W kolejnych sekwencjach sceny zmieniają się właśnie na zasadzie halucynacyjnych zwidów, montażysta najwidoczniej nie wierzy w chronologiczne ustawienia czasu ani w logikę przyczynowo-skutkową. Tnie narrację, wycina i skraca, pozostawiając jedynie pojedyncze „ujęcia”. Uwielbia też klisze i matryce, dostajemy więc zestawy znane z kina gatunków: sceny w lesie z grupką partyzantów, masakra na miejscowej ludności w kinie, akcja odwetowa. Dialogi bohaterów pochodzą z tego samego porządku: banalnie szablonowe, do wypowiedzenia w dowolnych sytuacjach, najbardziej ogólne.

I tu niespodzianka: stereotypowe dialogi i matryca zdarzeń pracują u Foksa na efekt najbardziej pożądany – ambiwalentnego, wewnętrznie sprzecznego nie-przedstawienia wojennych wydarzeń, sytuującego się poza racjonalnym wyjaśnieniem odległych zdarzeń, heroizacją losu, upamiętnieniem i możliwością łatwej identyfikacji z czyimś życiem.

ANNA KAŁUŻA (ur. 1977) jest krytyczką literacką, pracownicą Zakładu Literatury Współczesnej Uniwersytetu Śląskiego, autorką m.in. książek „Wola odróżnienia. O modernistycznej poezji Jarosława Marka Rymkiewicza, Julii Hartwig, Witolda Wirpszy i Krystyny Miłobędzkiej” oraz „Bumerang. Szkice o polskiej poezji przełomu XX i XXI wieku”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]