Pojednanie w zasięgu ręki

Bóg przez Chrystusa pojednał nas z sobą i zlecił nam służbę (grec. diakonian) jednania.
Czyta się kilka minut
Bp Grzegorz Ryś / / Fot. Grażyna Makara
Bp Grzegorz Ryś / / Fot. Grażyna Makara

​W Chrystusie bowiem Bóg pojednał świat z sobą (...), a nam powierzył głoszenie (dosł. „słowo”; grec. logon) pojednania”. Tym Słowem, wziętym z Drugiego Listu św. Pawła do Koryntian (por. 2 Kor 5, 17-21), przemówił do nas Pan podczas ekumenicznego nabożeństwa na Zjeździe Gnieźnieńskim w miniony piątek. Nabożeństwa, w którym jako chrześcijanie – katolicy, prawosławni i protestanci – dziękowaliśmy Bogu za Chrzest Polski otrzymany 1050 lat temu.

Do kogo przemówił? Komu powierza głoszenie słowa pojednania?

W pierwszej chwili mogłoby się wydawać, że Paweł mówi o sobie i innych apostołach; zapewne także o ich następcach – biskupach i prezbiterach. Podkreśla przecież, że owa posługa jednania odbywa się w autorytecie samego Pana: „W imię Chrystusa (!) prosimy: Dajcie się pojednać z Bogiem”. Czy więc nie chodzi tutaj przede wszystkim o posługę sakramentalną? O jednanie z Bogiem poprzez odpuszczanie grzechów w sakramencie pokuty i pojednania?

Być może tak. Pamiętam jednak, jak w fantastycznej zupełnie adhortacji poświęconej pokucie i pojednaniu („Reconciliatio et paenitentia”) Jan Paweł II odnosił ów tekst do całego Kościoła – nie do duchownych, lecz do całej i każdej konkretnej wspólnoty wiernych. To intuicja soborowa – zapisana w niezwykłej definicji Kościoła, otwierającej konstytucję „Lumen gentium”: „Kościół jest w Chrystusie jakby sakramentem, to znaczy znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia człowieka z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego” (KK 1).

A więc nie tylko sakrament pokuty jest znakiem i narzędziem jednania – jest nim także Kościół. Jest nim zwłaszcza tam, w takich ludzkich sytuacjach – i to podkreślał święty papież – gdzie pojednanie sakramentalne jest niemożliwe. Właśnie takie momenty pokazują jakość i rangę wspólnoty, znajdującej w sobie i słowa, i czyny jedności skierowane do swoich sióstr i braci pozostających poza „komunią” sakramentalną (nawet poza komunią chrzcielną).

W komentarzach refleksję Jana Pawła odnosi się zwykle do sytuacji wewnątrz Kościoła katolickiego – szczególnie do tych wszystkich, które Prawo określa mianem „nieregularnych”. Myślę jednak, że równie dobrze można ją zastosować w odniesieniu do dramatu podzielonych chrześcijan. Łączy nas przecież jeden chrzest. W nim – w jednym Duchu zostaliśmy ochrzczeni w jedno Ciało. Tak. Nie możemy jednak tej naszej jedności przeżyć, celebrując i spożywając jedną Eucharystię. Ten najdoskonalszy sakramentalny znak i narzędzie jedności pozostaje w tej chwili poza naszym zasięgiem.

Jakiego znaczenia nabierają tym bardziej wszystkie słowa i gesty, które nawzajem – jako podzieleni chrześcijanie – kierujemy do siebie. Jak istotna jest każda możliwa forma wspólnej modlitwy. A wcześniej – każde spotkanie: przyjazne słowo, zdolność posłuchania siebie. Jak ważne pozostają podejmowane wspólnie dzieła charytatywne. Jak znacząca jest wzajemna wymiana duchowych darów, które Duch Święty składa w poszczególnych Kościołach, a także w poszczególnych wierzących osobach. Jak istotne jest, że możemy się uczyć od siebie np. lektury Pisma albo wymieniać między sobą doświadczenia pastoralne.

Nie wzdychajmy melancholijnie za tym, co jeszcze niedostępne; poszukajmy – każdy w sobie, i w naszych wspólnotach wiary – złożonego w nas przez Pana słowa jednania; otwórzmy się na diakonię jednania (tzn. posługę, do jakiej wzywa i uzdalnia nas Duch Święty). Nie zostawiajmy sprawy jedności Kościoła wyłącznie urzędowym liderom i formom. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2016