Pojawiam się i znikam

Cena za głowę Salmana Rushdiego znów podskoczyła.
Czyta się kilka minut
Salman Rushdie w Madrycie, październik 2015 r. / Fot. Fernando Alvarado / EPA / PAP
Salman Rushdie w Madrycie, październik 2015 r. / Fot. Fernando Alvarado / EPA / PAP

Tym razem za sprawą zrzutki zorganizowanej przez prorządowe media w Iranie. Tamtejsza agencja Fars opublikowała listę 40 redakcji, które dokonały datku na ten – od 27 lat nieuchwytny – cel. I powiadomiła, że sama dołożyła 30 tys. dolarów. Łącznie udało się uzbierać 600 tys. Pretekstem do zbiórki była internetowa wystawa upamiętniająca fatwę nałożoną na Rushdiego w 1989 r. przez ajatollaha Chomeiniego, który uznał „Szatańskie wersety” za bluźniercze. Podniesienie stawki ma pokazać jej żywotność.

Odkąd Rushdie został wyklęty, nienawiść wobec niego na zmianę blednie i iskrzy. Pod koniec lat 90. prezydent Iranu Chatami ogłosił, że autor może czuć się bezpieczny. Ale w 2005 r. ajatollah Chamenei potwierdził ważność fatwy. Jedna z organizacji religijnych zaoferowała za wykonanie wyroku 2,7 mln dolarów, po czym podbiła stawkę do 3 mln. Do tej kwoty należy dodać zebrane właśnie 600 tys.

Pisarz żyje w ukryciu i unika publicznych wystąpień. Jego obecność na konferencji czy festiwalu literackim podnosi prawdopodobieństwo zamachu. Ale pozostaje poczytny i ostro komentuje radykałów.

Ciekawy wydaje się moment wybrany przez jego wrogów. Od czasu podpisanego latem ub.r. porozumienia otworzyła się szansa na zbliżenie Iranu z Zachodem. Odżyły nadzieje na przemianowanie Teheranu z potencjalnego wroga atomowego na sprzymierzeńca, a to zmiana ważna dla przyszłości Syrii i pokonania tzw. Państwa Islamskiego.

Nadzieje, o czym przypomina wznowione polowanie, zbyt gorące. Zachód bywa w swym entuzjazmie pochopny i protekcjonalny, lubi oznaczać różne części świata jako „pozyskane”, ignorując ich wewnętrzną złożoność. A Iran jest w swoim stosunku do Zachodu przepołowiony.

Nagroda za głowę Rushdiego wzrosła kilka dni przed wyborami do parlamentu, które odbyły się w miniony piątek. Irańczycy zjawili się przy urnach w tak rekordowej liczbie, że zabrakło kart i głosowanie przedłużono. Wstępne wyniki pokazały, iż w madżlisie przewagę zdobyli zwolennicy prozachodniego prezydenta Rouhaniego. Ale w Zgromadzeniu Ekspertów górą będą konserwatyści, a głównym ośrodkiem władzy i tak pozostaje Chamenei.

Jest w tym pęknięciu wyraźny, uniwersalny mechanizm – im więcej zwolenników otwarcia, tym silniejszy kurs wsteczny. W Polsce znamy to z autopsji, bo dziś sami jesteśmy krajem, który z beniaminka Zachodu niebezpiecznie zbliża się do kategorii „rozczarowania”. Jedyną mądrą strategią wobec sprzecznych sygnałów z Iranu wydają się wytrwałość i cierpliwość, od trzech dekad – skutecznie – praktykowane przez Rushdiego. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2016