Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Prawdziwy lider opozycji

Gdy zarządzał edukacją za pierwszych rządów PiS, liderzy Platformy wznosili hasła: „Giertych, zostaw nasze dzieci!”. Dziś w obawie przed PiS powierzają mu swe dzieci i samych siebie.

Reklama

Prawdziwy lider opozycji

Prawdziwy lider opozycji

26.11.2018
Czyta się kilka minut
Gdy zarządzał edukacją za pierwszych rządów PiS, liderzy Platformy wznosili hasła: „Giertych, zostaw nasze dzieci!”. Dziś w obawie przed PiS powierzają mu swe dzieci i samych siebie.
Roman Giertych, Warszawa, 2016 r. MAKSYMILIAN RIGAMONTI / FORUM
S

Są dwa zasadnicze typy adwokatów. Jedni prowadzą sprawy w ciszy i dyskrecji, uznając, że to najlepszy sposób na sądowy sukces. Inni przeciwnie, uwielbiają rozgłos, spektakl czyniąc nawet ważniejszym od prawnej rozgrywki. Roman Giertych jest mistrzem w tej drugiej kategorii.

Jeśli go wynajmujesz – a nie jest to wcale tanie – to przedkładasz awanturę nad procedurę. Ostrzeliwani przez PiS politycy opozycji i biznesmeni wybierają ten sposób, bo nie wierzą, że w państwie Jarosława Kaczyńskiego mają szansę w oparciu o procedurę uzyskać jakikolwiek prawny skutek.

Giertych nie musi rozdawać wizytówek. Dawny nacjonalista, przeciwnik UE i tropiciel gejowskiego odchylenia stał się czołowym adwokatem środowisk, które niegdyś gromił. Chcą wierzyć w jego przemianę w statecznego patriotę i pełnego tolerancji Europejczyka. Opozycja nie ma reżysera? Wolne żarty. Reżyserem opozycji jest...

18913

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

To nie politycy przywrócili Giertycha do życia publicznego tylko media libelarbe, w TVN co chwila go zapraszali do komentowania rządów PiS, tak jak Marcinkowskiego czy Dorna. Nagle byli posowcy stali się ulubieńcami mediów, w chwili gdy ich z PiS wyrzucali.

to wysokiej inteligencji, bystrości, poczucia humoru, no i przede wszystkim jaj, których brakuje większości politykierów naszych - btw, u mnie ma przechlapane za mundurki szkolne, ale widać, że się RG od tego czasu zresocjalizował i gotów mu jestem pobłażać...;)

Roman Giertych jest politykiem z dziada-pradziada, co widać, słychać i czuć. Dlatego z taka łatwością porusza się wśród politycznych meandrów polskiej sceny. Nie należy posadzac go o "endeckość", gdyż jest to pojęcie historyczne. Niemniej podejrzewam, ze myliłby się ten, kto liczyłby na jego zmianę światopoglądu i pryncypiów etycznych. I chyba te pryncypia, w szczególności poczucie odpowiedzialności za kraj, kazały mu wydac wojnę bezczelnej bandzie gangsterów, jaka jest PiS. Osobiscie rozumiem, popieram i trzymam kciuki:)))

słynnymi siedzącymi portretami polityków, m.in. Clintona i Putina, autorstwa Platona (www.platonphoto.com). Model - jak widać po grymasie podobnym do uśmiechu - jeszcze nieprzyzwyczajony do takiej sytuacji, żeby fotograf skakał wokół niego, starając się ukazać go w jak najlepszym świetle. Ot, na przykład dzięki lekkiemu uniesieniu brody optycznie zrównoważono charakterystyczny, podługowaty kształt czaszki. Kiedy Giertych był jeszcze ministrem w rządzie PiS, reporterzy niemało się trudzili, żeby jego "koński łeb" wychodził w całej okazałości, nawet nieco przesadnie. Z lubością fotografowano go też z żabiej perspektywy, co wbrew pozorom nie przydaje wzrostu (i bez tego przecież jest wysoki chłop), lecz deformuje sylwetkę i nieprzyjemnie przytłacza widza. Oj, wypiękniał nam pan Roman bardzo. Nie on jeden, ale każdy nawrócony. Warto przypomnieć, że po wyborach 2005 politycy PO motywowali przejście do totalnej opozycji - wówczas niezbyt jasne wobec wcześniejszych deklaracji współpracy w ramach POPiS - właśnie udziałem w koalicji takich indywiduów, jak Giertych, oskarżany o faszyzowanie, Lepper, czy Sikorski, przedstawiany jako osobnik niespełna rozumu. Z Kaczyńskim może byśmy próbowali coś zrobić - mówiono - ale skoro sobie dobrał takich komilitonów... A pamięta jeszcze kto, z jaką sympatią odnoszono się w prasie do młodych idealistów burzących się przeciw poczynaniom Giertycha-ministra? http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,3446730.html. A teraz? Państwowiec, doskonały prawnik, błyskotliwy umysł, a i rodowód zacny. Wszak to przedstawiciel przedwojennej jeszcze politycznej dynastii... Zaprawdę powiadam wam, nie przez co innego to państwo upadało, jak przez własne elity.

nie oparł się Pan pokusie kpienia z wyglądu, a to raczej knajacka niż inteligencka maniera - Giertychowi nic nie zabrała, ale Panu chyba bardzo wiele - jeśli Pan dziś mu może jedynie "koński łeb" wytknąć i to, że poglądy zmienił w obliczu pisowskiej hucpy, to fatalnie o Panu właśnie świadczy

w które się ujmuje wyrazy cytowane lub wyodrębniane w tekście z innych względów (np dla nadania wyrazowi odcienia ironii). "Koński łeb" to przydomek stosowany w w komentarzach, memach itp. do Giertycha równie często, co "kurdupel" w odniesieniu do Kaczyńskiego. Przytoczyłem go w cudzysłowie i w ścisłym związku z treścią zdania, w którym to określenie się znalazło. Zdania krytycznego właśnie wobec tych, którzy kraniologiczne cechy mec. G. eksploatowali niemiłosiernie. A nie byli to przecież zwolennicy PiS, nieprawdaż? Dzisiejszych miłośników Giertycha może to nie bawi, ale kiedyś...

by choćby siebie samego Pan przekonał

Zdjecie pana Romana chyba przede wszystkim inspirowane pomnikiem Lincolna pod jego mauzoleum w Waszyngtonie:))) A kpiący uśmiech modela swiadczy, ze o tym wie i się z tego smieje:)))

Czy Szaweł stał się Pawłem? Czy Paweł stał się Szawłem?

Ja to widzę inaczej w zestawieniu z mową ciała: ściśnięte po panieńsku kolana przy rozstawionych stopach. A może to jednak mąż (stanu), tylko po prostu boi się o swoją słabiznę ;) W każdym razie dostojeństwa w tym uśmiechu i w tej pozie za grosz. A wie Pani, że kiedy Giertych wsparł jako koalicjant bliższą mi opcję, to byłem pełen najgorszych przeczuć - które się w końcu ziściły - jednak doceniałem przynajmniej jedną, naprawdę odważną jego decyzję w sprawie tzw. "kryzysu maturalnego"? Niestety, ciemne strony jego natury w końcu przeważyły. Bo to (moim skromnym zdaniem) nie jest żaden państwowiec, ale człowiek żądny władzy należnej mu jakoby "z urodzenia" i za wszelką cenę pragnący być w centrum uwagi. Cóż, jakie republiki, takich im lincolnów proponują ;)

W pełni się zgadzam z alfath - za grosz nie wierzę w jego "przemianę". Poczuł się oszukany przez PiS czy też Kaczyńskich i teraz się mści. I liczy na powrót do władzy.

bardzo dobrze mu idzie

.

.

Z pewnoscią pan Roman jest żądny władzy, w końcu każdy polityk tak ma i nie ma się co na nich za to obrazać. Pytanie, co pan Giertych sobą reprezentuje i czy przypadkiem nie zmienia poglądów jak rękawiczek, aby te władze zdobyc. Moim zdaniem to wciąż ten sam Roman Giertych, prawicowiec jeśli chodzi o kwestie światopoglądowe, i jak najbardziej państwowiec dbający o jakość zycia publicznego w kraju, a w dodatku "po endecku" dbający o europejski wymiar Polski i jej wizerunek wobec zagranicy. A co do tych złączonych kolan - pan Roman siedzi na miękkim fotelu, którego środkowa część siedzenia się zapada, stad może i trudność z zachowaniem "męskiej" sylwetki:)))

A cechą polityka powinna być raczej wola władzy, bo, rzecz jasna, żeby władzę w jakimkolwiek celu sprawować, trzeba najpierw ją zdobyć i utrzymać. Czy Giertych jest państwowcem? Subiektywnie - może i tak, ale to czynny adwokat, a więc z definicji skazany na konflikt pomiędzy etyką zawodową a etyką cnót politycznych, czy też etyką instytucji, jak kto woli. Umówmy się, nie można jednocześnie z oddaniem, przekonaniem i przede wszystkim oczekiwaniem zaufania społecznego służyć państwu i prywatnym klientom, i to bez względu na to, czy konkretny klient ma rację, czy nie. Z jakichś przyczyn zabraniamy nawet najuczciwszym sędziom doradzać w nawet najczystszym biznesie. Co do niezmienności przekonań... Nie był już młodzieńcem zrywając z Młodzieżą Wszechpolską jako szef LPR, więc jednak jakoś go tamten okres obciąża, a i powody tego zerwania mocno i nieprzyjemnie pachną koniunkturalizmem, wziąwszy pod uwagę okoliczności (kto chce, niech doczyta). Sądzę, że "światopoglądowo", cokolwiek to znaczy, mógł rzeczywiście się nie zmienić, i nadal jest z przekonań i tradycji rodzinnej neoendekiem, tyle że przedkładającym własne ego nad endeckie ideały. Dokładnie z tego samego powodu "europejskość", w rozumieniu unijno-liberalno-lewicowym, pasuje mu jak siodło... lisowi - żeby uniknąć obelżywych porównań. A właśnie - lis! Ten epitet przywodzi na myśl oczywiście Machiavellego, a (jak pamiętam) w Pani oczach makiawelizm w polityce jest czymś wręcz pożądanym. Otóż ja bym nawet przyznał, że Giertych może być lisem i lwem - samolubnym, agresywnym samcem alfa. Ale Książę, którego miał na myśli filozof i moralista (tak jest!) Machiavelli, to nie tylko lew i lis w jednej osobie, lecz przede wszystkim książę. I wcale nie chodzi o to, żeby figurował w Almanachu Gotajskim ;) Pozdrawiam.

Pozostanmy przy "Księciu". Przeciez to Caesare Borgia! Przy nim pan Roman to niewinne jagniątko:))) A co do praktykowania profesji adwokata - trzeba z czegos zyc, jak się nie jest premierem. Pamietam, ze tez zamierzałam iść na prawo, ale ojciec wytłumaczył mi, ze nie jest to zawód dla uczciwych ludzi bez stalowego kręgosłupa:)))

Przy tym każdy z tych epitetów może być pochlebstwem albo wyrazem dezaprobaty - à chacun à son goût. W każdym razie bez obawy można przy nim otwierać okna. W odróżnieniu od autora artykułu uważam, że dla prawdziwych liderów opozycji jest to po prostu poputczik. Czas pokaże. A propos już nie artykułu, ale ostatniego zdania Pani komentarza: ma Pani tak wysokie zdanie na temat tych wszystkich prawników kształconych jeszcze w PRL, a tworzących i utrwalających dzisiejszą władzę sądowniczą w Polsce, czy też uważa Pani, że jednak trochę tę władzę przewietrzyć należało? Abstrahując od kwestii, czy w ogóle jest to możliwe po ćwierćwieczu III RP, i od oceny kwalifikacji obecnego Sejmu i rządu do tego zadania, bo tu Pani stanowiska trudno nie zgadnąć ;)

Trochę znam srodowisko prawnicze złożone z moich rówieśnikow, czyli tych inkryminowanych 60-cio i 70-ciolatkow:))) I twierdze, ze jest ono niereformowalne. I nie jest tu winna III RP, ale PRL, która ich kształciła w duchu cynicznego przestrzegania litery prawa, co często obracało się w sposób nieludzki przeciwko ludziom. Tyle, ze "reforma" tego środowiska z pomocą niszczenia prawa i konstytucji nie jest żadna reformą. I nie ma co pozbywać się tych ludzi, bo ich następcy sa jeszcze gorsi - cyniczni karierowicze bez skrupułów. Trzeba reformować wymiar sprawiedliwości od podstaw, czyli zreformować studia prawnicze wprowadzając tresci, które uwrażliwiałyby to srodowisko na skomplikowane ludzkie przypadki.

O wyniki następnych wyborów parlamentarnych jestem dziwnie spokojny.

Jest grupa osób, które kiedyś blisko współpracowały z Jarosławem Kaczyńskim, a teraz działają na jego szkodę. Radosław Sikorski, Roman Giertych, Ludwik Dorn, Marek Migalski, Michał Kamiński, Kazimierz Marcinkiewicz... Oczywiście przyczyny mogą być różne i rozłożone po obu stronach. Obawiam się jednak, że jedną z głównych jest kłótliwość, obrażanie i brak szacunku do inaczej myślących, które to cechy "w pełnej krasie" nosi w sobie Jarosław Kaczyński... Jest w nim coś, co niektóre osoby "z hukiem" od niego odrzuca.

która nazywa się "nielojalność". Pamiętam, jak Kaczyński swego czasu pozytywnie wypowiadał się o Sikorskim czy też Migalskim, w których widział przyszłych prezydentów czy też premierów. Niestety tym panom zabrakło cierpliwości i zaczęli działać - jak to się ładnie gada - Kaczyńskiemu wokół pióra. Pewnie uznali, że ekipa Tuska jest bardziej nowoczesna, reprezentacyjna, europejska a nawet światowa. Zresztą dalej tak jest, że wielu Polaków dalej posługuje się stereotypami i powtarza jak mantrę, że Kaczyński to XIX wieczny polityk, który nie rozumie świata. A z durniami elita przecież nie utrzymuje żadnych kontaktów. Noblesse oblige.

Hmmmm….nielojalność, powiada Pan. No to proszę sobie przypomnieć, jak panowie Kaczyńscy wyciagnieci z niebytu przez Lecha Wałęsę rozpoczęli ciężka pracę na rzecz jego prezydentury. I to w okresie, kiedy dzielenie opozycji mogło zakonczyc się tragicznie. Kiedy już dopieli celu, zaczęli działać przeciw niemu, a ich rycie dołków pod nim polozylo się cieniem na całej scenie politycznej i trwa do dziś. Co do oceny pana Jarosława jako polityka - zgadzam się, ze jest to polityk XIX-wieczny, nigdzie jednak nie jest powiedziane, ze polityk taki nie powinien być. Polityk powinien być przede wszystkim skuteczny, a przecież braku skutecznosci Prezesowi zarzucić nie można. Po prostu polskie spoleczenstwo jest jeszcze w dużej mierze XIX-wieczne, co Prezes zauważył już dawno i to wykorzystuje

PO ma się tak do PiS jak: - magister Arłukowicz do profesora Szumowskiego - Lena Kolarska - Bobińska ( ta sama co miała spore kłopoty z posługiwaniem się językiem polskim ) do doktora Gowina - Jan Vincent Rostowski do profesor Czerwińskiej Naród poszedł zdecydowanie do przodu za wyjątkiem wyborców PO, których charakteryzują takie - w gruncie rzeczy sympatyczne - cechy jak naiwność i podatność na manipulację oraz mniej sympatyczne jak zawiść, zazdrość i mściwość.

Tak się składa, ze nie mam czego zazdrościć bandzie lobuzów u władzy: szpetnym, chamskim pasztetom podajacym się za kobiety, chamom-analfabetom w lawach sejmowych i na wysokich stanowiskach i zdemoralizowanym oficjalistom bez cienia przyzwoitości. Ale msciwa jestem, oj, jestem. I niech Pan Bóg litosciwy ma w opiece tę szajke złodziei i gangsterów, abym się do nich nie dobrala, jak już nie będzie chroniona przez policje i wojsko

Klasycznym ( klinicznym ) przypadkiem jest tutaj nasza sławna już chyba w całej Europie pani sędzia Gersdorf. Te jej występy w Brukseli i Berlinie potwierdzają jedynie, że to nie jest osoba na właściwym miejscu i w żadnym razie nie zasługuje na reprezentowanie naszego kraju.

Jasne....co innego pan premier Morawiecki:))) Przyznam, ze na początku swojego urzędowania nawet mnie zwiodł:))) Co zaś do funkcji reprezentacyjnych prof. Gersdorf - ona nie ma reprezentować państwa polskiego, tylko czuwać nad praworzadnościa w Polsce. A to akurat jej wychodzi w miarę możliwości, choć te możliwości kurczą się dramatycznie

Kwaśniewskiego czy Henryka "Dziada" Niewiadomskiego (by wymienić tylko najskuteczniejszych), jest pozbawiony zarówno instynktu, jak i choćby wyuczonych umiejętności przywódcy bandy. Używam tego słowa w znaczeniu neutralnym - za Doroszewskim: "o grupie ludzi zżytych z sobą, bliskich sobie pod pewnymi względami, przebywających razem, prowadzących podobny tryb życia itp.". Od siebie dodałbym do tej definicji: połączonych wspólnymi krótko- lub długoterminowymi interesami, wymagającymi stosunku wzajemnej lojalności. Stąd jego wiecznie te same problemy. Ale to już nie temat na gazetową dyskusję, gdzie trzeba krótko i mocno ;)

No nieeee….nie wierzę:))) Prezes Kaczyński pozbawiony zdolności przywódczych? Chyba Pan nie wierzy w to, co pisze. Pan Kaczyński jest genialnym przywódcą na miarę Mussoliniego!!! Oczywiście nie zyczę mu, żeby doczekał podobnego końca:)))

mam wrażenie, że plainduncan świadomie i celowo bajdurzy licząc na czyjąkolwiek reakcję wobec oczywistych bredni - widać mu rośnie, kiedy ma się za zauważonego

No, co ich wszystkich łączy (z wyjątkiem Marcinkiewicza, bo tego nie rehabilitowano w pełni z powodu obyczajowo zbyt mocnej "jazdy po bandzie")? "Zgadnij, koteczku?", jak zwykł zapytywać pewien znakomity felietonista w tymże Tygodniku zresztą.

Takich "szczurków" uciekających z PiS-owskiej łajby jest więcej, co nie znaczy, ze ich motywacje są równe motywacjom pana Romana. Pana Niesiolowskiego lubie, co ja zrobię...:))) Inni natomiast z pania Staniszkis na czele, niestety, ale nie maja mojego szacunku

Cieszę się, że ktoś perspektywicznie spojrzał na karierę pana Giertycha. To pouczające. Może po prostu dorósł - mali chłopcy chcą zmieniać świat, a dużym wystarczy władza i pieniądze... Pan Giertych w roli szefa komisji rozliczającej mafię pisowską - bardzo podoba mi się ten pomysł. Minister sprawiedliwości - proszę nie! Do tej roli trzeba kogoś rozważnego, mądrego i wyważonego - delikatnego lekarza, który pokaleczony system przywróci do zdrowia, a nie amputuje połowę ciała.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]