Przerażający Bóg

Izraelici, przerażeni sposobem objawiania się Boga, proszą Mojżesza: „Niech już więcej nie słyszę głosu Pana, mojego Boga, ani nie oglądam tego wielkiego ognia, abym nie umarł”.
Czyta się kilka minut

Bóg odpowiedział: „Słusznie powiedzieli. Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i pouczę go, co ma mówić, a on powie im wszystko, co rozkażę”. Za apostołami wierzymy, że tym prorokiem, i kimś jeszcze nieskończenie więcej, jest Chrystus, a Jego obecność potwierdza „świeckie” życie, zwyczajny chleb, wino, woda, mowa, obrzęd, liturgia, a przede wszystkim to, jak Jezus zmienia naszą mentalność.

Mimo to Bóg nadal przeraża, choć trudno nam to przyznać. Rodzi się jak każdy człowiek, szuka schronienia w zagrodzie dla zwierząt i w sąsiednim kraju, Bóg kompromitowany, nękany, wydany na pastwę skorumpowanych polityków i kapłanów, wiszący na krzyżu, opuszczony prawie przez wszystkich, i na koniec umierający, wykrztuszający z siebie przerażające słowa: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił”, po których nie wiadomo, czy postawić znak zapytania, czy wykrzyknik, czy może jedno i drugie. Przeraża nas, a nawet gorszy słabość Boga tak bardzo, że czasami, na różne sposoby, chcemy Bogu dodać blasku, mocy, potęgi.

Przeraża też coś jeszcze innego. Jezus był prześladowany i skazany na mocy prawa wydanego przez Boga. Oskarżono Go przecież o to, że jest fałszywym prorokiem, przypisującym sobie cechy Boga. Jednak to nie ogrom cierpienia i podłości, na jakie został wystawiony Jezus, najbardziej przeraża, ale raczej Jego postawa wobec wszystkiego, co go spotkało. Czujemy bowiem podskórnie, że podobnie jak w sposobie życia Jezusa odzwierciedlał się styl życia Boga, tak i w naszym życiu powinno dziać się podobnie.

Paweł Apostoł mówi: „Bądźcie więc naśladowcami Boga jak umiłowane dzieci i żyjcie w miłości na wzór Chrystusa, który nas umiłował i samego siebie wydał za nas jako dar i ofiarę dla Boga, jako miłą woń”.

Miła woń, za papieżem Franciszkiem możemy powiedzieć: po zapachu naszych słów i czynów powinniśmy poznać, jakiego jesteśmy ducha – Złego czy Dobrego? Simone Weil zauważa: „Nie po sposobie, w jaki człowiek mówi o Bogu, ale po sposobie, w jaki mówi o rzeczach ziemskich, poznajemy najlepiej, czy jego dusza była w ogniu miłości do Boga. Żadne przebranie nie jest tu możliwe. Bywają naśladownictwa miłości do Boga, ale nie można naśladować przemiany, jakiej dokonuje ona w duszy, bo nie ma się żadnego pojęcia o tej przemianie, jeżeli się przez nią samemu nie przeszło”.

A zatem, jak np. pachnie takie zdanie: „Wezwania (Franciszka) do przyjmowania i otwierania się na imigrantów uważam za przejaw nieroztropności”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2018