Puste krzesła przed sanktuarium

Po mszy wielu księży odmawia komentarza. Na 51 tys. polskich księży, zakonników i zakonnic na spotkanie z papieżem w Białych Morzach przygotowano aż 7 tys. miejsc. Ponad połowa pozostała wolna.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Grażyna Makara
/ Fot. Grażyna Makara

– Przyjechało całe seminarium – uśmiecha się Dawid spod Cieszyna, kleryk seminarium bielsko-żywieckiego. Na pytanie, czy przełożeni namawiali, odpowiada: – Nie musieli.

Ale wielu zaczepianych księży odmawia komentarza.

– Jest to nam potrzebne – całemu duchowieństwu w Polsce – żebyśmy wyszli z odwagą z naszych wieczerników – nie boi się skomentować papieskiej homilii ks. prof. Władysław Zuziak, krakowski etyk. – W Kościele w Polsce jest taka pokusa, że się zamykamy w sobie. Boimy się świata. Kiedyś Tischner powiedział to samo co Franciszek – że duchowieństwo w Polsce boi się dialogu ze współczesnym człowiekiem i współczesną kulturą. Powinniśmy nie tylko przepowiadać, ale także świadczyć.

Jednak kilka tysięcy pustych krzeseł przed bazyliką były rektor UPJPII w Krakowie tłumaczy trudnościami z dostaniem się na zamknięty teren. – Wielu księży zrezygnowało – była tylko jedna bramka i bardzo wolno szło sprawdzanie przez BOR – mówi duchowny.

Rzeczywiście, msza na Białych Morzach rozpoczęła się pół godziny wcześniej niż przewidywał program – organizatorzy przeznaczyli na wizytę w Łagiewnikach więcej czasu niż papież potrzebował. Nie do końca to jednak tłumaczy rzucającego się w oczy braku – na okolicznych ulicach nie widać było tłumu wałęsającego duchowieństwa. Chyba jednak bardziej prawdopodobna jest hipoteza, że spotkanie z Franciszkiem dla wielu polskich księży nie było atrakcyjne.

Za to świeccy dopisali. Przeważali pielgrzymi z Polski, duża część to krakowianie. Z nieba lał się żar. Część znalazła schronienie w cieniu nielicznych drzew i krzewów. Na błoniach dzielących oba sanktuaria kilka długich kolejek do spowiedzi. Księża spowiadają na stojąco w upale. Najbardziej zapobiegliwy okazał się wysoki zakonnik w benedyktyńskim habicie, trzymający biały parasol.

Młode małżeństwo z jednorocznym Stasiem przyjechało z Warszawy. – Nie planowaliśmy tego wyjazdu, ale stwierdziliśmy, że tyle ludzi przyjeżdża z całego świata, a my jesteśmy w Polsce, to nieprzyjechanie będzie wielkim błędem – wyjaśnia pani Katarzyna. Przed chwilą obok przejechał papież wyjeżdżając z niedalekiego Centrum Jana Pawła II i wracając na Franciszkańską. Kobieta ma łzy w oczach.

Pan Julian dodaje: – Oglądaliśmy wczoraj relację ze szpitala w Prokocimiu. Tak sobie pomyślałem, że gdyby nasz Staś – nie daj Boże – był chory, to człowiek przyszedłby nawet na piechotę z tej Warszawy. Jak jest zdrowy, tak się nie myśli, ale stwierdziliśmy, nie tylko wtedy, gdy jest źle, ale także wtedy, gdy jest dobrze trzeba z takich możliwości, jak dzisiejszy dzień skorzystać.


Czytaj także artykuł Artura Sporniaka z 01.08.2016 r. "Księża jednak dopisali":

Frekwencja księża w Łagiewnikach nie dopisała, ale powodem pustych krzeseł przed sanktuarium była zła organizacja zabezpieczenia mszy. >>>

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”