Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zwrot na Bliskim Wschodzie

Zwrot na Bliskim Wschodzie

27.07.2015
Czyta się kilka minut
Turcja atakuje dżihadystów. Ale cenę za to mogą zapłacić Kurdowie.
Zamieszki w Gazi, dzielnicy Stambułu, 26 lipca 2015 r. / BULENT KILIC
/ AFP/ EAST NEWS
Zamieszki w Gazi, dzielnicy Stambułu, 26 lipca 2015 r. / BULENT KILIC
/ AFP/ EAST NEWS
T

Turcja postanowiła włączyć się militarnie do konfliktu w Iraku i Syrii, ale niezupełnie w taki sposób, jakiego oczekiwano od niej na Zachodzie.

Reagując na masakrę w tureckim mieście Suruc – gdzie zamachowiec związany z Państwem Islamskim zdetonował bombę i zabił 32 młodych Kurdów – oraz na prowokacje graniczne, tureckie lotnictwo zaczęło w minionym tygodniu naloty na pozycje ekstremistów z tzw. Państwa Islamskiego (IS). Równocześnie jednak Turcja otworzyła drugi front: po raz pierwszy od 2011 r. armia turecka zaatakowała bazy kurdyjskiej partyzantki PKK na terenie północnego Iraku. Premier Ahmet Davutoğlu uzasadnił to w ten sposób, że jego kraj rozpoczął kampanię przeciw wszystkim organizacjom terrorystycznym.

Satysfakcja tych, którzy na Zachodzie zdawali się w minionych dniach oddychać z ulgą – na wieść o tym, że Turcja zrezygnowała wreszcie z pozycji quasi-...

6182

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Mimo, ze te relacje jak mowia media w ostatnich latach poprawily sie , co rusz pojawialy sie demonstracje czy krwawe starcia miedzy nimi. Turcy nie uwazaja Kurdow (20 % ludnosci) za mniejszosc narodowa – nazywaja ich gorskimi Turkami. Kurdowie, ktorym po I wojnie swiatowej dano autonomie z mozliwoscia uzyskania w przyszlosci niepodleglosci mieli nadzieje na powstanie panstwa - Krolestwa Kurdystanu. Stalo sie inaczej za sprawa odkrycia zloz ropy naftowej na terenach kurdyjskich. Temat niepodleglosci moze stac sie dla nich - never ever. Walka Turcji z IS jest w rzeczywistosci przykrywka dla rozprawy z Kurdami – oslabieni walkami nie beda dla nich zagrozeniem. Do tego dochodzi obawa Turcji , ze Kurdowie majacy poparcie Iraku uczynia wszystko co mozliwe , by powolac wlasne panstwo - Kurdystan. Nie obyloby sie wowczas bez zmian terytorialnych w co najmniej 4 krajach –Iran, Irak, Syria, Turcja, gdzie wystepuja najliczniejsze skupiska Kurdow. Czyli – i tak zle i tak nie dobrze. Zwalczajac Kurdow pomaga sie ISIS i Assadowi. Zwalczajac ISIS pomaga sie Kurdom i Syrii. Gdy otworzy sie granice pomaga sie ISIS, a gdy zamyka sie granice szkodzi sie ISIS.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]