Gdy tworzono listę polskich pewniaków do olimpijskich medali, Iga Świątek była na jej szczycie. Na paryskich kortach Rolanda Garrosa wygrała przecież 25 meczów z rzędu. Spotkanie z Chinką Zheng Qinwen w półfinale miało być formalnością, wielu otwierało już szampana.
Iga Świątek w Paryżu
W sporcie nie ma jednak niczego pewnego – te słowa słyszymy w nowym miniserialu o Simone Biles, amerykańskiej gimnastyczce, która zdobyła właśnie drugie złoto w Paryżu, szóste w swojej karierze. To jedna z większych gwiazd sportu, która przed trzema laty w Tokio nagle zrezygnowała z występów.
Iga Świątek, dorastająca w domu olimpijczyka z Seulu, nie raz wychodziła z największych problemów, wygrywając spotkania, w których przeciwniczki miały już nawet piłki meczowe. A mimo to presja związana ze zdobyciem upragnionego medalu była silniejsza.
Po meczu z Zheng Quinwen popłynęło sporo łez. Świątek mówiła o „dziurze na bekhendzie”, która rzadko jej się przydarza, bo to przecież jej najbardziej solidne uderzenie. Przejmujące były jej słowa tuż przed odejściem od mikrofonu. „Po prostu zawaliłam” – powiedziała z płaczem. Obrazki obróconej do ścianki faworytki wielu kibicom zapadną w pamięć jako ilustracja tego, że nawet mistrzowie potrafią okazać słabość. Ostatecznie Świątek zdobyła brąz. Na ceremonii wręczenia medalu wrócił uśmiech.
Polskie szpadzistki z medalami w Paryżu
Po przegranej płakała też judoczka Angelika Szymańska, murowana kandydatka do podium. Łzy płynęły już na macie, potem przed telewizyjnymi kamerami, Polka nie była w stanie udzielać wywiadów.
W niedzielę Polska miała cieszyć się z kolejnych medali. Ale znowu było więcej łez. Pięściarka Elżbieta Wójcik po przegranej walce o strefę medalową schowała się i płakała, nie chciała z nikim rozmawiać. Na 50 metrów płynęła Katarzyna Wasick, dopłynęła jako piąta. Szczęścia zabrakło kolarce Katarzynie Niewiadomej, która straciła szansę na krążek po kraksie w początkowej fazie wyścigu. Czuła się świetnie, jechała pewnie, przez kolizję nie mogła walczyć na równych warunkach. Do Paryża przyjechała po medal, do mety dotarła jako ósma. „Ciężko pogodzić się z tym, że ciągle brakuje szczęścia” – mówiła zapłakana.
W mediach krąży również zdjęcie Aleksandry Jareckiej, szermierki, dzięki której Polki zdobyły w Paryżu brąz. Ale był też okrzyk radości, dużo krzyku. Widziałam łzy w oczach jednego z wioślarzy, gdy na jego szyi zawisł brązowy medal.
Olimpijskie złoto w Paryżu nadal w zasięgu Polaków
Szans na kolejne wzruszenia jest jeszcze wiele. Kibice ciągle wierzą w siatkarzy, którzy przegrali z Włochami, teraz zagrają ze Słowenią. Arena Paris Sud jest skądinąd jedną z niewielu, na którą polscy kibice mogą wchodzić pewnie, choć po pojedynku z Azzurri mogą mieć pewne obawy.
Gdy zasiadasz na trybunach w Paryżu, a twoja drużyna jest faworytem do zdobycia olimpijskiego złota, towarzyszą ci zupełnie inne emocje. Aż trudno uwierzyć, że polska siatkówka czeka na triumf od 1976 r. Bój toczą, mimo sobotniej porażki z Niemcami, także siatkarze plażowi. Tuż pod wierzą Eiffla ograli oni w czwartkowy wieczór Francuzów, oklaskiwani przez Nicole Kidman.
W piątek, tydzień po rozpoczęciu igrzysk, serca polskich kibiców zaczęły bić mocniej, bo do walki o medale przystąpili lekkoatleci. Choć z pustymi rękami do kraju wrócą Ewa Swoboda (podczas rozmów po biegu płacząca i śmiejąca się jednocześnie), Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek, to nadal szanse ma Natalia Kaczmarek, a może i Pia Skrzyszowska lub Maria Andrejczyk. Ale nie tylko królowa sportu daje nadzieje na medale. Przecież są jeszcze dwie polskie wspinaczki – Aleksandra Mirosław i Aleksandra Kałucka. W końcu na tor wypłyną medalistki z Tokio Anna Puławska i Karolina Naja. Kibiców czekają z pewnością kolejne łzy. Miejmy nadzieję, że łzy szczęścia.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















