Polityczne uwodzenie. Każdego uwodziciela w końcu weryfikuje rzeczywistość

Globalna polityka rządzi się nie strategiami i racjonalną oceną sytuacji, lecz nastrojami i chimerami jednego człowieka. Trump to idealny produkt współczesnej epoki, w której królują zewnętrzny powab, przemożna emocja, poryw i performens.
Czyta się kilka minut
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek
Tomasz Stawiszyński // Fot. Karol Paciorek

Po nieszczęsnej awanturze w Gabinecie Owalnym media społecznościowe (i nie tylko) zalała fala spekulacji. Jedni komentujący – Ukrainie otwarcie nieprzychylni – cieszyli się, że Trump z Vance’em, wytrawni, bezwzględni negocjatorzy, pokazali wreszcie Zełenskiemu, kto jakimi „dysponuje kartami”. 

Polityka to twarda gra – wywodzili z nieskrywaną Schadenfreude – w której zwyciężają najsilniejsi, pogódź się z tym, case closed. Inni znowu – Ukrainie otwarcie przychylni – twierdzili z równie silnym przekonaniem, jakoby przebieg tego spotkania jasno dowodził, że wszystko zostało już dawno rozstrzygnięte. Trump dogadał się z Putinem, to oczywiste, widzieliśmy nieledwie spektakl dla naiwnych. Ta ostatnia reakcja dominowała zwłaszcza w polskiej debacie, a nieliczne głosy tych proukraińskich analityków, np. Witolda Sokały czy Łukasza Przybyło, którzy sugerowali, że nic jeszcze nie jest przesądzone i dlatego wciąż należy ostrożnie stąpać po kruchym lodzie dyplomacji, niknęły w zgiełku oburzeń.

Minęły dwa miesiące z okładem. Widać już wyraźnie, że nie tylko w sprawie Rosji i Ukrainy, ale i w wielu innych sprawach Trump oraz jego administracja nie posiadali i nadal nie posiadają bodaj żadnego planu. Poza ogólnym a intensywnym poczuciem własnej bezwzględnej słuszności oraz wyobrażeniem, że dzięki niemu wszelkie problemy się rozwieją. Słowem – narcystyczne fantazmaty, a nie żadne tam rozstrzygnięcia i makiawielizmy.

Dało się to zresztą słyszeć już w tych wypowiedziach Trumpa, w których kreował się na dobrodusznego, ale stanowczego wuja, co wzywa na rozmowę dwóch przyłapanych na bójce rozwydrzonych chłopców. Ktokolwiek dysponuje elementarną wiedzą na temat Rosji – o zwykłej psychologii nawet nie wspominając – ten od początku rozumiał, że Putin z pewnością nie pozwoli obsadzić się w takiej roli. Ba, zrobi wiele – w swoim kłamliwym i zbrodniczym stylu – żeby pokazać, że to on definiuje warunki. Trump od samego początku tego nie widział – choć niedawno przyznał wreszcie, że rosyjski prezydent go zwodzi i „być może nie chce zakończenia wojny” – Putin natomiast konsekwentnie, od lat, zachowuje się dokładnie tak samo. 

W efekcie Trump coraz bardziej się miota, raz łaja Zełenskiego, raz zatroskany zasiada naprzeciw niego w watykańskiej bazylice, a w tym czasie Putin spokojnie zleca kolejne bombardowania i morduje ludzi. W którą stronę w końcu przechyli się szala? Gdzie jest, kiedy czytacie Państwo ten felieton, bo całkiem prawdopodobne, że już w zupełnie innym miejscu niż wtedy, kiedy go piszę? Trudno powiedzieć, globalna polityka rządzi się dzisiaj w znacznej mierze nie strategiami i racjonalną oceną sytuacji, lecz nastrojami jednego człowieka.

To wszystko jest wszakże bardzo symptomatyczne. Podobnie jak gwałtowny spadek sympatii do Trumpa w amerykańskim społeczeństwie. Na wejściu cieszył się poparciem rekordowym, po stu dniach znalazł się na najniższej pozycji spośród wszystkich prezydentów z ostatnich 80 lat. Dlaczego? Dlatego właśnie, że z buńczucznych zapowiedzi i efekciarskich gestów, przechwałek i opowieści o własnej doskonałości, nic zgoła, poza pogłębiającym się chaosem i dezorientacją, na razie nie wyniknęło. 

W tym sensie Trump jest idealnym produktem współczesnej epoki, w której triumfalnie królują zewnętrzny powab, przemożna emocja, poryw i performens. Produktem mediów społecznościowych, gdzie najskuteczniejszą metodą na zdobycie popularności jest wyśmiewanie i deprecjonowanie, organizowanie nagonek, posługiwanie się szantażem moralnym, przemocą symboliczną, manipulacjami. Produktem zideologizowanej sfery informacyjnej i publicznej, w której do woli kłamie się na temat przeciwników politycznych czy światopoglądowych, bez żadnych oporów propaguje oczywiste nieprawdy – byleby zdobyć doraźną przewagę. Wiadomo, nikt przecież nie będzie niczego sprawdzał, nad niczym się zastanawiał, niczego poddawał krytycznej refleksji, takie bowiem wstydliwe relikty dawnych czasów uchodzą za gruby nietakt.

Widać więc gołym okiem, że główną techniką zdobywania politycznego poparcia czy w ogóle istnienia w sferze publicznej stało się dzisiaj uwodzenie. Wytwarzanie chwilowej aury, rozpylanie uroków, prowokowanie wirów emocjonalnych, czarowanie, błyskanie powierzchnią. Trzeba przyznać: w czasach kryzysu racjonalności i zaniku umiejętności krytycznego myślenia są to niewątpliwie działania wysoce skuteczne. Jednak każdy uwodziciel, a zatem każdy manipulator i kłamca (niekiedy oczywiście sam głęboko w swoje kłamstwa wierzący) prędzej czy później musi przejść weryfikację. Dopóki jest na etapie uwodzenia, dopóty może do woli fantazjować i bałamucić. Zwłaszcza jeśli ma naprzeciwko ludzi na uroki szczególnie podatnych – zdezorientowanych, spolaryzowanych, rozwibrowanych emocjonalnie. Ale kiedy uwodzicielowi uda się już zrealizować swoje cele – w tym przypadku: zdobyć władzę – sposoby wcześniej bezawaryjne konfrontują się z twardą materią rzeczywistości, na którą nie działają najbardziej nawet eksponowane powaby.

Trump właśnie się o tym przekonuje, my – po raz kolejny – również. Szkoda tylko, że kosztem udręczonej Ukrainy. Obyśmy chociaż w końcu wyciągnęli z tego jakąś lekcję. Także w kontekście polskich wyborów politycznych (i nie tylko politycznych).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Polityczne uwodzenie