W roli agregatora stereotypów ChatGPT jest na razie niezastąpiony, dlatego to on otrzymał to zadanie. Miał odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób pobudzić kreatywność u osób w wieku 60+.
Bądźmy szczerzy, sztuczną inteligencję tym razem obsadziliśmy w roli, w której nie miała szans błysnąć cechą przypisywaną jej w nazwie. Nie szukaliśmy odpowiedzi. Chodziło jedynie o to, by z pomocą algorytmów sprawnie wyłowić z odmętów sieci coś na kształt społecznego konsensusu w tej kwestii.
Udało się – jeśli można tak powiedzieć – aż za bardzo.
Stereotypy o polskiej starości
Oto garść sugestii wprost z trzewi internetu dla tych, którzy chcieliby wnieść do codzienności bliskich sobie seniorów nieco więcej światła. Na pierwszym miejscu malowanie, rysowanie, rzeźba. Dlaczego? Bo nie trzeba talentu, jak zauważa nakarmiony stereotypami ChatGPT, jeno podstawowych narzędzi plastycznych do wyrażania siebie samego. Dalej mamy rękodzieło, zwłaszcza robótki ręczne, które świetnie wpływają na nadgryzioną zębem czasu motorykę. Nie może również zabraknąć pamiętnikarstwa: seniorów warto zatrudnić do zapisywania wspomnień, aby w ten sposób gimnastykowali umysł i pamięć. A może odrobinę kultury? Oczywiście, starsi członkowie społeczeństwa mogą – sufluje pewna swej inteligencji sztuczność – odtwarzać „proste scenki teatralne” dla najbliższych, bo w ten sposób również zagonią zwoje mózgowe do roboty.
Mniejsza nawet o skandaliczne z gruntu założenie, że ktoś w wieku emerytalnym poradzi sobie najwyżej z „prostą scenką”. Znamienna w tej ostatniej poradzie jest funkcjonalna i społecznościowa etykietka, którą ewentualnym seniorskim ambicjom artystycznym dokleiła od razu internetowa mądrość zbiorowa. Jeśli jesteś na emeryturze, na scenie teatralnej możesz chcieć stanąć jedynie po to, by zagrać dla wnuczka lub wnusi babcię z Czerwonego Kapturka lub inną bajkową postać. Bo kto by chciał grać po sześćdziesiątce Hamleta lub deklamować Wielką Improwizację?
Co zostało z modelu rodziny wielopokoleniowej
Według najnowszego spisu powszechnego w Polsce mieszka już 10,1 mln osób w wieku powyżej 60 lat. Tymczasem w naszej mentalności, ale też w przestrzeni publicznej, polski senior z rzadka pojawia się jako odrębny byt, z własnymi planami na przyszłość, aspiracjami, prawem do odrębnego zdania. Najczęściej posługujemy się figurą starszej osoby albo pod opieką bliskich, albo przeciwnie – opiekującego się wnukami. To odpodmiotowienie słychać nawet w potocznej polszczyźnie, która osoby w podeszłym wieku nazywa najczęściej – trochę z czułością, ale i lekceważąco – babcią i dziadkiem.
Problem, o którym mowa, korzeniami sięga oczywiście epoki, w której rodzina wielopokoleniowa była fundamentem polskiego społeczeństwa, a najstarsi jej członkowie pełnili w niej funkcje ograniczone właśnie do opieki nad wnuczętami; ewentualnie sami potrzebowali opieki. Z tamtych czasów zostały nam jednak wyłącznie bukoliczne teksty kultury w rodzaju „Samych swoich”. Dziadek i babcia częściej mieszkają dziś na drugim krańcu Polski niż w drugim pokoju. Do tego coraz częściej w pojedynkę. Z danych przywołanego już spisu powszechnego wynika, że wśród 3,7 mln jednoosobowych polskich gospodarstw domowych aż połowę stanowią właśnie gospodarstwa osób po sześćdziesiątce.
Polski senior będzie żyć coraz dłużej
Pokolenie, które wprowadziło Polskę do grona krajów wysoko rozwiniętych, udany pościg za Zachodem opłaciło wypaleniem, a nierzadko też fizycznym wyniszczeniem. W drugiej edycji ogólnopolskiego badania PolSenior przeprowadzonego wśród osób w wieku od 55 do 64 lat, aż 18 proc. Polaków oceniło swój stan zdrowia jako zły lub bardzo zły, podczas gdy w całej Unii takiej samej odpowiedzi udzielało 11 proc. ich rówieśników. Statystyczny polski 62-latek w chwili przejścia na emeryturę ma za sobą średnio 34 lata pracy, aż siedem więcej od przeciętnego Norwega.
Ale i to się zmienia. W polskiej gospodarce, która przez dekady stała głównie rolnictwem i przemysłem ciężkim, a więc gałęziami eksploatującymi pracowników bardziej niż inne branże, coraz więcej osób znajduje dziś zatrudnienie w fizycznie mniej wymagających usługach. Na przestrzeni trzech ostatnich dekad odsetek Polaków pracujących w tym sektorze wzrósł niemal dwukrotnie. Polscy seniorzy będą więc żyć coraz dłużej i w coraz lepszym zdrowiu. Czas więc oddać im ich srebrne lata, bo na nich uwłaszczyła się reszta społeczeństwa.
Udane życie to nie tylko zdrowie i stabilizacja bytowa
Badacze społeczni, którzy przyglądają się polskiej starości, od jakiegoś czasu powtarzają, że najlepsze, co można zrobić dla naszych seniorów, to przestać na siłę wyróżniać ich z reszty dorosłej populacji. Na siłę – bo codzienność siedemdziesięciolatka często niewiele różni się od trybu życia osoby młodszej o dwie dekady. Tę samą unifikację wzorców zachowań, mód, upodobań i zainteresowań, którą od pewnego czasu da się zaobserwować w dolnych kohortach wiekowych polskiego społeczeństwa, widać od dawna również wśród starszych.
Swoją jakość życia – jak podkreśla pedagożka prof. Grażyna Bartkowiak – polscy seniorzy coraz częściej oceniają w odniesieniu do spektrum zjawisk, na które nie składają się już tylko czynniki czysto zdrowotne i kwestie bytowe. Równie istotna staje się także możliwość samorealizacji, kontynuacji zainteresowań, aktywności towarzyskiej, a także życia duchowego.
Polski „dziadek” i „babcia” Anno Domini 2025 czują się po prostu na mniej lat, niż gotowa jest im dać reszta społeczeństwa. Owszem, w polskim słowniku i dyskursie zadomowił się już termin „ejdżyzm” (ang. ageism), ale bez szerszych konsekwencji praktycznych. Nie tak przecież dawno przed wyborami cała Polska podrzucała sobie chichotliwie radę, aby „schować babci dowód” i w ten sposób pozbawić ją możliwości skorzystania z praw obywatelskich. Wyobraźmy sobie podobny postulat wystrzelony choćby w formie żartu w kierunku osiemnasto-dziewiętnastolatków.
Seniorzy kontra wyobrażenia o starości
Uczestnicy warsztatów pod roboczym tytułem „Tygodnik Trzeciego Wieku”, które na początku października zorganizowała redakcja „Tygodnika Powszechnego” dla słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku UJ, są doskonałym przykładem owego seniora nowego wzoru. W redakcji mieliśmy przyjemność gościć przez kilka godzin piętnaście osób, które nie tylko fizycznie nie pasowały do stereotypowych, jakże krzywdzących wyobrażeń o osobach w podeszłym wieku. Spotkaliśmy się z grupą niezwykle interesujących, wrażliwych i ciekawych świata ludzi, którym nie trzeba tłumaczyć, że emerytura to nie koniec aktywności, lecz kolejny jej etap.
W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.
Uderzające było i to, że nasi goście i gościnie byli po prostu sobą. Nie zamierzali prosić o pozwolenie na wyjście z ram stereotypowego seniora. Oni tych ram po prostu nie dostrzegają. Oczekują poważnego, partnerskiego traktowania, nie pobłażania.
Takich dojrzałych Polaków będzie coraz więcej. W ciągu najbliższych dwóch dekad odsetek osób po sześćdziesiątce w społeczeństwie ulegnie niemal podwojeniu. Pora więc, by do seniorów dojrzała i Polska.
Dodatek do „Tygodnika Powszechnego” 43/2025
Redakcja: Marek Rabij
Proj. graf.: Marek Zalejski
Fotoedycja: Katarzyna Bułtowicz, Grażyna Makara
Opieka wydawnicza: Anna Pietrzykowska, Mateusz Gawron
Skład: Agnieszka Cynarska-Taran
Zdjęcie na okładce: Davor Geber / Shutterstock
Partnerami dodatku są Mazowsze. Serce Polski, Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Wiedzy Think! oraz Melisana Klosterfrau Original
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















