Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Księża jednak dopisali

Księża jednak dopisali

02.08.2016
Czyta się kilka minut
Frekwencja księży w Łagiewnikach nie dopisała, ale powodem pustych krzeseł przed sanktuarium była zła organizacja zabezpieczenia mszy.
Fot. dzięki uprzejmości Krzysztofa Skolaka
W

W krótkiej relacji internetowej z sobotniej mszy z papieżem w Sanktuarium Jana Pawła II na Białych Morzach w Krakowie („Puste krzesła przed sanktuarium”) zasugerowałem, że spotkanie z Franciszkiem dla wielu polskich księży nie było chyba atrakcyjne, o czym świadczyć miała duża liczba pustych krzeseł przed bazyliką. Podałem w wątpliwość wytłumaczenie, że wiele osób nie dostało się do tej strefy z powodu niskiej przepustowości jedynej zainstalowanej przed sanktuarium bramki BOR-u. Nie znałem jednak skali tego problemu. Wielu czytelników, którzy czekali w tej kolejce, przysłało swoje listy. Na przykład pan Krzysztof Skolak napisał: „Tak się złożyło, że razem z kilkoma tysiącami osób konsekrowanych i świeckich czekałem od godziny 7.30 na wejście do sektora przed bazyliką. Dopiero o 10.00, gdy dobitnie poinformowano, że nikogo więcej nie wpuszczą, bo msza się już zaczęła, rozpoczął się odwrót. (…) Nie jestem specem od liczenia tłumu, ale moim zdaniem zbyt mała przepustowość stanowisk kontrolnych BOR-u plus przyspieszenie mszy spowodowało, że do strefy żółtej nie dostało się nawet 2 tys. osób”. Na potwierdzenie swoich słów pan Krzysztof przysłał zdjęcie tłumu stojącego przed jedyną bramką BOR-u (w głębi zdjęcia niebieski namiot). 

Wygląda na to, że gdyby wszyscy, którzy posiadali wejściówki i sobotnim rankiem stanęli na ul. Totus Tuus w długiej kolejce, dostali się przed sanktuarium, problem pustych krzeseł miałby inną skalę, albo nie wystąpiłby wcale. 

Przykro mi, że dołożyłem się do rozgoryczenia osób, którym utrudniono spotkanie z papieżem. Oby ta potencjalnie duża liczba księży i osób konsekrowanych na Białych Morzach była dobrym znakiem na przyszłość.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pana komentarz i późniejsze wycofywanie się rakiem świadczy tylko o niechęci do polskich kapłanów. Tylko w chorym umyśle mogła zrodzić się myśl, że spotkanie z kochanym papieżem Franciszkiem może być nie atrakcyjne dla tysięcy kapłanów pracujących nie tylko w polskich parafiach. ks. Artur - rozkochany w Kościele powszechnym

Prezentowanej powyżej pewności co do uwielbienia, jakim "kochanego Franciszka" obdarza polski kler, ośmielę się przeciwstawić swe wątpliwości w tym temacie. Otóż z moich - owszem, również subiektywnych - obserwacji i nasłuchów wynika, iż dla wielu księży, zarówno wiejskich plebanów jak i tych na różnych szczeblach hierarchicznej kariery, Franciszek jest rodzajem enfant terrible, nieporozumienia, które należy chcąc nie chcąc przeczekać. +++ Trzeba być ślepym i głuchym, by nie słyszeć zgodnego chóru idących na pasku pychy i przywiązania do splendorów posiadanej władzy księży, głoszących z ambon treści nie dość, że jednobarwnie upolitycznione, to nieraz wręcz obrzydliwe - a już na pewno antyewangeliczne i antyfranciszkowe. Otóż opisywać ów tłumek "dzieci szatana", posługując się najnowszą Franciszkową metaforą, jako 'kochający papieża', to się nazywa oksymoron, proszę Szanownej/go Pani/a.

W przeciwieństwie do tego zjadliwego komentarza, mój jest odpisany. Mówią do mnie księże, ewentualnie padre Artur

Do mnie mówią eddie. Mam wprawdzie magistra inżyniera, ale nie wadzi mi, jeśli będziesz padre zwracał się do mnie po prostu eddie.

A do mnie do dzisiaj córki mówią padre, tyle że po polsku. A kiedyś, kiedy byłem dyrektorem to nawet jedna [ta młodsza] mówiła do mnie "ojcze dyrektorze" :))) To były... Ciekaw jestem co na to domniemany "padre". I jeszcze taka ciekawostka: Chrystus już dawno powiedział kto jest prawdziwym OJCEM naszym i gdzie ON jest. Nieprawdaż?

Świadczy również o umiejętności publicznego przyznania się do błędu - cesze jakże szlachetnej i jakże rzadkiej we współczesnym społeczeństwie. Wniosek faktycznie był błędny ale zrodził się w niejednym umyśle - powiedzmy nie tyle zdrowym, co niezdiagnozowanym - bo w kwestia miłości duchowieństwa do papieża Franciszka nie jest tak oczywista jak się Panu/Padre wydaje. Nie bez przyczyny jak mniemam.

nie wiem dlaczego w katolickim tygodniku komentatorzy nie potrafią użyć tytułu księże. Przecież wyraźnie zaznaczyłem kim jestem. Padre używam dlatego, że tak mówili na mnie w Ameryce Południowej i młodzież goszcząca w naszej parafii w trakcie dni w diecezji. ksiądz Artur

Jedno pytanie do Ediego i DRU, byliście na ŚDM? Modlicie się codziennie do Pana Jezusa? Spotykacie Go w sakramentach? Zachęcam! Poza tym proszę poczytać o imionach i tytułach Jezusa w Nowym Testamencie.

modlę się codziennie do Jezusa i przystępuje do Sakramentów Świętych.Jestem katolikiem. Jezus to Syn Boży ale zarazem nasz brat w człowieczeństwie. Jeden z najcudowniejszych dialogów w Ewangelii to ten : ...."(42) I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. (43) Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju." Tytuły Jezusa w Nowym Testamencie występują, owszem, lecz tylko w celu nazwijmy to dydaktycznym.

książkę Vermesa czytałem dawno temu. Zachwycają się nią ludzie, którzy stracili swoją wiarę i porzucili kapłaństwo jak choćby Stanisław Obirek. Wybieram drogę, którą wskazuje w swych dziełach papież Benedykt XVI, który jest moim przewodnikiem w świętym realizowaniu kapłaństwa w Kościele Chrystusa. Jeśli ulegam pokusom wracam w pokorze do Miłosiernego Ojca.

Vermesa i ja cenię, kapłaństwa nie porzuciłem. Recenzowanie książek epitetami tyczącymi jej domniemanych czytelników to chwyt co przystoi raczej tanim propagandystom, niż poważnym czytelnikom. Nb Obirka także zawsze z uwaga czytam. +++ A teraz w duchu łagiewnickiego miłosierdzia wytłumaczę coś padre: jeśli padre rzeczywiście JEST księdzem, to takim, co nie rozumie internetu i otwartych dyskusji na forach. Tu można napisać cokolwiek: "jestem księdzem, Napoleonem, królem Pigmejów, dziewicą orleańską" itepe, zaś domaganie się od innych uznania tego za fakt jest dziwactwem po prostu. Jeśli zaś padre księdzem NIE JEST, to życzę miłej zabawy. Jednak dla mnie to, czy jest czy nie - naprawdę nie stanowi żadnej różnicy. Z Panem Bogiem.

Wiesz padre, jeszcze się tu nikt tak uporczywie jak ty nie upominał, by go po księżowsku tytułować. Mnie to trąci prowincjonalną pretensjonalnością. Albo megalomanią - nie z tej epoki, a na pewno nie z Franciszkowego świata. Pisano to wiele o różnych księżach i biskupach, o kardynałach i papieżu - i nikt nie miał żadnych oporów by ich odpowiednio tytułować. Ale ty padre popadasz w śmieszność. Nota bene, sam odpowiadając na mój post 'oksymoron' potraktowałeś mnie padre całkowicie bezosobowo... Daj se spokój. Pokory ci trzeba być może. Będę się o nią dla ciebie modlił.

Nie odpowiedziałeś/ał Pan na pytanie. Też się będę modlił, panie magistrze inżynierze.

Drogi Księże Arturze, uprzejmie przepraszam za pominięcie w poprzednich wypowiedziach stosownych zwrotów. Ten ewidentny nietakt nie był zamierzony a wynikał ze zbytniego skupienia się na merytorycznej treści wypowiedzi kosztem niezbędnych, jak widzę, form. Niestety, z racji wieku i wychowania w poczuciu równości, mam tendencję do pomijania wszelkich form w rozmowach na forach internetowych - czasem jedynie zdobywam się na zwrot Pan/Pani w stosunku do osób posługujących się nickiem z imieniem i nazwiskiem. Na przyszłość będę bardziej ostrożna, ale cudów nie obiecuję bo w moim pojęciu egalitaryzm jest immanentną cechą dyskusji internetowej a jej sednem treść a nie osoba, funkcja czy tytuł rozmówcy. Pozdrawiam Księdza serdecznie.

gracias, igualmente:)

szczególnie powinien Pan wiedzieć o tym, że powinniśmy krytykować poglądy, bądź czyny, a nie osoby. Po drugie, uważam, że jeśli ktoś powiedział nieprawdę (czego nie był świadomy), ale później w tej samej formie, w ten sam sposób przeprosił, postąpił w sposób jak najbardziej właściwy. Ja bym poczytał mu to na plus. Na koniec, napiszę to, co usłyszałem ostatnio na mszy od jednego mądrego księdza : w swoim duchu, w swoim sercu, w myślach, w woli potrafimy być pełnymi otwartości i miłości bliźniego chrześcijanami. Jednak kiedy zderzamy się z konkretną sytuacją, to już tak różowo nie jest. Ksiądz ten nazwał takie zachowanie chrześcijaństwem sercowym ;-)

Chciałbym jeszcze dodać, że w porze mszy św. z moją najukochańszą młodzieżą z Piekar Śląskich i Chicago wędrowaliśmy z Łagiewnik na Brzegi.

Drobna uwaga językowa: po polsku mówimy "podawać w wątpliwość". Pozdrawiam.

Dzięki! Człowiek uczy się całe życie...

..także do rozważających na forum kwestię "byli księża czy nie byli': jedno, co wiemy na pewno,to że tysiące krzeseł dla duchownych pozostało puste. I drugie, że świeckich były tłumy. Proponuje rozwinąć watek: kto w polskim kościele metodą organizacyjnego spisku chciał zrobić Franciszkowi afront?.

W języku polskim w takim znaczeniu Kościół piszemy wielką literą

Wraz z żoną mielismy bilety do strefy V na czwartek i piątek. W czwartek dostaliśmy się,w piątek już nie. BOR przechodził siebie. Sprawdzał nawet po odjezdzie Papieża.

Mnie udało się jeszcze wejść, ale stałam od 5.00 a weszłam koło 9.00. Powodem było to, że były tylko 4 stanowiska do sprawdzania na końcu wąskiego mostku, a kontrola była bardzo dokładna i drobiazgowa, trwała do kilku minut dla pojedyńczej osoby. Zawinili przełożeni policji czy BOR-u, którzy chyba nie wiedzieli ilu osobom rozdano wejściówki i jak długo będzie trwało ich wpuszczanie, tak jakby ktoś nie umiał zwyczajnie policzyć.Poza tym wpuszczanie było opóźnione, a w dodatku przez ten wąski mostek wchodził jeszcze chór, służba liturgiczna. A swoistym curiosum był przejazd przez ten mostek zawalony ludźmi dwóch dużych samochodów, wtedy mogli przejechać po palcach ochroniarze. Mnie denerwowało to, że część tej obsługi zwyczajnie sobie stała, jakby nie można było podwoić czy potroić tych stanowisk. Zakrawało to na celowy sabotaż, żeby wpuścić jak najmniej osób i na tzw. strajk włoski, czyli bardzo powolne sprawdzanie. Naprawdę było żal patrzeć jak ludzie powoli wchodzili na plac aż do końca Mszy, w tym starsze siostry, kapłani. Ktoś za to był odpowiedzialny, tylko kto zawinił?
Obrazek użytkownika przyjaciel

Ja jestem ciekaw ile ta wizyta kosztowała.

A niechby kosztowała i miliard (podobno pół...), byle z kościelnej kasy - ale niestety gros tej sumy zapłacili podatnicy.

Napisać coś pochopnie bądź posłużyć się nadinterpretacją nie jest trudno. Przyznać się do tego i pochylić głowę jest znacznie ciężej. Dlatego też, Panie Arturze, duże brawa za ten krótki tekst.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]