Polska pokonała Irlandię Płn.

Bartosz Kapustka, najmłodszy jak do tej pory piłkarz Euro 2016 sprawiał wrażenie, jakby cieszyło go to, co robi, a nie przytłaczała go odpowiedzialność związana z byciem rycerzem jakiejś narodowej sprawy.
Czyta się kilka minut
Radość piłkarzy po zdobyciu bramki przez Akradiusza Milika (w środku). Z prawej: Bartosz Kapustka, wyróżniający się zawodnik w reprezentacji Polski. Fot. Michael Zemanek / BPI/EAST NEWS /
Radość piłkarzy po zdobyciu bramki przez Akradiusza Milika (w środku). Z prawej: Bartosz Kapustka, wyróżniający się zawodnik w reprezentacji Polski. Fot. Michael Zemanek / BPI/EAST NEWS /

Zapomnijcie o wszystkim, co dotąd słyszeliście o piłkarzach - i nie tylko piłkarzach - naszej reprezentacji. Tu zaszła zmiana…” - pozwolą państwo, że rozpocznę cytatem, ale to przecież cytat z „Tygodnika Powszechnego”. Piszący w nim o polskiej drużynie Rafał Stec, w tekście zatytułowanym „Polska ery rozumu”, narysował portret grupy profesjonalistów, w dużej mierze wychowanych zresztą poza granicami kraju („pokolenie Erasmusa”) i prowadzonych przez trenera „chorego na perfekcjonizm”. Wszystko prawda, wypada powiedzieć z ulgą po pierwszym w historii meczu wygranym przez Polaków na mistrzostwach Europy.

Meczu, dodajmy, w którym piłkarze Adama Nawałki skazani byli na cierpienie. Drużyna Irlandii Północnej, zdecydowanie od Polaków słabsza, tworzona w dużej mierze przez piłkarzy grających na zapleczu angielskiej ekstraklasy (liderzy naszej reprezentacji występują w czołowych klubach Europy), od początku oddała inicjatywę - a w całym meczu przewaga Polaków w posiadaniu piłki wyniosła blisko 70 proc. Irlandczycy nastawili się na defensywę: w pierwszej połowie we własnym polu karnym rezydowało ich nawet siedmiu, pozbawiając Roberta Lewandowskiego i jego kolegów wolnej przestrzeni do rozegrania. Polacy biegali, próbowali rozciągnąć grę na skrzydła i stamtąd dośrodkować (na 22 próby w pierwszej połowie udane były tylko dwie), szukali okazji do strzałów z dystansu, ale kiedy już któremuś udało się zgubić krycie - pudłowali albo byli blokowani. W całkiem niedawnych jeszcze czasach zaczęlibyśmy pewnie w takiej sytuacji panikować, tym razem jednak pozostaliśmy cierpliwi. Tak samo jak ich trener i jak oni sami.

Bicie głową w mur zakończyło się zresztą w miarę szybko: w 51. minucie Jakub Błaszczykowski wygrał pojedynek główkowy z jednym z rywali, odegrał do Krzysztofa Mączyńskiego i zaczął biec prawą stroną, tak by Mączyński mógł oddać mu ją z powrotem. Bramkę, którą chwilę później strzelił Arkadiusz Milik, będą państwo oglądać w najbliższych godzinach i dniach do znudzenia - zwróćcie więc uwagę nie tylko na strzał Milika i asystę Błaszczykowskiego, ale właśnie na przedostatnie podanie Mączyńskiego.

Piłkarz ten, podobnie jak najlepszy na boisku, dziewiętnastoletni zaledwie Bartosz Kapustka, gra w polskiej lidze, w dodatku w Krakowie (Mączyński jest z Wisły, Kapustka z Cracovii). W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy Adam Nawałka bywał krytykowany za stawianie w środku pola właśnie na niego - dziś można powiedzieć, że i w tym przypadku warto było być cierpliwym i że selekcjoner wiedział, co robi. Podobnie jak coraz odważniej dając szanse wspomnianemu Kapustce - piłkarzowi, który w reprezentacji debiutował zaledwie dziewięć miesięcy temu, a który po dzisiejszym meczu znalazł się na ustach całej piłkarskiej Europy (w studio BBC nie mogli się go nachwalić legendarni angielscy piłkarze, Rio Ferdinand i Gary Lineker). Swoboda, z jaką dryblował między dużo potężniej zbudowanymi Irlandczykami, precyzja, z jaką podawał i strzelał, wcześniej dwukrotnie podbijając piłkę w celu wyrobienia sobie dogodnej pozycji, ale też charakter, jaki pokazał walcząc w defensywie, musiały imponować. Tu rzeczywiście zaszła zmiana: najmłodszy jak do tej pory piłkarz Euro 2016 sprawiał wrażenie, jakby cieszyło go to, co robi, a nie przytłaczała go odpowiedzialność związana z byciem rycerzem jakiejś narodowej sprawy.

Kilkanaście minut po meczu, który przed turniejem wydawał się najłatwiejszy do wygrania, nie ma co przesadzać z pochwałami. Polacy zrobili to, co do nich należało. Tu jednak również zaszła zmiana: w ostatnim ćwierćwieczu takie rzeczy nie zdarzały się im często. „Koniec z zacofaniem, niechlujstwem i silniejszym niż w innych dziedzinach oporem przed modernizacją” - pisał w „Tygodniku” Rafał Stec. Co było do udowodnienia.

 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”