Podawać się za kogoś innego i być w tym dobrym

Życie to nie teatr. Ponoć życie to sport. Nie wiem jaki, co prawda (pewnie jakiś wytrzymałościowy), ale sport. Dlatego boli, kiedy ktoś gra nie fair.
Czyta się kilka minut
Jan Klata /
Jan Klata /

Przypomniał mi się przykład paraolimpijski. W zawodach koszykarskich mieli występować sportowcy, których iloraz inteligencji nie mógł przekraczać 70 punktów. A w przypadku reprezentacji Hiszpanii przekraczał, bo nikt przy naborze zawodników o nic nie pytał. Zafundowano im wycieczkę na antypody i wypuszczono do nierównej walki. W niektórych meczach grali zdecydowanie zbyt dobrze, po 30 punktów przewagi do połowy, aż ich trener musiał w przerwie mitygować. Hiszpańscy koszykarze wygrali zawody (w finale pokonali Rosjan, którzy też oszukiwali, ale trochę mniej), wzbudzając zrozumiały entuzjazm w kraju. Sprawa się wydała, gdyż w kadrze znalazł się dziennikarz śledczy, który sprawę nagłośnił – zresztą i tak była głośna, bo na złotych medalistów czekały na lotnisku w Madrycie tłumy zachwyconych kibiców. Zawodnikom kazano zapuścić brody, założyć ciemne okulary, czapeczki z daszkiem i wmieszać się w tłum. Nie pomogło. Prawda wyszła na jaw. W ten sposób igrzyska paraolimpijskie sprzed kilkunastu lat, rozgrywające się w Australii (sprzedano aż 1,2 mln biletów – Korwin „Przywróćmy normalność” Mikke do dziś puka się w głowę), przeszły do historii niekoniecznie chwalebnie, niestety.


CZYTAJ TAKŻE:

Komentarz Kaliny Błażejowskiej: W Krakowie ma się zacząć ­kontrrewolucja kulturalna: grupa prawicowych działaczy pod kierunkiem fotografa Stanisława Markowskiego, przy wsparciu radnego PiS i prezesa Klubu „Gazety Polskiej” Ryszarda Kapuścińskiego, zbiera podpisy pod petycją o odwołanie Jana Klaty z funkcji dyrektora Starego Teatru. Wniosek ma zostać przedłożony nowemu ministrowi kultury, prof. Piotrowi Glińskiemu.


Ale nie trzeba szukać po drugiej stronie globu – pamiętam, jak podczas mojej pierwszej imprezy biegowej (dystans 10 km zaledwie) kilkunastu „zawodników” podjeżdżało tramwajem część dystansu w Alejach Jerozolimskich. Dwa przystanki, a jak cieszą. Wykiwali sporą rzeszę naiwniaków, przedsiębiorczy sportsmeni, a później z dumą nosili medale i chwalili się „życiówkami”.


To było parę lat temu w Warszawie. A w Mieście Królów Polskich szykują się w teatrze wizyty działaczy podających się za widzów... Ciekawe, czy znów będą mieli gwizdki. Na sportowo. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2015