Dwa imiona wybrzmiewały dotąd w Paryżu z trybun Rolanda Garrosa. Pierwsze należało do Rafaela Nadala, który odpadł z turnieju po meczu z Novakiem Djokovicem. Drugie – do Igi Świątek. Nasza zawodniczka wygrała na tutejszych kortach 25. meczów z rzędu.
Gdy tworzono listy polskich pewniaków do olimpijskich medali, Iga była na ich szczytach. Przy jej nazwisku śmiało można było odhaczyć złoto, jeszcze zanim rozpoczęła się rywalizacja. Mecz z Chinką Zheng Qinwen miał być formalnością, wielu otwierało już szampana.
W sporcie nie ma jednak niczego pewnego – te słowa słyszymy w nowym miniserialu o Simone Biles, amerykańskiej gimnastyczce, która zdobyła właśnie drugie złoto w Paryżu, szóste w swojej karierze. To jedna z większych gwiazd sportu, która przed trzema laty w Tokio nagle zrezygnowała z występów.
Iga Świątek nieraz wychodziła z największych problemów, wygrywając mecze, w których przeciwniczki miały już nawet piłki meczowe. A mimo to presja związana ze zdobyciem upragnionego medalu była silniejsza, tym bardziej że Świątek dorastała w domu olimpijczyka z Seulu.
Po meczu z Zheng Qinwen popłynęło sporo łez. Świątek mówiła o „dziurze na bekhendzie”, która rzadko jej się przydarza, bo to przecież jej najbardziej solidne uderzenie. Przejmujące były jej słowa tuż przed odejściem od mikrofonu – „po prostu zawaliłam” powiedziała, płacząc. Obrazki obróconej do ścianki faworytki wielu kibicom zapadną w pamięć, jako ilustracja tego, że nawet mistrzowie potrafią okazać słabość.
Po przegranej płakała też judoczka Angelika Szymańska, murowana kandydatka do podium. Łzy płynęły już na macie, potem przed telewizyjnymi kamerami, Polka nie była w stanie udzielać wywiadów. W mediach krąży również zdjęcie Aleksandry Jarockiej, szermierki, dzięki której Polki zdobyły w Paryżu brąz. Ale był też okrzyk radości, dużo krzyku. Widziałam łzy w oczach jednego z wioślarzy, gdy na jego szyi zawisł brązowy medal.
Nadziei na kolejne wzruszenia jest jeszcze wiele. Siatkarze w swoim drugim meczu wygrali z Brazylią, są więc pewni awansu do ćwierćfinału. Nie wiadomo, na kogo trafią w kolejnej fazie, na razie w sobotę zagrają z Włochami. Arena Paris Sud jest skądinąd jedną z niewielu, na którą polscy kibice mogą wchodzić pewnie.
Gdy zasiadasz na trybunach w Paryżu a twoja drużyna jest faworytem do zdobycia olimpijskiego złota, towarzyszą ci zupełnie inne emocje. Aż trudno uwierzyć, że polska siatkówka czeka na triumf od 1976 r. Bój toczą także siatkarze plażowi. Tuż pod wieżą Eiffla ograli oni w czwartkowy wieczór Francuzów, oklaskiwani przez Nicole Kidman.

W piątek, tydzień po rozpoczęciu igrzysk, serca polskich kibiców zaczynają bić mocniej, bo do walki o medale przystępują lekkoatleci: Natalia Kaczmarek, Wojciech Nowicki, Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek, a może i Pia Skrzyszowska i Maria Andrejczyk. Kibiców czekają z pewnością kolejne łzy. Miejmy nadzieję – łzy szczęścia.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















