Można rzec, że start KSeF nie rozczarował miłośników specyficznego gatunku komediowego, jakim stało się w Polsce śledzenie losów państwa potykającego się o własne nogi. Okoliczności towarzyszące temu debiutowi właściwie skazywały go na sukces, bo co mogło pójść źle?
Prace nad systemem – licząc z etapem legislacji – ruszyły jeszcze w 2020 r. Start kilka razy przesuwano, nic więc nie stało na przeszkodzie, by zrobić to po raz kolejny i dopiąć na ostatni guzik współdziałanie KSeF z Profilem Zaufanym i innymi systemami informatycznymi administracji państwowej. Tym bardziej że po drugiej stronie, wśród przedsiębiorców, nikogo by to raczej nie zniecierpliwiło.
KSeF dopiero się rozkręca – prawdziwy test przejdzie wiosną
Tymczasem wyszło jak zwykle. Dopiero kilka dni po uruchomieniu system otrząsnął się z największych błędów i zaczyna działać stabilnie. Gdy piszę te słowa, w KSeF-ie jest już ponad 6,6 mln faktur, a w sieci słabną narzekania na problemy z logowaniem.
O tym, czy system działa, naprawdę przekonamy się jednak dopiero wiosną, kiedy obowiązek fakturowania w KSeF, który na razie dotyczy jedynie 4213 firm o przychodach powyżej 200 mln zł rocznie, obejmie także miliony mniejszych podmiotów, włącznie z mrowiem jednoosobowych działalności gospodarczych.
Część z nich zapewne postanowiła przetestować funkcjonowanie nowego systemu, zanim korzystanie z niego będzie dla nich obowiązkowe, nie ulega jednak wątpliwości, że szczyt oblężenia KSeF ma dopiero przed sobą. I jedno jest pewne już teraz. Miłośnicy opowieści o państwie, które umie tylko rzucać kłody pod nogi przedsiębiorczych Polaków, dzięki wpadce z uruchomieniem systemu, mają do dyspozycji nową zwrotkę.
Podatki i biurokracja – dlaczego państwo stawia wyższe wymagania firmom niż sobie
Biznes w Polsce od lat narzeka, że działa w zasadzie wbrew zdrowemu rozsądkowi. Fiskus dociska go bardziej niż w innych krajach (nieprawda, całkowity udział dochodów podatkowo-składkowych w PKB Polski wynosi ok. 35–36 proc., czyli poniżej średniej UE oscylującej na poziomie 40 proc.). Bezcenną inwencję i energię przedsiębiorców w bezsensowny sposób zżera biurokracja (z tym często nie sposób się nie zgodzić).
Po drugiej stronie społecznego stolika siedzą zaś kolejne rządy i konsekwentnie, acz dyskretnie próbują wytłumaczyć biznesowi, że dobiegają końca czasy, w których ulgowe traktowanie należało się tylko za to, że się zarabia pieniądze. Państwo aspirujące do grona 20 najlepiej rozwiniętych gospodarek globu nie może mieć ordynacji podatkowej rodem ze świata start-upów.
Musi zadbać o rozwój choćby edukacji, kultury i infrastruktury, które też służą biznesowi. Kultura w służbie biznesu, powiecie lekceważąco? To wytłumaczcie to choćby szefom włoskiej Pininfariny. Albo akcjonariuszom CD Projektu, któremu na światowe wody pomogła wypłynąć proza Andrzeja Sapkowskiego.
Wpadka KSeF jako symbol problemów państwa z realizacją własnych obowiązków
Wpadka w KSeF, choć operacyjnie mało istotna (jeśli nie wliczać do rachunku furii tysięcy przedsiębiorców), wpisuje się w łańcuch zdarzeń pokazujących podatnikom, że państwo, które każe sobie słono płacić, nie wymaga od siebie zbyt wiele. Z Polskim Ładem poradziło sobie dokładnie w takim samym stylu.
Teoria państwa i prawa mówi, że pobór podatków i ich dystrybucja są podstawowymi zadaniami każdego państwa. Czy możemy się dziwić, że Polsce nie wychodzi dziś najlepiej to drugie, gdy widzimy, jak nie radzi sobie nawet z tym pierwszym?
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















