Przekład Koheleta

Niemal 30 lat po śmierci po­­etki Anny Kamieńskiej ukazał się wydobyty z rękopisów jej przekład Księgi Koheleta (dzięki prof. Wojciechowi Kruszyńskiemu).
Czyta się kilka minut

Jest to przekład z oryginału, dokonany wiele lat po tym, jak napisała esej o Eklezjastesie, pt. „Kohelet, czyli prorok zwątpienia”. Tytuł paradoksalny, bo gdy czytamy słowa proroków, słowa potępienia czy nadziei, to zawsze niosą w sobie pewność i przekonanie. Nie ma tu miejsca na sceptycyzm czy poczucie absurdu.

Przekład Koheleta uderza zwięzłością. Nie ma tu ozdobników, uzupełniających wtrętów. Tylko proste, surowe zdania, które bez osłony oznajmiają najtrudniejsze nawet prawdy. Poezja to dyscyplina słowa. Kohelet to w tym sensie dzieło mędrca i poety, i chyba poeta może ten poemat tłumaczyć.

Piotr Matywiecki, jeden z autorów przedmowy do tego wydania, pisał o tłumaczce: „Potrafiła ona zachować coś najtrudniej uchwytnego: samą melodię tekstu. Nie chodzi o to, że zasłuchała się w brzmienie hebrajskiego oryginału, bo to język dla polszczyzny egzotyczny. Raczej podchwyciła melodię innego rzędu, melodię myśli i przejmującą muzykę człowieczego losu. Melodyczny temat Koheleta jest nieomal pozajęzykowy, bo egzystencjalny. W narkotycznych powtórzeniach i refrenach przejawiają się nie tyle prostackie, rozwichrzone odruchy sceptycyzmu, ile jego ścisła melodia, jego »sylogizmy rozpaczy« (wyrażenie Émile’a Ciorana). Anna Kamieńska podchwyciła muzyczne przeciwieństwo sceptycyzmu: nie tyle histeryczny upadek ducha, co bagnistą, grzęznącą, monotonną melodię melancholii”.

We wstęp Matywieckiego wpisana jest radość odczytywania Księgi, choć ona sama w sobie boli i niepokoi. „Te mądrości są jak ziarna – osobne i dla każdego z osobna przeznaczone. Sentencje tak samo samotne dla każdego człowieka, ale dla każdego osobno. Te ziarna tkwią w osamotnionym »ja« i jednocześnie dają pewność istnienia i braterstwa innych osamotnionych. To są ziarna życia wewnętrznego, które nie rozwijają się na zewnątrz »ja«. One rozwijają się w samo »ja«, w osobę, w osobowość. Ziarnistość Koheletowych sentencji jest ziarnistością egzystencji”.

Wprowadzenie Piotra Pazińskiego jest wyważone, wyrosłe z solidnej wiedzy. W centrum analizy stawia pytanie o to, czym jest mądrość Koheleta, który upomina się o mądrość, aby wyjaśnić sobie dwie sprawy: trapiące go od jakiegoś czasu poczucie niespełnienia oraz niesprawiedliwość i ludzkie cierpienie. Badawczy namysł Eklezjasty nie zamienia się w odruch mesjański, w nadzieję ulepszenia ludzkiej kondycji. Jest to więc księga, która nakazuje pogodzenie się z losem, co nie znaczy, że jest to księga mroku czy klęski. Jakże wspaniała jest ta skromna książka wokół słów Koheleta. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2019