PopuLiS

Kto by przypuszczał, że Roman Giertych nie tylko rzuci Andrzejowi Lepperowi koło ratunkowe, ale jeszcze sam wskoczy do wody? Owszem, solidarnych wystąpień obu polityków nie brakowało i wcześniej. Wspólna partia to jednak nowa jakość. Dla Leppera korzyści z jej powstania są oczywiste: staje się dla PiS twardszym orzechem do zgryzienia i ucieka do przodu w obliczu rozłamu, który tli się ponoć w Samoobronie podżegany przez panów Filipka i Maksymiuka.
Czyta się kilka minut

Zachowanie Giertycha to większa zagadka. Do tej pory minister edukacji znany był z dwóch rodzajów aktywności. Pierwszy polegał na zgłaszaniu oryginalnych, delikatnie mówiąc, propozycji wychowywania i uczenia dzieci; drugi zaś na stałym mediowaniu między PiS a Samoobroną. Tu Giertych odgrywał rolę większą, niż wynikałoby to z sejmowej arytmetyki, a przy okazji potrafił uszczknąć dla siebie równowartość tego, o co Lepper wykłócał się z pianą na ustach.

Sondaże były jednak bezlitosne i zmusiły LPR do poszukiwań rozwiązania gwarantującego miejsce w przyszłym Sejmie. Jakiś czas temu chodziły słuchy, że Liga mogłaby iść do wyborów wraz z PiS. Nie oceniając ideologii obu partii, byłoby to logiczne posunięcie: gdy mamy trzy partie uważające się za prawicowe, jest oczywiste, że przynajmniej o jedną tu za dużo. Wśród amerykańskich republikanów czy angielskich konserwatystów są środowiska, przy których LPR to wielbicie Chomsky'ego i UE. Owszem, Giertych to typ politycznego wodza. Zjednoczenie z PiS oznaczałoby dla niego schowanie ambicji do kieszeni, ale w PiS jest jeszcze kilka indywidualności, które jakoś się godzą na dominację braci Kaczyńskich - ludzi wykształconych, których maniery nie odstają od średniej politycznej. W zamian wybiera bycie ni to prezesem, ni przewodniczącym do spółki z Lepperem, którego obyczaje nie mają wiele wspólnego z tymi, których uczono w domu Giertychów. Związać polityczną przyszłość - nawet najbliższą - z Samoobroną, to także brać odpowiedzialność za ekscesy jej polityków, nie mówiąc już o ich wypowiedziach o seksie i panienkach.

Doraźną korzyścią Giertycha jest zwiększenie pozycji przetargowej względem premiera, o ile ten nie zdecydował jeszcze o rozpadzie koalicji. Ale wszystko opiera się na robionych naprędce sondażach. O rzeczywistej sile LiS za wcześnie mówić, a jeśli nie zyska przychylności Radia Maryja - szansa na sukces wyborczy zmaleje. Czy o. Rydzyk zaryzykuje poparcie partii, która w przyszłym Sejmie może znaleźć się w opozycji? Na co więc liczy Giertych? Jeśli jednak to on słusznie kalkuluje, dominacja PiS na scenie politycznej się kończy. Ale, by sparafrazować jego ulubionego pisarza, nie bądźmy na tyle szalonymi, żeby w Dzisiejszych Czasach co mniemać albo i nie mniemać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2007